Szkoleniowiec przyznał, że mecz nie był tak łatwy, jak można było się spodziewać przed pierwszym gwizdkiem.
– Na pewno nie był to tak łatwy mecz, jak mogło się wydawać przed spotkaniem. Byliśmy faworytem, wywiązaliśmy się z naszego zadania, czyli wygraliśmy i trzy punkty zostały w domu. Natomiast samo spotkanie pokazało, że Legionowo potrafi grać w piłkę ręczną. To drużyna, która okrzepła już w Superlidze. Zawodnicy są bardziej odważni w podejmowaniu decyzji rzutowych i szczególnie te rzuty z drugiej linii, zwłaszcza na początku meczu, pokazały, że to groźny zespół, jeśli nie podejdzie się odpowiednio do ich ręki rzutowej.
Mimo to kielczanie przez większość czasu kontrolowali przebieg rywalizacji.
– To nie zmienia faktu, że kontrolowaliśmy spotkanie. Dużo pobiegaliśmy do kontrataków i ten element będzie nam bardzo potrzebny w meczu Ligi Mistrzów. Dlatego dobrze, że mogliśmy go przepracować. Cieszy też, że każdy zawodnik pojawił się na boisku i dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa. Najważniejsze jednak, że wszyscy są zdrowi przed arcyważnym spotkaniem i możemy spokojnie przygotowywać się do meczu rewanżowego.
Trener odniósł się również do szerokiej rotacji składu w tym spotkaniu.
– Taki był zamysł, żeby jak najszybciej zawodnicy wrócili do rytmu meczowego, żeby „wskoczyli na tego sportowego konia”, wzięli piłkę do ręki i rywalizowali z przeciwnikiem. Chcieliśmy, żeby cała drużyna, czyli 15-16 dostępnych zawodników, dostała dziś swoje minuty na boisku.
Lijewski przyznał, że zespół potrzebował czasu, by wejść na odpowiedni poziom gry.
– Zrzucamy to też na barki ciężkiego meczu czwartkowego i niełatwej podróży powrotnej. Wczoraj mieliśmy tylko trening regeneracyjny, a dziś tak naprawdę zobaczyliśmy analizę wideo dopiero przed samym spotkaniem. To oczywiście nie jest usprawiedliwienie, ale nie możemy oceniać drużyny po kwadransie czy 30 minutach, tylko po końcowym wyniku. Przyzwyczailiśmy kibiców, że szybko budujemy przewagę i „zamyka się” mecz wcześniej. Dziś było inaczej, ale nie miałem wrażenia, że nie kontrolujemy wyniku – zaznaczył.
Na koniec szkoleniowiec wyjaśnił sytuację zdrowotną Aleksa Vlaha.
– Alex Vlah dostał wolne od trenera Talanta. Miał być w składzie, ale przed samym spotkaniem zapadła decyzja, że odpocznie – zakończył drugi trener Industrii Kielce.



















Napisz komentarz
Komentarze