Zawodnik przyznał, że po odpadnięciu z Ligi Mistrzów zespół musiał szybko się odbudować mentalnie i skupić na kolejnych celach.
– Przełknęliśmy gorzką pigułkę, bo apetyt był ogromny na awans do kolejnej fazy i niestety się nie udało. Sport jest jednak taki, że trzeba iść dalej. Wciąż mamy wiele do osiągnięcia w tym sezonie. Teraz przed nami Puchar Polski, a w perspektywie także walka o mistrzostwo. Wierzę, że wyciągniemy bardzo dużo z ostatnich spotkań. Dla naszego przeciwnika to też nie jest łatwy moment, ale my musimy patrzeć na siebie. Głęboko wierzę, że się podniesiemy, zagramy świetny mecz i wygramy półfinał z Płockiem, a potem – krok po kroku – powalczymy o zwycięstwo w finale. Ciężko na to pracujemy w tym tygodniu, żeby w sobotę przyniosło to efekt – powiedział.
Morawski podkreślił, że odpadnięcie z europejskich rozgrywek dodatkowo podnosi temperaturę rywalizacji na krajowym podwórku.
– To na pewno daje jeszcze większą determinację obu zespołom. Płock będzie chciał odebrać nam Puchar Polski, a my chcemy go obronić. W walce o mistrzostwo role się odwrócą i to daje dodatkowy smaczek – nie tylko dla nas, ale też dla kibiców. Sam jestem bardzo podekscytowany tym, co przed nami i czekam na te mecze. Pracujemy cały sezon po to, żeby właśnie teraz, na przełomie kwietnia i maja, być w najwyższej formie. Wierzę, że tak będzie.
Bramkarz Industrii odniósł się również do wcześniejszego spotkania obu drużyn, podkreślając, że tym razem można spodziewać się innego przebiegu rywalizacji.
– Myślę, że to będzie zupełnie inny mecz niż ten w Płocku. Tym razem nie będziemy w tak okrojonym składzie, przynajmniej mam taką nadzieję, choć do meczu jest jeszcze trochę czasu i różne rzeczy mogą się wydarzyć. Na pewno będziemy gotowi. Grając tak często przeciwko sobie – czasem nawet pięć czy sześć razy w sezonie – bardzo dobrze się znamy. Każdy zna swoje mocne i słabsze strony. Chodzi o to, żeby w tych kluczowych momentach być lepszym od rywala. Wierzę, że poprawimy detale i to da nam zwycięstwo.
Na koniec Morawski podkreślił, że kluczowe będzie skupienie na własnej grze, niezależnie od klasy przeciwnika.
– Zdecydowanie najważniejsze jest to, żeby patrzeć na siebie. Trener zawsze wpaja nam taką filozofię. Rywale na pewno robią to samo, ale my mamy ogromny potencjał. Każdy zawodnik wnosi dużą jakość i wierzę, że tak będzie również w Pucharze Polski, niezależnie od tego, kto będzie grał. Oczywiście są też pewne regulacje, jak choćby konieczność gry Polaków, które mogą wpływać na ustawienia, ale to już kwestia trenerów. Przez lata wszyscy nauczyli się z tym radzić i myślę, że teraz będzie podobnie – zakończył.