– Myślę, że naprawdę musimy zagrać bardzo kompletny mecz. Musimy być dobrzy po obu stronach boiska – nie tylko w ataku, ale i w obronie. Zgadzam się, że jednym z największych atutów tego zespołu jest ich mocne tempo i rytm gry, które dają im szansę na zdobywanie wielu szybkich i łatwych bramek. A to zawsze daje małe plusy, które na tym poziomie robią różnicę – podkreślił.
Hiszpan zwrócił uwagę także na aspekt mentalny. – Jestem pewny, że jesteśmy mocni mentalnie. Podchodzimy do tego meczu bardzo skoncentrowani. Wiemy, jak ciężko gra się w tej hali i przeciwko takiemu zespołowi, ale nie mamy nic do stracenia. Jedziemy tam po dwa punkty. Musimy być skupieni przez 60 minut. To nie będzie łatwe, ale jeśli zrealizujemy nasz plan i w końcówce będziemy tam, gdzie chcemy, to o wyniku zdecydują najmniejsze detale.
Dujszebajew został zapytany o berlińską defensywę i fizyczną siłę środkowych obrońców tej drużyny. – Będzie ciężko. Oni grają bardzo agresywnie i twardo, to taki bardziej niemiecki styl. Ale my też mamy swoje atuty w ataku, by ich pokonać. Przygotowujemy różne warianty, żeby być dobrze gotowym. Oni mają szeroką rotację i kilku zawodników mogących grać na dwójce, ale ich styl w obronie jest dość ustalony. Możemy to wykorzystać. Kluczowe będą straty – nie możemy ich popełnić zbyt wiele, bo to da im okazję do szybkich bramek. Bardzo ważna będzie też skuteczność, by nie pozwolić Milosavljevowi wejść na swój najwyższy poziom. W stuprocentowych sytuacjach musimy być bezwzględnie skuteczni.
Zapytany o zainteresowanie ze strony niemieckich kibiców w kontekście przyszłej gry w Bundeslidze, odpowiedział: – To na pewno hala, którą wszystkie zespoły Bundesligi traktują z dużym respektem, bo zawsze jest to kandydat do tytułu. Bundesliga jest bardzo mocna, ale ja wychodzę na każdy mecz Ligi Mistrzów bardzo zdeterminowany, by prowadzić zespół i pomóc mu zdobyć dwa punkty.
Nie zabrakło również wątku ograniczenia rywalowi okazji do wypracowania sobie bezpiecznej przewagi, co przy klasie rywala mogłoby się okazać różnicą nie do odrobienia. – Kiedy grasz z zespołem z najwyższej półki, nie możesz pozwolić sobie na przestoje, zwłaszcza na wyjeździe. Zawsze są momenty cztero-, pięciominutowe, kiedy rywal może odskoczyć na trzy czy cztery bramki. Musimy to maksymalnie minimalizować. Jeśli pozwolimy im złapać taki okres i odskoczyć na cztery, pięć bramek, bardzo trudno będzie wrócić. Dlatego najważniejsze, by ten zastój był jak najmniejszy.
A jaka byłaby najlepsza recepta na wieczór w Berlinie? – Najlepiej byłoby, gdyby to Industria odskoczyła na pięć bramek. To byłaby idealna sytuacja – zakończył z uśmiechem.