– Odczuwamy trochę zmęczenie. Za nami długa podróż, ale nasz sztab medyczny dobrze sobie z tym poradził, mieliśmy odnowę. Dla mnie nawet lepiej, że czasu jest mniej – można szybko się zrewanżować – przyznał.
Pomocnik nie ukrywał, że porażka z Lechią Gdańsk wywołała w zespole sportową złość.
– Czujemy złość. Byłoby dziwne i problematyczne, gdybyśmy jej nie odczuwali po porażce. Teraz mamy okazję, żeby się pokazać. Wiemy, jaka jest sytuacja w lidze, tabela jest spłaszczona. Gramy u siebie, w piątek, przeciwko bardzo dobrej drużynie, więc chcemy zaprezentować się z jak najlepszej strony.
Remacle zaznaczył, że kluczem do dobrego wyniku będzie skupienie się na własnych atutach, mimo wysokiej klasy rywala.
– Musimy pokazać naszą złość, zaangażowanie i fizyczność – to, co mamy w Kielcach. Jagiellonia to jeden z najlepszych zespołów w lidze, znamy jej jakość, ale znamy też swoją. Gramy w tym samym systemie, mamy swój styl i musimy się na nim skupić. To jest nasze DNA – nigdy się nie poddawać.
Belg odniósł się również do wyjątkowo wyrównanej sytuacji w tabeli Ekstraklasy.
– W tym sezonie, ale też w każdym innym, każdy punkt waży bardzo dużo. Liga jest szalona – wygrasz dwa mecze i możesz myśleć o Europie, przegrasz jeden i zaczynasz patrzeć w dół tabeli. Skupiamy się na każdym kolejnym meczu. To naprawdę niesamowity sezon.
Pomocnik został zapytany także o swoją przyszłość, jednak nie chciał rozwijać tego tematu.
– To trudne pytanie i nie jest to odpowiedni moment, żeby o tym mówić. Najważniejsza jest teraz sytuacja drużyny. Skupiam się na najbliższych siedmiu meczach. Mam kontrakt do końca sezonu i na tym się koncentruję.
Podkreślił jednocześnie, że sytuacja kontraktowa nie wpływa na jego zaangażowanie.
– Nie, to nie ma wpływu. Mam kontrakt do końca 30 czerwca 2026 roku i zrobię wszystko, żeby dać z siebie maksimum do końca sezonu. Taki jestem, takie mam DNA. Dałem temu klubowi dużo i teraz najważniejsze jest, żebyśmy jako drużyna osiągnęli jak najwyższe miejsce w tabeli.
Wracając jeszcze do meczu w Gdańsku, Remacle wskazał elementy, które można uznać za pozytywne mimo porażki.
– Jesteśmy drużyną, która nigdy się nie poddaje. Nasza reakcja po stracie trzech bramek była dobra, próbowaliśmy wrócić do meczu. To na pewno plus. Ale taka sytuacja nie może się powtórzyć – nie możemy przegrywać 3:0 i grać w osłabieniu, bo wtedy jest bardzo ciężko.
Na koniec pomocnik Korony podkreślił, że zespół dobrze radzi sobie w meczach z czołówką i liczy na to również tym razem.
– To prawda, dobrze gramy z zespołami z czołówki i mamy wtedy dodatkową motywację. Teraz, po porażce w Gdańsku, ta motywacja będzie jeszcze większa. Biorąc pod uwagę sytuację w tabeli, będzie ona naprawdę bardzo duża – zakończył.