Sesja Rady Miasta Kielce rozpoczęła się w czwartek o godzinie 9 rano. Obrady zakończyły się dopiero po pierwszej w nocy.
W piątek przed dziennikarzami pojawili się przewodniczący rady Maciej Jakubczyk oraz wiceprzewodnicząca Anna Jaworska-Dąbrowska z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Podkreślali, że była to sesja wyjątkowa pod względem liczby procedowanych uchwał i aktywności mieszkańców.
– Mamy za sobą 16 godzin sesji. Była długa i burzliwa, ale jednocześnie bardzo merytoryczna. W tej kadencji mieliśmy najwięcej uchwał, wniosków formalnych i poprawek – mówił Jakubczyk.
Jak zaznaczył, obrady prowadzili nie tylko on sam, ale także wiceprzewodniczący rady. Przez znaczną część posiedzenia przewodniczyła im wiceprzewodnicząca Anna Jaworska-Dąbrowska.
– Ta sesja była też historyczna z pewnego niechlubnego powodu, to znaczy z uwagi na czas jej trwania. Przeciągnęła się do bardzo późnych godzin nocnych. Niewątpliwie wpływ na to miały obstrukcyjne i w moim odczuciu celowe działania radnych Koalicji Obywatelskiej – powiedziała Anna Jaworska-Dąbrowska.
Jednym z ważnych elementów sesji była obecność mieszkańców, którzy zabierali głos w sprawach dotyczących planowania przestrzennego. Na obrady licznie przybyli mieszkańcy Białogonu, Zalesia oraz ulicy Posłowickiej.
– Bardzo się cieszę, że mieszkańcy przyszli na sesję i mogli przedstawić swoje problemy. Część z nich dotyczyła planu ogólnego. Udało się przynajmniej częściowo wyjaśnić wątpliwości i skierować sprawę na właściwe tory – podkreślił przewodniczący.
W trakcie sesji omawiano także projekt tzw. „Lex”, który, jak zaznaczył Jakubczyk, nie wzbudził większych kontrowersji i został przyjęty niewielką większością głosów.
Jednym z najbardziej gorących momentów sesji była sytuacja, w której przewodniczący odmówił udzielenia głosu prezydentce Kielc Agacie Wojdzie. Radni Koalicji Obywatelskiej protestowali, wskazując, że prezydent miasta powinna mieć możliwość zabrania głosu.
Jakubczyk tłumaczył swoją decyzję procedurą.
– Pani radna Katarzyna Kaleta zgłosiła wniosek o zamknięcie listy mówców z jej wyczerpaniem. Pani prezydent zgłosiła się już po zamknięciu listy. Nie może być tak, że radni się wypowiedzą, lista jest zamknięta, a potem ktoś jeszcze zabiera głos – mówił.
Dziennikarze przypomnieli, że w wielu samorządach istnieje niepisana zasada, że prezydent miasta otrzymuje głos nawet po zamknięciu listy mówców.
– Nie wiem, skąd ta niepisana zasada. Nie ma nic złego w tym, że ktoś chce moderować obrady – odpowiedział przewodniczący.
Najwięcej emocji wywołała jednak dyskusja dotycząca sytuacji gospodarczej miasta. Jakubczyk odniósł się do rankingu opublikowanego przez Business Insider, w którym Kielce znalazły się na ostatnim miejscu wśród miast wojewódzkich.
– Najważniejsze wskaźniki to bezrobocie i wysokość wynagrodzeń. Niestety w informacji między sesjami nie usłyszeliśmy o działaniach dotyczących gospodarki czy tworzenia miejsc pracy – stwierdził przewodniczący.
Podczas briefingu wskazywał również na napiętą atmosferę podczas obrad, zarzucając radnym Platformy Obywatelskiej utrudnianie prowadzenia sesji poprzez liczne wnioski formalne i przerywanie wypowiedzi.
– Samych wniosków formalnych było kilkadziesiąt. W pewnym momencie radni opozycji opuścili salę, przez co doszło do zerwania kworum – powiedział.
W trakcie spotkania z mediami dziennikarze pytali także o kontrowersyjne wypowiedzi, które padły podczas sesji, w tym komentarze dotyczące otoczenia prezydent miasta. Jakubczyk przyznał, że takie słowa rzeczywiście się pojawiły, jednak, jak stwierdził, nie miały one charakteru obraźliwego.
Przewodniczący odniósł się również do kwestii zatrudnienia w miejskich instytucjach i spółkach. W jego ocenie pojawiają się wątpliwości dotyczące powiązań personalnych oraz sposobu przyznawania niektórych stanowisk i zleceń.
– Z informacji, które do nas docierają i z dokumentów, które analizujemy, wynika, że część stanowisk trafia do osób z najbliższego otoczenia władz miasta. Mieszkańcy pytają, czy tak powinno to wyglądać – mówił.
Jako przykłady wskazywał m.in. sytuację w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie oraz w instytucjach kultury. Odniósł się również do byłego przewodniczącego Rady Miasta Karola Wilczyńskiego.
– Żona pana Karola Wilczyńskiego była zatrudniona w spółce związanej z Radiem Kielce. Siostra pana Karola Wilczyńskiego została dyrektorem Miejskiego Urzędu Pracy. Mówimy o siostrze rodzonej – wyliczał.
Pytany wprost przez jednego z dziennikarzy, czy oskarża władze miasta o nepotyzm, przewodniczący nie użył tego określenia.
– Nie będę używał tego słowa. Ocenę pozostawiam państwu i czytelnikom – odpowiedział.
Sesja Rady Miasta Kielce z 12 marca była jedną z najdłuższych w ostatnich miesiącach i pokazała rosnące napięcia polityczne w radzie. Kolejne posiedzenie zaplanowano na następny miesiąc.