Pierwsze minuty spotkania były dosyć nerwowo w wykonaniu zawodników Korony. Już w drugiej minucie goście mogli wyjść na prowadzenie. Najpierw Kostats Sotiriou niecelnie podawał, po czym Arka miała rzut z autu. Po wznowieniu gry podopieczni Dawida Szwagry stanęli przed dobrą szansą na objęcie prowadzenia, ale Xavier Dziekoński obronił uderzenie z dystansu jednego z graczy drużyny z Gdyni.
Kielczanie szybko jednak starali się wejść na optymalny poziom, w 5. minucie Dawid Błanik wykonywał rzut rożny. Piłkę początkowo wybił obrońca Arki, lecz ta trafiła pod nogi Stjepana Davidovicia, który bez wahania oddał strzał. Chorwat jednak fatalnie spudłował.
Chwilę później rzut z autu na wysokości pola karnego wykonywał Marcel Pięczek. W tej sytuacji futbolówka trafiła do Tamara Svetlina, ale jego próba została zablokowana. Warto jednak podkreślić, że po nerwowym początku, Korona szybko przejęła inicjatywę.
Aktywny w tym fragmencie meczu był Davidović, który starał się brać udział w akcjach ofensywnych kieleckiego zespołu, choć brakowało mu nieco precyzji w kluczowych momentach.
Arka z kolei po dobrej okazji z początku spotkania wyraźnie oddała piłkę Koronie i ograniczała się jedynie do długich piłek kierowanych do Vladislavsa Gutkovskisa. Większość z tych zagrań padała jednak łupem albo Dziekońskiego, albo stoperów.
Wydawało się, że kilkukrotnie kielczanie zdołają zawiązać składną akcję i stworzyć zagrożenie pod bramką Damiana Węglarza. Jednocześnie w tych atakach zawodnikom drużyny prowadzonej przez Jacka Zielińskiego cały czas brakowało dokładności, co nie pozwalało im nawet na oddanie celnego strzału.
Sytuacja zmieniła się w 22. minucie, gdy Dawid Błanik doskonale dośrodkował z rzutu wolnego. Piłka trafiła na głowę Marcela Pięczka, a wahadłowy Korony wpakował futbolówkę do siatki i wyprowadził „żółto-czerwonych” na prowadzenie, potwierdzając tym samym, że najmocniejszą bronią zespołu z Kielc są stałe fragmenty gry.
Dwie minuty później cudowną bramkę zdobył Stjepan Davidović. Chorwat oddał precyzyjne uderzenie sprzed pola karnego, a bramkarz Arki nie zdołał obronić tego strzału, dzięki czemu Korona prowadziła już 2:0. Drugą asystę w tym meczu zaliczył za to Dawid Błanik, choć zdecydowanie większe brawa należą się oczywiście Davidoviciowi.
To wszystko w ciągu zaledwie 2 minut!
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) March 22, 2026
PKO BP #Ekstraklasa oglądaj w serwisie streamingowym CANAL+ https://t.co/r0n3taNu7Q #reklamapic.twitter.com/d01LBGCL6M
W 33. minucie blisko zdobycia bramki był sam Błanik. Kapitan Korony oddał piękny strzał z rzutu wolnego, lecz minimalnie przestrzelił – piłka zatrzymała się na górnej siatce. Arka po stracie drugiego gola grała nieco odważniej, ale ze swoich zadań dobrze wywiązywali się obrońcy gospodarzy, co przekładało się na małą liczbę strzałów na bramkę Dziekońskiego.
W 41. minucie zakotłowało się w polu karnym Arki. Błanik posłał kolejne dośrodkowanie z rzutu wolnego, a po kontakcie z rywalem przewrócił się Sotiriou. Arbiter Jarosław Przybył początkowo puścił grę, ale po analizie systemu VAR zmienił swoją decyzję i wskazał na „wapno”. Do rzutu karnego podszedł Mariusz Stępiński i pewnie zamienił „jedenastkę” na gola, podwyższając tym samym prowadzenie swojej drużyny.
Ostatecznie w pierwszej połowie nic się już nie wydarzyło i piłkarze Korony mogli zejść na przerwę przy trzybramkowym prowadzeniu, prawdopodobnie rozstrzygając losy meczu już w pierwszej połowie.
Korona od samego początku drugiej części spotkania starała się o strzelenie czwartego gola. Przed dobrą okazją stanął Martin Remacle, ale w ostatniej chwili stracił równowagę i nie zdołał oddać uderzenia.
Mimo wszystko kielczanie nie odpuszczali. Już w 48. minucie Błanik wykonywał rzut rożny, choć tym razem jakość jego dośrodkowania pozostawiała wiele do życzenia. „Żółto-czerwoni” utrzymali się jednak przy piłce i wypracowali sobie kolejną szansę, tym razem jednak z bardzo bliskiej odległości nie trafił Stępiński.
Arka jednak pokazała, że należy utrzymać koncentrację do samego końca, ponieważ Tornike Gaprindashvili trafił do siatki, lecz sędzia odgwizdał spalonego, dzięki czemu wciąż na tablicy wyników widniał rezultat 3:0.
Korona odpowiedziała jednak błyskawicznie, a Błanik po fenomenalnej akcji indywidualnej był bliski wpisania się na listę strzelców. Skrzydłowy gospodarzy przedryblował kilku zawodników Arki, ale jego uderzenie, które zmierzało do bramki, zostało w ostatniej chwili zablokowane.
Goście również potrafili po zmianie stron stworzyć zagrożenie pod bramką Xaviera Dziekońskiego. Po składnej akcji całej drużyny dobry strzał oddał Nazariy Rusyn. Na szczęście czujny w tej sytuacji był bramkarz „żółto-czerwonych”.
Dziekoński kolejną znakomitą interwencją popisał się przy strzale Rusyna z główki. Niemniej był to dobry fragment meczu w wykonaniu Arki Gdynia, która potrafiła zepchnąć kielczan do obrony, choć poza kilkoma wyjątkami, gospodarze nie popełniali błędów.
Korona skupiała się natomiast na wyprowadzaniu kontrataków, ale brakowało nieco skuteczności w tych akcjach. Niezłe okazje zmarnowali bowiem m.in. Wiktor Długosz i Kostas Sotiriou.
W tym starciu nie oglądaliśmy już trafień i kielczanie pewnie wygrali 3:0, i dopisali do swojego konta trzy punkty, robiąc duży krok w stronę utrzymania. Przed przerwą reprezentacyjną Korona ma 36 „oczek” i plasuje się na ósmej pozycji w tabeli PKO BP Ekstraklasy.
Korona Kielce – Arka Gdynia 3:0 (3:0). Bramki: Marcel Pięczek 22’, Stjepan Davidović 24’, Mariusz Stępiński 44’ (rzut karny)
Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Slobodan Rubežić, Konstantinos Sotiriou, Pau Resta; Wiktor Długosz, Martin Remacle (Simon Gustafson 75’), Tamar Svetlin, Marcel Pięczek; Stjepan Davidović (Hubert Zwoźny 83’), Dawid Błanik (Marcin Cebula 70’); Mariusz Stępiński (Antoñín 75’).
Arka Gdynia: Damian Węglarz; Serafin Szota (Dominick Zator 60’), Michał Marcjanik, Dawid Gojny; Dawid Kocyła, Alassane Sidibe (Aurélien Nguiamba 46’), Kamil Jakubczyk, Oskar Kubiak (Tornike Gaprindashvili 46’); Patryk Szysz, Vladislavs Gutkovskis (Nazariy Rusyn 46’), Sebastian Kerk (Michał Rzuchowski 80’).