– „Mam nadzieję, że będzie wielki mecz – i na boisku, i na trybunach. Widziałem, że zapowiada się komplet publiczności, a nasza grupa kibiców jedzie w ogromnej liczbie. To robi wrażenie. Lepiej się gra, gdy czujemy to wsparcie, gdy słychać naszych fanów nawet na wyjeździe. Chcemy zapewnić im dobrą rozrywkę i powód do dumy” – mówi Matuszewski.
Nowa Bukowa w Katowicach zapowiada się na arenę wyjątkowego widowiska – zarówno sportowego, jak i atmosferycznego.
– „GKS Katowice ma bardzo mocny atak. W ostatnim meczu z Motorem Lublin pokazali, że potrafią strzelać gole – Zre'lak, Szkuryn, Nowak – to piłkarze, którzy mają jakość i potrafią wykorzystać każdy błąd. Oczywiście tamten mecz ułożyła trochę czerwona kartka, ale mimo to GKS pokazał siłę z przodu” – zauważa obrońca Korony.
– „Z drugiej strony, GKS traci sporo bramek, ma jedną ze słabszych defensyw w lidze. W tym upatrujemy swoich szans. My bronimy dobrze jako zespół i jeśli dołożymy do tego skuteczność w ataku, to wierzę, że możemy wrócić do Kielc z trzema punktami” – dodaje.
Matuszewski doskonale zna Adama Crelaka, napastnika GKS-u Katowice, z czasów wspólnej gry w Warcie Poznań.
– „Bardzo cenię Adama. W Warcie był dla nas ogromnym wsparciem, nie tylko w strzelaniu bramek, ale też w pressingu i grze tyłem do bramki. Potrafi utrzymać się przy piłce, dać drużynie chwilę oddechu, a to bardzo cenna umiejętność. Mam nadzieję, że w sobotę będzie miał gorszy dzień, ale nawet jeśli zagra dobrze – wierzę w naszych stoperów. Mamy solidną obronę i jestem spokojny, że sobie z nim poradzą” – mówi z uśmiechem piłkarz Korony.
W poprzedniej kolejce Korona zremisowała z Górnikiem Zabrze 1:1, tracąc gola w doliczonym czasie gry.
– „Pierwsza połowa z Górnikiem to taki przykład, jak chcemy grać – intensywnie, wysoko, z pressingiem. Wtedy wyglądaliśmy naprawdę dobrze, zdominowaliśmy mocnego rywala. Oczywiście trudno tak grać przez 90 minut, bo to ogromny wysiłek fizyczny, ale to nasz kierunek. Musimy utrzymywać tę intensywność jak najdłużej i wykorzystywać sytuacje, żeby mieć większą zaliczkę niż tylko 1:0” – podkreśla Matuszewski.
Trener Jacek Zieliński apelował o cierpliwość wobec napastników Korony, którzy w ostatnich meczach nie trafiają regularnie. Podobne zdanie ma Matuszewski.
– „Ja też wierzę, że to kwestia czasu. Na treningach widać, że i Antoni, i Władimir mają jakość. Czasem brakuje im trochę szczęścia, czasem to kwestia głowy. W meczu z Górnikiem Antoni był blisko po moim dośrodkowaniu – naprawdę niewiele zabrakło. Wierzę, że jak tylko się odblokują, to pójdzie z górki, a wtedy będzie nam wszystkim łatwiej” – mówi obrońca.
Piłkarz Korony podkreśla też świetną atmosferę panującą w zespole.
– „Mamy bardzo fajną, zgraną ekipę. Wszyscy nowi chłopcy szybko się wkomponowali, bo jesteśmy w podobnym wieku – większość z nas ma 24–25 lat. Nikt jeszcze niczego wielkiego nie wygrał, każdy jest głodny sukcesów. Napędzamy się na treningach, wspieramy w meczach i czujemy, że idziemy w dobrą stronę. Wyniki to potwierdzają, ale też budują nas mentalnie” – przyznaje Matuszewski.
– „Nie patrzymy za bardzo w tabelę, tylko od meczu do meczu. Chcemy punktować, dawać radość kibicom i rozwijać się jako drużyna. A co przyniesie sezon? Czas pokaże” – dodaje na zakończenie.