– Na pewno mój głód gry jest bardzo duży, bo tak naprawdę ostatni mecz w pierwszym składzie rozegrałem bodaj pięć miesięcy temu, więc to jest bardzo dużo czasu. W tym okresie wydarzyło się u mnie naprawdę sporo. Próbowałem wrócić do formy, ale znowu coś się przytrafiało – jakiś uraz i tak naprawdę zaczynałem od zera. Dzisiaj jestem już w miejscu, w którym jestem zdrowy, normalnie trenuję z zespołem, jestem brany pod uwagę przy ustalaniu składu na mecz z Pogonią i czuję się bardzo dobrze – powiedział zawodnik „żółto-czerwonych”.
Błanik podkreślił, że w drużynie prowadzonej przez Jacka Zielińskiego o miejsce w składzie trzeba zapracować przede wszystkim na treningach.
– Myślę, że to jest jedyne słuszne podejście. Trzeba pokazywać się na treningu, bo zawodnicy, którzy teraz grają, uważam, że prezentują się bardzo dobrze. Mnie długo nie było, więc jedyne, co mogę zrobić, to dawać sygnały na treningach, że jestem gotowy. Jeśli nie jestem w podstawowym składzie i wchodzę z ławki, to chcę dawać dobre zmiany i być wartością dodaną dla zespołu. Na tym się skupiam i ciężko pracuję.
Skrzydłowy Korony przyznał również, że zwycięstwo w ostatnim meczu z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza pozytywnie wpłynęło na atmosferę w zespole.
– Na pewno tydzień po wygranym meczu jest zdecydowanie lepszy i łatwiej się trenuje. Trenuje się z uśmiechem. Wiedzieliśmy, że spotkanie z Termalicą będzie bardzo ciężkie, bo przyjechała do nas drużyna, która walczyła o życie. My z tyłu głowy mieliśmy też presję, że u siebie nie punktujemy tak, jakbyśmy chcieli. Chcieliśmy zrobić wszystko, żeby to odwrócić. Udało się zdobyć trzy punkty i mam nadzieję, że teraz rozpoczniemy serię zwycięstw u siebie.
Błanik odniósł się także do jakości gry w pierwszych meczach rundy wiosennej, zwracając uwagę na trudne warunki boiskowe.
– Od początku roku tej piłki w piłce jest raczej mało, bo boiska nie pozwalają na to, żeby grać pięknie i płynnie. Na początku roku bardziej wychodzi to, która drużyna potrafi pracować jeden za drugiego. Jest więcej walki niż czysto piłkarskiej gry. Zobaczymy, jak będzie w Szczecinie. Z tego, co pamiętam, tam zawsze była bardzo dobra murawa, więc szykujemy się na dobre warunki i chcemy zagrać dobrą piłkę.
Zapytany o rywala, skrzydłowy Korony podkreślił, że miejsce Pogoni w tabeli nie oddaje potencjału drużyny ze Szczecina.
– Nie patrzyłbym na to, na którym miejscu jest teraz Pogoń. To zawsze była topowa drużyna w Ekstraklasie i ma bardzo dużo jakościowych zawodników. My skupiamy się tylko na sobie i chcemy zagrać dobre spotkanie. Pokazaliśmy już w tym roku na wyjazdach, że kiedy wejdziemy na swój poziom, to potrafimy być bardzo groźni. Jeśli zagramy tak, jak potrafimy, to jestem spokojny o to, że ze Szczecina możemy wywieźć trzy punkty.
Zawodnik zwrócił również uwagę na bardzo wyrównaną sytuację w tabeli Ekstraklasy.
– Tabela jest bardzo płaska. Do drugiego miejsca mamy pięć punktów, więc jeśli wygramy w Szczecinie, to bardzo mocno zbliżymy się do czołówki. Myślimy tylko w ten sposób – o zwycięstwie. Nie patrzę na to, co dzieje się za nami. Jesteśmy teraz na siódmym miejscu i uważam, że to bardzo dobra pozycja. Z taką pozytywną energią pojedziemy do Szczecina po trzy punkty.
Błanik przyznał także, że spotkanie z Pogonią będzie dla niego w pewnym sensie sentymentalne, ponieważ to właśnie w Szczecinie debiutował w Ekstraklasie.
– Na pewno miło wrócić do klubu, który pozwolił mi zadebiutować w Ekstraklasie. Mam do Pogoni duży szacunek, ale to już historia i było to dawno temu. Dzisiaj jestem zawodnikiem Korony i na tym się skupiam.
Skrzydłowy nie ukrywa też, że chętnie powtórzyłby scenariusz z poprzedniego meczu tych drużyn, kiedy zdobył zwycięską bramkę dla Korony.
– Nie mam nic przeciwko temu, żeby to się powtórzyło – przyznał z uśmiechem.
Na koniec odniósł się jeszcze do sytuacji strzeleckiej w zespole, żartując z rywalizacji o gole z obrońcą Kostasem Sotiriou.
– Muszę uciekać, bo trochę śmieszne jest to, że goni mnie stoper. Kostas pokazuje jednak, że potrafi odnaleźć się w polu karnym. Fajnie, że strzela bramki i pomaga drużynie, ale wiadomo, że zawodnicy ofensywni też potrzebują goli i asyst – zakończył Błanik.