Pierwszy oficjalny mecz Industrii w 2026 roku kielczanie rozegrali w mocno okrojonym, jedenastoosobowym składzie. Wśród dostępnych zawodników znaleźli się jednak także reprezentanci Polski, którzy niedawno zakończyli zmagania na mistrzostwach Europy. W składzie nie znalazł się jednak Piotr Jędraszczyk, który nabawił się drobnego urazu. Braki kadrowe nie wpłynęły jednak na jakość gry zespołu Tałanta Dujszebajewa.
Już pierwsze akcje pokazały różnicę klas. Wynik otworzył Jorge Maqueda, a chwilę później świetną interwencją popisał się Adam Morawski. Po szybkim kontrataku do siatki trafił Artsem Karalek i Industria prowadziła 2:0. Już w dziewiątej minucie szkoleniowiec gospodarzy Bartosz Jurecki zmuszony był poprosić o czas, próbując uporządkować grę swojego zespołu.
Gwardia odpowiedziała dopiero w trzeciej minucie, lecz gospodarze długo nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki. Kielczanie konsekwentnie punktowali, a ich przewaga rosła głównie dzięki solidnej defensywie i dobrej postawie bramkarza.
Kluczowy moment pierwszej połowy nastąpił w 13. minucie. Po indywidualnej akcji Arkadiusza Moryto, występującego tego dnia na środku rozegrania, Industria odskoczyła na trzy bramki (7:4).
Mimo wszystko obie drużyny miały trudności z płynnością w ataku, a w szeregach Industrii szczególnie widoczny był brak precyzji przy rzutach. W 15. minucie, po bramce Piotra Jarosiewicza, goście prowadzili 8:4, lecz Gwardia odpowiedziała trzema trafieniami z rzędu w niespełna trzy minuty.
Serię opolan przerwał Jorge Maqueda, po czym ofensywa gospodarzy ponownie się zacięła. Kielczanie skutecznie rozbijali akcje rywali, często odbierając piłkę już na etapie rozegrania. Z drugiej strony sami długo nie potrafili zamienić przewagi w obronie na bramki w kontrach. Każdy z trzech bramkarzy Gwardii zanotował w tym okresie przynajmniej jedną udaną interwencję.
Dopiero w końcówce pierwszej części spotkania podopieczni Tałanta Dujszebajewa wrzucili wyższy bieg. Lepsza organizacja gry i kilka skutecznych akcji pozwoliły zbudować wyraźniejszą zaliczkę. Do szatni Industria schodziła prowadząc 14:8, mając spotkanie pod pełną kontrolą.
Tuż po wznowieniu kielczanie szybko powiększyli przewagę do ośmiu bramek. Mogła ona być jeszcze wyższa, jednak między słupkami gospodarzy dobrze spisywał się Jakub Ałaj, kilkukrotnie ratując swój zespół przed stratą gola.
W 42. minucie, po skutecznej kontrze, Industria prowadziła 23:21, co skłoniło Bartosza Jureckiego do wykorzystania drugiej przerwy na żądanie. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego efektu. Kielczanie grali konsekwentnie w obronie, a w drugiej połowie coraz lepiej funkcjonował ich szybki atak.
W 48. minucie po trafieniu Theo Monara przewaga urosła do dziesięciu bramek (25:15). W rozegraniu pozycyjnym goście spokojnie zarządzali tempem i siłami, nie pozwalając Gwardii na jakikolwiek powrót do meczu. Końcowy wynik 32:20 w pełni odzwierciedlał różnicę klas.
Dzięki wygranej w Opolu Industria Kielce zapewniła sobie udział w turnieju finałowym Pucharu Polski, który odbędzie się w dniach 18-19 kwietnia. Zanim jednak kielczanie powalczą o kolejne trofeum, czeka ich ligowe starcie. Już w niedzielę, 8 lutego, o godzinie 16:00, w ramach 18. kolejki Orlen Superligi zmierzą się na wyjeździe z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski.
COROTOP Gwardia Opole – Industria Kielce 20:32 (8:14)
COROTOP Gwardia Opole: Ałaj, Balcerek, Sowiak – Aksamit 1, Janikowski 3, Jendryca, Kamiński 2, Kowalczyk 5, Luksa 2, Milewski, Pelidija 1, Protsiuk 1, Wojdan 2, Wrzesiński 3.
Industria Kielce: Cordalija, Morawski – Jarosiewicz 4, Karalek 9, Latosiński 2, Maqueda 3, Monar 4, Moryto 2, Olejniczak 2, Rogulski, Sićko 6