Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
piątek, 22 maja 2026 15:42
Reklama

Jedna niezła połowa to za mało. Kolejna przegrana i sytuacja Korony w tabeli jest coraz gorsza. Raków Częstochowa 2:0 Korona Kielce

Korona Kielce mimo niezłej pierwszej połowy przegrała kolejne spotkanie w ostatnim czasie (przedłużając serię bez zwycięstwa do sześciu meczów). Tym razem podopieczni Jacka Zielińskiego przegrali na wyjeździe z Rakowem Częstochowa 0:2 i w piątek, 15 maja, z Widzewem Łódź zagrają o utrzymanie w Ekstraklasie.
Jedna niezła połowa to za mało. Kolejna przegrana i sytuacja Korony w tabeli jest coraz gorsza. Raków Częstochowa 2:0 Korona Kielce

Źródło: fot. Korona Kielce

Już w pierwszej minucie Kacper Trelowski źle wybił piłkę i ta padła łupem zawodników Korony na połowie gospodarzy. Ostatecznie jednak Antoñín nie zdołał wypracować sobie sytuacji do strzału i nic z tej akcji nie wyniknęło. Dodatkowo po stracie Hiszpana, Wiktor Długosz, który starał się ponownie odebrać piłkę, doznał urazu, ale na szczęście zdołał szybko wrócić do gry.

Zdecydowanie dłużej w początkowych fragmentach meczu przy piłce utrzymywał się Raków Częstochowa. Kielczanie jednak dobrze się ustawiali i nie pozwalali rywalom na zbyt wiele, przez co nie oglądaliśmy dużo strzałów na bramkę Xaviera Dziekońskiego.

W 10. minucie „żółto-czerwoni” przeprowadzili niezłą akcję prawą stroną boiska. Długosz dośrodkował w pole karne, a jeden z zawodników „Medalików” źle wybijał. Piłka spadła na 16. metrze pod nogi Simona Gustafsona, ale uderzenie Szweda było słabe i bramkarz nie miał problemów z obroną.

Kolejne minuty było nieco spokojniejsze, przez co gra toczyła się przeważnie w środku pola, a co za tym idzie, nie oglądaliśmy dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Raków wciąż miał większe posiadanie piłki, a kielczanie starali się wyprowadzać kontrataki.

Warto odnotować, że podopieczni Dawida Kroczka atakowali przeważnie swoją lewą stroną, przez co oglądaliśmy wiele pojedynków Amorima z Długoszem. Za jeden z fauli wahadłowy otrzymał żółtą kartkę. W 25. minucie wychowanek Korony jednak ponownie upadł na murawę i niestety nie był już w stanie kontynuować gry, a w jego miejsce na murawie pojawił się Hubert Zwoźny.

Pod koniec drugiego kwadransa spotkania drużyna Jacka Zielińskiego zaczęła prezentować się lepiej w ofensywie. Przede wszystkim Korona potrafiła się dłużej utrzymać przy piłce. Zawodnicy z drużyny przyjezdnej oddawali także więcej strzałów, ale albo były one niecelne, albo blokowane przez stoperów Rakowa.

Był to jednak bardzo dobry okres dla zespołu z województwa świętokrzyskiego. Gospodarze natomiast mieli spore problemy z wyprowadzeniem piłki. Mimo wszystko jednak ta optyczna przewaga kielczan nie przekładała się na okazje stuprocentowe.

Raków również nie potrafił wykreować sobie żadnej sytuacji, choć w samej końcówce mieliśmy drobną kontrowersję. Mianowicie po zagraniu jednego z piłkarzy Rakowa piłka trafiła w rękę Konstantinosa Sotiriou. Zawodnicy gospodarzy protestowali, ale arbiter Kuźma nie zdecydował się na odgwizdanie rzutu karnego.

Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Taki wynik nieznacznie bardziej mógł zadowalać Koronę, dla której ewentualny punkt mógłby okazać się kluczowy w kontekście walki o utrzymanie w Ekstraklasie.

Druga połowa rozpoczęła się dla ekipy prowadzonej przez Jacka Zielińskiego w najgorszy możliwy sposób. W 48. minucie Raków dośrodkowywał z rzutu wolnego, a Oskar Repka przytomnie zgrał głową na dalszy słupek, a Lamine Diaby-Fadiga uderzył z przewrotki. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki Dziekońskiego.

Korona starała się odpowiedzieć i stosunkowo szybko wypracowała sobie znakomitą okazję do wyrównania. Błanik po dobrej indywidualnej akcji zagrał na prawą stronę do Martina Remacle’a, a Belg płasko dośrodkował do wbiegającego Antoñína. Hiszpan zachował się jednak w tej sytuacji fatalnie i nie trafił w piłkę.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i zamiast wyrównania, w 57. minucie Raków podwyższył prowadzenie na 2:0. Marko Bulat popisał się pięknym strzałem sprzed pola karnego i „Medaliki” były już w bardzo komfortowej sytuacji. Z kolei w przypadku Korony, sytuacja ta była daleka od idealnej.

Jacek Zieliński starał się ratować sytuację wprowadzając rezerwowych, ale nie przynosiło to oczekiwanego rezultatu. Co więcej, to Raków był bliżej podwyższenia prowadzenia. W 67. minucie świetną sytuację zmarnował Tomasz Pieńko, który przegrał pojedynek sam na sam z Dziekońskim.

Szkoleniowiec gości próbował kolejnych roszad (wcześniej weszli Nono i Davidović), tym razem wprowadzając Nikolova i Matuszewskiego. Bułgarski napastnik chwilę po wejściu wypracował bardzo dobrą okazję Pau Reście, ale stoper fatalnie przestrzelił.

Minuty mijały, zawodnicy Korony próbowali, ale cały czas bliżej trzeciego gola był Raków, niż „żółto-czerwoni” pierwszego. Pod koniec regulaminowego czasu gry wielki błąd na własnej połowie popełnił Zwoźny, ale obyło się bez większych konsekwencji.

W doliczonym czasie gry Raków był, jak się wydawało, skuteczniejszy. Patryk Makuch, wprowadzony po przerwie, bez większych problemów strzałem głową wpakował piłkę głową do siatki. Po analizie VAR trafienie to zostało jednak anulowane, ponieważ jeden z graczy gospodarzy znajdował się na pozycji spalonej.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się dwubramkowym zwycięstwem Rakowa, a sytuacja Korony w tabeli Ekstraklasy jest coraz bardziej napięta. Kluczowe będzie spotkanie z Widzewem, które odbędzie się na Exbud Arenie w piątek, 15 maja. Początek o godzinie 20:30.

Raków Częstochowa – Korona Kielce 2:0 (0:0). Bramki: Lamine Diaby-Fadiga 53’, Marko Bulat 57’

Raków Częstochowa: Kacper Trelowski; Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas;  Michael Ameyaw, Oskar Repka, Marko Bulat (Vladyslav Kochergin 66’), Adriano Amorim (Jean Carlos Silva 75’); Lamine Diaby-Fadiga (Patryk Makuch 75’), Tomasz Pieńko (Ivi López 86’), Jonatan Brunes (Leonardo Rocha 86’).

Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Bartłomiej Smolarczyk, Konstantinos Sotiriou, Pau Resta; Wiktor Długosz (Hubert Zwoźny 25’), Simon Gustafson (Nono 63’), Tamar Svetlin, Marcel Pięczek (Konrad Matuszewski 73’); Martin Remacle (Stjepan Davidović 63’), Dawid Błanik (Vladimir Nikolov 73’), Antoñín.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

ReklamaDrogeria Uroda
ReklamaDrogeria Labo
Reklama3d Ostrowiec
Reklama
Reklama