Zapytany o formę MMTS-u, który w ostatnim meczu z Ostrowią zaprezentował się bardzo solidnie, oraz o to, czy kwidzynianie mogą pokrzyżować plany Industrii przed zbliżającym się starciem z Veszprém, bramkarz podkreślił klasę rywala:
– To zespół z dużym doświadczeniem ligowym, w którego składzie jest wielu zawodników o ugruntowanej renomie, mających za sobą także epizody reprezentacyjne. To nie jest już młoda drużyna ucząca się ligi, ale zespół, który od lat funkcjonuje w Superlidze i wie, jak grać w takich meczach. Na pewno będą chcieli nam przeszkodzić w realizacji naszych celów. My jednak jesteśmy bardzo dobrze przygotowani po okresie przygotowawczym, a dodatkowo wracamy już w odpowiedni rytm meczowy – po spotkaniu z Opolem i jeszcze lepszym występie w Piotrkowie. Chcemy na dobre wskoczyć do tego „pociągu” i jechać na pełnych obrotach. Osobiście zawsze dobrze grało mi się w Kwidzynie. Mam tam też znajomych jeszcze z czasów SMS-u w Gdańsku, między innymi braci Pilitowskich, którzy pochodzą z moich stron. Miło będzie zobaczyć znajome twarze, ale na boisku nie będzie sentymentów. Wierzę, że mimo ich ambicji i determinacji, to my, realizując swoje założenia, wygramy to spotkanie.
Dziennikarze dopytywali również o samopoczucie zawodnika po drugim okresie przygotowawczym, który, w przeciwieństwie do reprezentantów, spędził w całości w klubie:
– To był dla mnie bardzo wymagający czas pod względem fizycznym. Zaczynaliśmy treningi w wąskim składzie, później stopniowo dołączali kolejni zawodnicy. Uważam jednak, że ten okres był niezwykle potrzebny i czuję się bardzo dobrze przygotowany. Dla mnie to było nowe doświadczenie, po raz drugi przechodzić pełny okres przygotowawczy w sezonie, ale bardzo wartościowe. Mam nadzieję, że dzięki temu z meczu na mecz będę prezentował coraz wyższy poziom w Superlidze, Pucharze Polski, a przede wszystkim w Lidze Mistrzów.
Nie zabrakło także pytania o rezygnację z gry w reprezentacji i o to, czy nie żałuje braku występu na mistrzostwach Europy:
– To była moja świadoma decyzja. Uznałem, że to dla mnie odpowiedni moment, aby zakończyć ten etap. Wszyscy wiemy, w jakim miejscu znajduje się obecnie reprezentacja. Mocno trzymałem kciuki za chłopaków, jak każdy, komu zależy na polskiej piłce ręcznej. Przed nami jeszcze dużo pracy, ale wierzę, że przy odpowiednim, długofalowym planie nasza dyscyplina w Polsce wróci na należne jej miejsce.
Na zakończenie bramkarz został poproszony o ocenę nadchodzącej, kluczowej części sezonu:
– Przede wszystkim będzie to bardzo intensywny okres. Największą motywacją jest gra o najwyższe cele. Wierzę, że w marcu i kwietniu zapracujemy na to, aby znaleźć się w decydującej fazie rozgrywek. Musimy jednak podchodzić do wszystkiego krok po kroku i systematycznie się rozwijać. Nasz szczyt formy powinien przypaść na maj i głęboko wierzę, że tak właśnie będzie. Chciałbym z zespołem sięgnąć nie tylko po trofea, które już zdobyliśmy na początku sezonu, ale po wszystkie, które są w tym roku do wygrania.