W pierwszych minutach obu drużynom brakowało nieco precyzji. Oglądaliśmy wiele długich podań, jednak zwykle padały one łupem obrońców. W czwartej minucie Pogoń przeprowadziła pierwszą dobrą akcję, ale Slobodan Rubežić w ostatniej chwili zanotował kluczowy odbiór, być może ratując Koronę przed stratą gola.
„Portowcy” mieli wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, natomiast zespół Jacka Zielińskiego skupiał się na grze defensywnej, z czego stoperzy wywiązywali się bez zarzutów. Kielczanie pierwszy raz zbliżyli się do pola karnego Valentina Cojocaru w dziesiątej minucie. Dawid Błanik dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a Rubežić oddał strzał głową. Próba reprezentanta Czarnogóry była jednak zbyt słaba i bramkarz Pogoni nie miał problemu z obroną tego uderzenia.
W 13. minucie groźną okazję wypracowali sobie gracze Pogoni. Kostas Sotiriou stracił piłkę blisko swojego pola karnego, a akcję gospodarzy zamykał Danijel Lončar. Obrońca trafił jednak tylko w boczną siatkę.
Kolejne minuty przebiegały bardzo spokojnie, gra toczyła się głównie w środku pola, przez co nie oglądaliśmy zbyt wielu strzałów. Pogoń Szczecin wciąż dłużej utrzymywała się przy piłce, lecz nie przekładało się to na dogodne sytuacje pod bramką Xaviera Dziekońskiego.
W 24. minucie fatalny błąd popełnił bramkarz szczecińskiej drużyny, Valentin Cojocaru. Wiktor Długosz próbował dośrodkować w pole karne, futbolówka odbiła się od jednego z zawodników gospodarzy. Z kolei Cojocaru, starając się wypiąstkować piłkę, zrobił to na tyle nieporadnie, że sam „wrzucił” sobie piłkę do bramki. Korona natomiast dosyć przypadkowo objęła prowadzenie.
Trzy minuty później gracze z Kielc zmarnowali doskonałą okazję do podwyższenia prowadzenia. Rubežić i Sotiriou przeszkodzili sobie nawzajem i nie zdołali wykorzystać tej sytuacji.
Gospodarze starali się szybko odpowiedzieć i doprowadzić do wyrównania. Największe zagrożenie pod bramką Dziekońskiego tworzyli ze stałych fragmentów gry. W pewnym momencie Pogoń miała nawet trzy rzuty rożne w krótkim odstępie czasu. „Żółto-czerwoni” jednak dobrze się bronili.
„Portowcy” od początku meczu mieli optyczną przewagę. Jednocześnie jednak przez długi czas nie potrafili tego przełożyć na strzały na bramkę Dziekońskiego. Zmieniło się to po upływie pół godziny spotkania. Aktywny był Paul Mukairu, zawodnik ten w 33. minucie oddał groźny strzał, który minimalnie przeleciał obok lewego słupka. Ostatecznie mimo sporej liczby strzałów Pogoni, obie drużyny zeszły na przerwę przy jednobramkowym prowadzeniu Korony.
Druga połowa rozpoczęła się od bardzo dobrej sytuacji dla Pogoni Szczecin po rzucie rożnym. Fredrik Ulvestad oddał strzał, który jednak został doskonale zablokowany przez Kostasa Sotiriou.
Na początku drugiej części gry, to jednak wciąż Pogoń przeważała. Ponownie oglądaliśmy wiele rzutów rożnych, ale kielczanie ciągle umiejętnie się bronili. W 52. minucie gospodarze przejęli piłkę na połowie Korony. Do futbolówki dopadł Mads Agger, ale jego uderzenie było bardzo niecelne.
Podopieczni Jacka Zielińskiego chwilę później próbowali stworzyć zagrożenie pod bramką Cojocaru. Długosz dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, ale tym razem rumuński bramkarz dobrze piąstkował.
W 58. minucie bramkę zdobył Mariusz Stępiński, po tym, jak piłkę zagraną po rzucie wolnym zgrał Sotiriou. Sędzia jednak odgwizdał w tej sytuacji spalonego, gdyż niestety Cypryjczyk był wysunięty poza linię obrony Pogoni, przez co trafienie napastnika nie mogła zostać uznane.
„Portowcy” z każdą kolejną minutą zmuszeni byli do coraz ofensywniejszej gry. W swoje ataki angażowali coraz większą liczbę zawodników. W 66. minucie Léo Borges wypracował znakomitą okazję Dimitriosowi Keramitsisowi. Stoper Pogoni jednak fatalnie przestrzelił w dogodnej sytuacji.
Coraz odważniejsza gra Pogoni narażała ich jednak na kontrataki przeprowadzane przez Koronę. Chwilę po pudle Keramitsisa szansę na zdobycie bramki miał Simon Gustafson, ale jego uderzenie zostało wyblokowane.
Jak to bywa w piłce nożnej, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Po kolejnym rzucie rożnym Pogoni, piłka spadła pod nogi José Pozo, który oddał mocny strzał z okolic 16. metra. Uderzenie było na tyle silne i precyzyjne, że Xavier Dziekoński nie zdołał zareagować, przez co Pogoń doprowadziła do wyrównania.
Na nieco ponad kwadrans przed końcem meczu dobry strzał oddał Stjepan Davidović, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie w miejsce Gustafsona. Rezerwowy jednak nieznacznie przestrzelił i wciąż był remis.
Davidović sześć minut później oddał kolejny groźny strzał, ale Cojocaru zdołał odbić to uderzenie. Po chwili znakomitą okazję do strzelenia gola miał Kamil Grosicki, ale reprezentant Polski nie zdołał pokonać Dziekońskiego.
Skrzydłowy w 88. minucie stanął przed kolejną szansą na zdobycie bramki, ale ponownie jego uderzenie było słabe i tym razem przeleciało wysoko ponad poprzeczką. Napór Pogoni jednak trwał, ale stoperzy Korony nie popełniali błędów.
Niestety w ostatniej akcji meczu Pozo po raz drugi trafił do siatki. Bramka ta była bardzo podobna do pierwszego gola. Hiszpan zgarnął piłkę przed polem karnym, wypracował sobie trochę miejsca i zapewnił Pogoni Szczecin zwycięstwo.
Korona kolejne spotkanie rozegra w niedzielę, 22 marca. Na Exbud Arenę przyjedzie tym razem Arka Gdynia. Początek meczu o godzinie 12:15.
Pogoń Szczecin – Korona Kielce 2:1 (0:1). Bramki: José Pozo 68’, 90+7' – Valentin Cojocaru 24’ (bramka samobójcza)
Pogoń Szczecin: Valentin Cojocaru; Danijel Lončar (Leonardo Koutris 72’), Dimitrios Keramitsis, Attila Szalai, Léo Borges; Jan Biegański (José Pozo 59’), Fredrik Ulvestad; Mads Agger (Natan Ława 87’), Sam Greenwood (Filip Čuić 59’), Paul Mukairu; Karol Angielski (Kamil Grosicki 59’)
Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Slobodan Rubežić, Konstantinos Sotiriou, Pau Resta; Wiktor Długosz, Martin Remacle (Nono 58’), Simon Gustafsson (Stjepan Davidović 72’), Tamar Svetlin, Marcel Pięczek; Dawid Błanik (Antoñín 58’), Mariusz Stępiński



















Napisz komentarz
Komentarze