Na początku były reprezentant Polski został zapytany o to, czy przyjazd do Ostrowa, swojego rodzinnego miasta, jako pierwszy trener Industrii, jest czymś szczególnym.
– Na pewno to wyjątkowy moment, ale jadę do Ostrowa w celach rekreacyjnych, tylko z konkretną misją i planem do wykonania. Założenia są proste, choć realizacja będzie trudniejsza – chcemy zagrać dobry mecz, wygrać i wypracować jak najlepszą różnicę bramek, żeby w rewanżu móc kontrolować spotkanie. Trzeba jednak pamiętać, że Ostrów z roku na rok jest coraz mocniejszy, a gdy są zdrowi, to zupełnie inna drużyna.
Szkoleniowiec odniósł się do formy najbliższego rywala, który w ćwierćfinale wyeliminował zespół z Kwidzyna. Jak zaznaczył, dwumecz miał dwa zupełnie różne oblicza.
– W pierwszym spotkaniu w Kwidzynie Ostrovia zagrała bardzo dobre zawody, szczególnie w drugiej części meczu, gdy zdobyła kilka bramek z rzędu i nie straciła żadnej. W tamtym okresie funkcjonowało wszystko – bramkarz bronił swoje rzuty, kontrataki były skutecznie wykańczane, a atak pozycyjny prowadził do sytuacji sam na sam. To było zasłużone i dość wysokie zwycięstwo, którego się nie spodziewałem. Natomiast w drugim meczu wszystko wyglądało inaczej – większą determinację było widać po stronie Kwidzyna, który długo prowadził i wydawało się, że jest blisko sukcesu. Po raz kolejny potwierdziło się jednak, jak ogromne znaczenie w piłce ręcznej ma dobry bramkarz.
Lijewski zwrócił również uwagę na indywidualną jakość zawodników Ostrovii, podkreślając, że nie można skupiać się wyłącznie na największych nazwiskach.
– Ten młody Gruzin bardzo dobrze się rozwija, jest niezwykle dynamiczny, lubi grę jeden na jeden i rzuty z drugiej linii – zarówno z wyskoku, jak i w biegu. W obronie jest dla trenera takim jokerem, bo może grać na różnych pozycjach, więc to duża wartość dodana. Ale to nie tylko Gavashelishvili i Kamil Adamski stanowią o sile zespołu. Burzak to bardzo ważna postać w obronie i ataku, Kamyszek dysponuje potężnym rzutem z drugiej linii, są też bramkarze. No i przede wszystkim hala – kibice w Ostrowie wypełniają ją do ostatniego miejsca. To zespół, który inaczej gra u siebie, a inaczej na wyjeździe, zwłaszcza w meczach z nami. Dlatego musimy skupić się na sobie, trzymać nerwy na wodzy i kontrolować wydarzenia na boisku.
Jednym z kluczowych elementów gry kielczan ma być tempo, choć, jak podkreśla szkoleniowiec, najważniejsza będzie umiejętność jego kontrolowania.
– Chcemy grać szybciej, to prawda, ale nie możemy przez całe 60 minut biegać „jak wariaci”. Najważniejsza jest kontrola tempa. Nasi rozgrywający muszą wiedzieć, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić i uspokoić grę. To sprawi, że będzie ona bardziej płynna i efektywna.
Trener odniósł się także do kwestii rotacji składu, podkreślając, że mimo fazy play-off nie zamierza rezygnować z szerokiego korzystania z kadry.
– Mam 18 zawodników, każdy jest bardzo dobry i każdy chce grać. Rotacja będzie zachowana, każdy dostanie swoje minuty, ale pamiętajmy, że to play-offy. Gramy systemem mecz i rewanż, więc każda bramka i każde posiadanie piłki mają ogromne znaczenie. Rotacje były, są i będą, natomiast w jakiej formie – zobaczymy w meczu.
Na koniec Lijewski podkreślił specyfikę rywalizacji półfinałowej, w której liczy się nie tylko zwycięstwo, ale również różnica bramek.
– Tutaj znaczenie ma nie tylko wygrana, ale też różnica bramek. To może mieć kluczowe znaczenie w końcowym rozrachunku. Play-offy mają to do sienie, że każda zdobyta i stracona bramka, każdy błąd techniczny mogą zdecydować o awansie. Uważam, że taki system jest sprawiedliwy dla obu drużyn.
Szkoleniowiec przekazał również dobre informacje dotyczące sytuacji kadrowej zespołu.
– Szymon Sićko zgłosił ostatnio problem zdrowotny i nie było go w składzie, ale już czuje się dobrze i wraca do treningów. Jesteśmy w komplecie i gotowi do pracy.