Radio Rekord Świętokrzyskie mobilne Radio Rekord Świętokrzyskie

Dziedzic Reklewski cz. II

Dziedzic Reklewski cz. II

Wczoraj publikowaliśmy część pierwszą biografii Reklewskiego. Dziś ciąg dalszy.

W lipcu 1943 r. ks. Glibowski, na prośbę wdowy Anny Reklewskiej i jej dzieci, zwrócił się do biskupa o wyrażenie zgodę na umieszczenie w kościele waśniowskim marmurowej tablicy ku czci dziedzica, obok innych tablic zmarłych z jego rodziny. W liście dał piękne świadectwo o zmarłym. Napisał: „W okolicy świętokrzyskiej przed wojną obecną najpoważniejszym obywatelem ziemskim był śp. Wincenty Reklewski, zamieszkały w majątku swoim w Mirogonowicach, parafii Waśniów; był to dobry gospodarz, pracowity bardzo, dla ludzi sprawiedliwy, dla biednych uczynny i miłosierny, corocznie sowicie wspomagał klasztory Św. Katarzyny i na Św. Krzyżu. Był przy tym dobrym i praktykującym katolikiem: co niedziela i święto musiał być w kościele na Mszy Św., corocznie kilkakrotnie uczęszczał do spowiedzi, a po każdej spowiedzi przystępował po kilka razy do Komunii Św., w każdy piątek suszył, corocznie w początku adwentu jeździł do Częstochowy do Matki Boskiej, a objeżdżając swoje pola lub jadąc drogą albo koleją, nie wstydził się modlić z książeczki lub na różańcu.

Poznałem go blisko przed 40 laty, gdy on będąc sędzią w Łagowie, przyjeżdżał do Sandomierza na posiedzenia Sądu Pokoju, a ja jako wikariusz katedralny chodziłem na sprawy sądowe przyjmować od ludzi przysięgi. Toteż gdy zostałem proboszczem w Waśniowie, był mi już dobrze znany i przez cały pobyt w Waśniowie odnosił się do mnie z serdeczną życzliwością a nawet z przyjaźnią.

Kiedy (…) napadli mnie bandyci, on wracając w tym czasie z Ostrowca do domu przez Waśniów (…) skręcił z drogi na plebanię, aby mnie ratować w nieszczęściu; mnie od rabunku nie uratował, a sam przed plebanią został przez bandytów zamordowany”.

Ks. bp Jan Kanty Lorek, biorąc pod uwagę życie i okoliczności śmierci Reklewskiego, oczywiście zezwolił na umieszczenie ku jego czci pamiątkowej tablicy w kościele. Wkrótce została ona wmurowana na bocznej ścianie świątyni, gdzie znajduje się do dziś. Ale to nie jedyny obiekt przypominający bohaterskiego dziedzica.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjI5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjI5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

Miejsce, w którym Reklewski został śmiertelnie raniony upamiętnia piaskowcowa brama w murze cmentarza kościelnego w Waśniowie z napisem: „Wincenty Reklewski, właściciel dóbr Mirogonowice, zginął od kul bandyty, stając w obronie miejscowego proboszcza. Błogosławieni umarli, którzy umierają w Panu. Czas, aby odpoczęli od prac swoich, albowiem uczynki ich idą za nimi”. Wg relacji Zofii Reklewskiej-Braun bramę tę kazał wybudować ks. Glibowski. Tymczasem z akt parafialnych wynika, że kamienną stylową bramę ufundowali spadkobiercy Reklewskiego, jego żona i dzieci. Wykonał ją w 1942 r. kamieniarz z Kunowa, Stanisław Piwnik, z miejscowego kamienia, wg rysunku inż. Stanisława Gałęzowskiego z Warszawy, budowniczego świątyń w stylu neoromańskim. Jest ona do dziś nie tylko ozdobą kościelnego muru, ale i zachowaniem pamięci człowieka, który swoją postawą zasłużył na tę pamięć u potomnych. Ma też wydźwięk symboliczny. Brama jako chrześcijański symbol duszy ludzkiej i zbawienia, przejścia pomiędzy światami: żywych i umarłych, życia i śmierci, światła i ciemności, pięknie pokazuje ostatnią drogę Reklewskiego – ze świata ziemskiego do niebiańskiego. Rozgranicza sacrum od profanum, miejsce uświęcone – wokół kościoła, od sprofanowanego, splamionego krwią niewinnego, przed plebanią.

Epilog

Po wojnie dobra ziemskie Reklewskich przejął Skarb Państwa. Przed upaństwowieniem uchroniły się chwilowo obiekty na Kuźni. Na szczęście Niemcy nie zdewastowali piekarni ani domu. Jedynie młyn nie przetrwał wojny, spalony obrócił się w ruinę.

Anna Reklewska z dziećmi wyrzucona z Mirogonowic, zamieszkała w domu na Kuźni, w mieszkaniu na I piętrze, nad sklepem. Wraz z krewną Haliną Świeżyńską zajęła się prowadzeniem piekarni i sklepu z pieczywem. Rozsmakowywali się nim mieszkańcy Ostrowca, Częstocic, Chmielowa.

Regularnie z najmłodszymi dziećmi jeździła do Waśniowa, na grób Wincentego i pod bramę, gdzie ze łzami w oczach odczytywała im wyryty na niej napis, dopóki sami nie nauczyli się go czytać, a potem rozumieć.

W 1948 r. piekarnia została upaństwowiona. Taki sam los spotkał sklep. W 1952 r. Reklewscy opuścili Ostrowiec i wyjechali do Warszawy.

Do dziś na Kuźni stoi dom wystawiony tuż przed wojną przez Wincentego Reklewskiego. Dobrze zachował się także budynek piekarni z charakterystycznym kominem, na którym przez lata gniazdowały bociany.

Monika Bryła-Mazurkiewicz

Chcemy, żeby portal swietokrzyskie.cozadzien.pl był miejscem wymiany opinii dla wszystkich mieszkańców ziemi świętokrzyskiej.
Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji „Stop hejt”. Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.
Anonim
lub
  • avatar
    ~Gość 2021-04-07 21:08
    Wspaniale się czytało. Więcej takich tekstów
    • oceń:
    • |
  • avatar
    ~czytelnik 2019-06-19 15:17
    Piękny, wzruszający artykułów. Mało kto takie pisze
    • oceń:
    • |
  • avatar
    ~gość 2018-09-19 07:47
    Ciekawa postać
    • 100%
    • |
    • oceń:
    • |
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjI3IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjI3IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

#WieszPierwszy

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjM2IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjM2IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjM3IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjM3IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

Polecamy