We wrześniu 2025 roku Daniel doznał urazu, który w większości przypadków nie wymaga operacji – złamania prawego obojczyka. W jego przypadku doszło jednak do uszkodzenia tętnicy podobojczykowej. Konieczna była skomplikowana operacja naczyniowa i wszczepienie stentu. Podczas zabiegu pękła tętnica ramienna, którą zastąpiono żyłą pobraną z nogi. Po 10 dniach hospitalizacji Daniel wrócił do domu.
Nikt nie spodziewał się, że powikłania dopiero się rozwijają.
W styczniu, w mroźne niedzielne popołudnie, Daniel zauważył, że jego prawa dłoń jest zimna, a tętno niewyczuwalne. Trafił do szpitala. Okazało się, że zdeformowany, źle zrośnięty obojczyk uszkodził stent w tętnicy, powodując powstanie skrzepu i zatrzymanie przepływu krwi.
Został zakwalifikowany do pilnego zabiegu. Kilka godzin później jego żona, Magda, odebrała telefon z informacją, że u Daniela wystąpiły objawy udaru mózgu i jest transportowany do specjalistycznej placówki.
Mimo natychmiastowej operacji nie udało się udrożnić tętnicy w mózgu. Doszło do rozległego, prawostronnego udaru niedokrwiennego. Pojawił się złośliwy obrzęk mózgu. Konieczne były kolejne operacje ratujące życie, w tym usunięcie fragmentów kości czaszki.
Daniel zapadł w śpiączkę. Założono tracheotomię i PEG do karmienia.
– Dzieci codziennie pytają, kiedy tata wróci do domu – mówi Magda. – A ja sama uczę się żyć z myślą, że nasze życie już nigdy nie będzie takie samo.
Po wielu dniach Daniel zaczął się wybudzać. Reaguje na głos, ściska dłoń żony. Jednak diagnoza neurologiczna jest jednoznaczna: lewostronny niedowład, zaburzenia widzenia, mowy i przełykania. Z aktywnego, sprawnego mężczyzny stał się osobą wymagającą całodobowej opieki i specjalistycznego sprzętu.
Obecnie przebywa na oddziale intensywnej terapii i czeka na zabieg torakochirurgiczny, który umożliwi rozpoczęcie intensywnej rehabilitacji. To ona jest kluczowa w walce o odzyskanie samodzielności.
Koszt pobytu w wyspecjalizowanym ośrodku rehabilitacyjnym przekracza możliwości rodziny. Bliscy Daniela uruchomili zbiórkę, licząc na wsparcie ludzi dobrej woli.
– Każdy dzień to walka i nadzieja, że Daniel jeszcze wróci do nas, do dzieci, do domu – dodaje Magda.