– Ciężko cokolwiek powiedzieć po takim spotkaniu. Myślę, że w tym tygodniu skupimy się tylko i wyłącznie na tym, żeby zbierać drugie piłki po stałych fragmentach gry, bo tak naprawdę straciliśmy dwie takie same bramki. Obojętnie, co bym teraz powiedział, to i tak nie da nam żadnych punktów. Niestety ta liga wygląda dziś tak, że gdyby tych bramek nie było w drugiej połowie, to bylibyśmy na szóstym miejscu i wszyscy byliby szczęśliwi. A koniec końców przegrywamy mecz i czeka nas teraz bardzo ciężkie spotkanie z Arką, można śmiało powiedzieć, że o utrzymanie – powiedział skrzydłowy Korony.
Błanik odniósł się również do sytuacji bramkowych, w których dwukrotnie do siatki trafił José Pozo.
– Myślę, że czasami my też potrzebujemy takiego zawodnika, który wejdzie i odda dwa strzały, zdobywając dwie bramki. Dzisiaj Pozo miał swój dzień – można powiedzieć, że miał „dzień konia”, bo to, co uderzył, minęło chyba dwudziestu zawodników i wpadło do bramki. Bramkarz był zasłonięty, więc tak naprawdę niewiele mógł zrobić. Tak jak mówiłem, musimy to przeanalizować, szczególnie te drugie piłki po stałych fragmentach, bo tak nie może się dziać, jeśli chcemy o coś walczyć w tym sezonie.
Zawodnik Korony został także zapytany o swój występ od pierwszej minuty – pierwszy od listopada.
– Na pewno cieszę się, że wróciłem do pierwszego składu. Czułem się dobrze, chociaż nie ukrywam, że odczuwałem trudy tego spotkania. W przerwie rozmawiałem z trenerem i mówiłem, że jeszcze chwilę dam radę, ale nie będzie to pełne spotkanie, bo mięśniowo czułem ciężar tej murawy – była bardzo grząska. Najważniejsze jednak, że wróciłem i mam nadzieję, że z minuty na minutę moja forma będzie rosła i będzie tylko lepiej – zakończył Błanik.



















Napisz komentarz
Komentarze