Białoruski zawodnik nie ukrywał, że drużyna wchodzi w najważniejszy moment sezonu.
– Na pewno przyszedł ten moment, kiedy każdy mecz jest o coś i nie ma już miejsca na pomyłki. Nie da się przegrać jednego spotkania z myślą, że wygra się kolejne dwa czy trzy. Każdy czuje odpowiedzialność i tak musi być w 1/8 finału. To bardzo mocny rywal, ale naszym celem jest wygrać w dwumeczu i awansować dalej.
Karalek zwrócił uwagę, że pozycja w tabeli nie oddaje rzeczywistej siły zespołu z Węgier.
– Myślę, że w tym sezonie obie grupy były bardzo wyrównane. Patrząc na nas, jeszcze w styczniu byliśmy na szóstym miejscu, a teraz jesteśmy trzeci. Szeged miał swoje problemy i kontuzje, ale to jest ich problem. Kiedy my mieliśmy kontuzje, nikt nie mówił, że przegrywamy przez urazy. To jest część sportu i przygotowania fizycznego, na wynik wpływa wiele czynników.
Jednocześnie zawodnik podkreślił, że ewentualny powrót kluczowych graczy rywala może mieć znaczenie dla przebiegu meczu.
– Teraz mamy informacje, że praktycznie wszyscy będą do dyspozycji. Zawsze łatwiej przygotować się do zespołu, który ma wszystkich zdrowych, bo wiesz, czego się spodziewać. W ierwszym meczu w Szegedzie oni będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony i wypracować przewagę przed rewanżem. Mogę powiedzieć jedno – nie będzie im łatwo.
Odnosząc się do niepewnej sytuacji kadrowej przeciwnika, Karalek zakłada, że gospodarze wystąpią w najmocniejszym składzie.
– Myślę, że będą grali wszyscy. Nawet jeśli ktoś ma drobny uraz, to wyjdzie na boisko. Tym bardziej że Smárason robi dużą różnicę, a Bánhidi miał czas, żeby się przygotować i wrócić jeszcze mocniejszym. Na nas wyjdzie drużyna w pełni sił.
Obrotowy Industrii wskazał również, że przerwa w rozgrywkach została bardzo intensywnie przepracowana.
– Te dwa tygodnie były bardzo ciężkie – dużo siłowni, dużo biegania, naprawdę ciężka praca. To był chyba pierwszy moment poza styczniem, kiedy Mariusz [Skuta] mógł pokazać swoje możliwości i zrobił to bardzo dobrze. Nie zawsze go lubimy, gdy prowadzi treningi, ale wiemy, że to ważna część naszej pracy. Czujemy różnicę względem tego, co było przed przerwą. Teraz musimy do czwartku być w jak najlepszej formie i jesteśmy na dobrej drodze.
Mówiąc o atutach zespołu z Szegedu, Karalek jasno wskazał kluczowe postacie.
– Na pewno od dawna nie grali z Bánhidim na kole, a to przez ostatnie lata największe zagrożenie tej drużyny. Do tego Smárason i Kukić, którzy nadają rytm gry. Mają też bardzo silnych, wysokich rozgrywających po obu stronach. Myślę, że zatrzymanie Smárasona, Kukicia i Bánhidiego będzie kluczem do sukcesu.
Zapytany o ewentualne myślenie o Final Four w Kolonii, zawodnik studził nastroje.
– Nie chcemy wybiegać myślami za daleko. Patrząc na to, co było w styczniu czy wcześniej, chcemy twardo stąpać po ziemi. Wygraliśmy sześć meczów z rzędu i ktoś może powiedzieć, żeby już dawać nam puchar, ale każdy na świecie tego chce. My idziemy krok po kroku – najpierw Szeged, potem rewanż w Kielcach. Bez tych dwóch meczów nie ma co myśleć o przyszłości.
Karalek jasno określił również nastawienie zespołu przed pierwszym spotkaniem.
– Nie ma takich meczów, na które jedziemy przegrać jedną bramką i być z tego zadowoleni. Jedziemy wygrać, a każda przewaga będzie na plus. Remis czy minimalna wygrana też mają znaczenie, ale na pewno nie jedziemy tam przegrać i wracać zadowoleni. To dwumecz i pierwsze spotkanie jest bardzo ważne.
Zawodnik podkreślił, że w tej fazie rozgrywek żadna przewaga nie daje pełnego komfortu.
– Pamiętam sytuację, kiedy Szeged wygrał z Vardarem Skopje wysoko w pierwszym meczu, a potem odpadł po rewanżu. Wydaje się, że plus sześć daje spokój, ale wszystko może się odwrócić. Najważniejsza jest koncentracja. Niezależnie od wyniku trzeba ją utrzymać do końca.
Na koniec obrotowy odniósł się do kwestii faworyta tej rywalizacji.
– Patrząc na naszą ostatnią formę i wyniki, można powiedzieć, że jesteśmy faworytem. Zwłaszcza w kontekście dwumeczu jesteśmy faworytem, ponieważ w pierwszym meczu u nich, to oni będą faworytem. Ale to nie ma dużego znaczenia, bo Szeged to bardzo silny zespół, zwłaszcza teraz, gdy zawodnicy wracają po kontuzjach. Nie wiem, czy oni są zadowoleni, że trafili na nas, czy nie, ale na pewno czeka nas bardzo trudne spotkanie.
Ponadto, klub przypomina, że do wtorku do 23:59 posiadacze karnetów mogą wykupywać swoje miejsca. Jeśli tego nie zrobią, od 1 kwietnia miejsca te trafią do sprzedaży otwartej.