Wahadłowy Korony został zapytany o szczególny charakter zwycięstwa, które przypadło w dniu urodzin trenera Jacka Zielińskiego. – No tak, to taki podwójny prezent, bo cieszymy się, że mogliśmy taką niespodziankę sprawić trenerowi, ale też dla całego klubu to było mega ważne zwycięstwo w kontekście tabeli i ostatnich naszych meczów, więc udźwignęliśmy presję.
Długosz odniósł się również do przebiegu spotkania, w którym Korona rozstrzygnęła losy rywalizacji już w pierwszej połowie. – Cieszy mnie bardziej to nastawienie drużyny, że po 3:0 nie cofnęliśmy się, a dalej szukaliśmy kolejnych bramek. Mieliśmy trochę mniej skuteczności, trochę mniej szczęścia, ale ważne, że te sytuacje kreowaliśmy i tak to powinno wyglądać.
Zawodnik został zapytany o swoją rolę na boisku, ponieważ w tym meczu wystąpił na wahadle. – Bardzo dobrze się czułem. To jest moja nominalna pozycja, mogę łączyć grę w obronie z atakiem przestrzeni i ofensywą, co bardzo lubię. Uważam, że jako cały blok defensywny wyglądaliśmy naprawdę nieźle, bo Arka stworzyła sobie niewiele sytuacji.
Nie zabrakło także wątku jego indywidualnych okazji bramkowych. – W tej pierwszej sytuacji myślę, że mogłem wycofać piłkę do Stjepana, widziałem go kątem oka, ale nie czułem się na tyle pewnie, żeby to zrobić i zdecydowałem się na strzał. W drugiej to była już sytuacja ratunkowa, piłka była trochę za mocna i próbowałem ją dokończyć wślizgiem. Ale cieszę się, że dochodzimy do takich sytuacji i je tworzymy, niezależnie od wyniku.
Na koniec Długosz odniósł się do wcześniejszej krytyki stylu gry Korony i porównań do rundy jesiennej. – Trochę odbiję piłeczkę do was, dziennikarzy, bo to wy budujecie narrację wokół meczu. Wiedzieliście, w jakim byliśmy momencie z Termalicą i tamten mecz po prostu trzeba było wygrać. Za tydzień nikt nie będzie pamiętał, czy zagraliśmy ładnie czy brzydko, tylko że dopisaliśmy trzy punkty – tak samo z Arką. Była trochę lepsza murawa, lepsze nastawienie. Mówiliśmy w tygodniu, że każdy musi dać 5% więcej i było to widać. Zasłużenie wygraliśmy.
Swoją perspektywę przedstawił także Stjepan Davidović, jeden z bohaterów spotkania. – Bardzo dobry mecz. Wszyscy dali z siebie 100%. Zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty. To wszystko.
Zawodnik podkreślił również znaczenie zwycięstwa w kontekście urodzin trenera. – Tak, rzeczywiście zrobiliśmy trenerowi prezent. To był trudny mecz do wygrania, ale udało się i mogliśmy sprawić mu taki prezent tymi trzema punktami.
Davidović został zapytany o swoją efektowną akcję bramkową. – Takie akcje trenuję przez cały tydzień, także z trenerem Malarczykiem. W końcu to przyszło w meczu i udało się.
Na zakończenie odniósł się do nadchodzącej przerwy reprezentacyjnej. – Spędzimy ją w dobrych nastrojach. Będziemy mieli trzy dni, żeby odpocząć, wrócić jeszcze silniejsi i wygrać w następnym spotkaniu – tego potrzebujemy.