Bezzębna Korona w pierwszej połowie i zasłużone prowadzenie Lecha
Lech dobrze wszedł w spotkanie, już w pierwszej minucie przeprowadzili dobrą akcję prawym skrzydłem, lecz defensorzy Korony poradzili sobie z tym zagrożeniem, a udaną interwencją popisał się Konstantinos Sotiriou, który w ostatniej akcji przyblokował Pablo Rodrígueza.
Kielczanie jednak szybko próbowali odpowiedzieć, ale Mariusz Stępiński źle przyjął piłkę i nie zdołał oddać strzału z okolic jedenastego metra. W kolejnych minutach obie drużyny starały się grać wysokim pressingiem, choć zarówno gospodarze, jak i goście umiejętnie radzili sobie z omijaniem pierwszej linii tego pressingu, co z kolei sprawiało, że gracze ofensywni mieli sporo miejsca w środku pola.
Pierwszą dogodną sytuację do zdobycia gola w 10. minucie miał Robert Gumny, ale zawodnik „Kolejorza” nie zdołał wykorzystać tej akcji, gdyż uderzył tylko w boczną siatkę.
W 13. minucie mecz został na chwilę przerwany, ponieważ dym z wypuszczonych rac ograniczał widoczność. Kontynuowanie gry w takich warunkach nie było możliwe, więc z tego też powodu obie drużyny na moment zeszły do tunelu. Sytuacja jednak szybko uległa poprawie i raptem trzy minuty później piłkarze wrócili na boisko.
Po wznowieniu spotkania zawodnicy Lecha kilkukrotnie próbowali oddawać uderzenia z dystansu (strzelał m.in. Ishak), ale ich próby były bardzo niedokładne i Dziekoński nie musiał nawet interweniować.
W 18. minucie przed doskonałą szansą do zdobycia bramki stanął Marcin Cebula. Antoñín idealnie dośrodkował piłkę z lewej strony boiska, jednak Polak niecelnie główkował i piłka przeleciała obok słupka bramki strzeżonej przez Bartosza Mrozka.
W dalszej fazie pierwszej połowy Lech wciąż miał większe posiadanie piłki. Podopieczni Nielsa Frederiksena wykonywali kilka rzutów rożnych, ale niewiele z nich wynikało. Z kolei „żółto-czerwoni” ograniczali się jedynie do okazyjnych kontrataków, lecz również nie przekładało się to na dogodne okazje.
Przewaga Lecha została jednak udokumentowana w 30. minucie. Lech wyprowadził znakomitą kontrę, Leo Bengtsson zagrał prostopadłą piłkę do Ali Gholizadeha, który strzałem lewą nogą strzelił pierwszego gola w tym pojedynku i wyprowadził gości na prowadzenie. Był to jednocześnie pierwszy celny strzał w meczu.
Drużyna Jacka Zielińskiego nie potrafiła w tej pierwszej części spotkania sforsować dobrze ustawionej defensywy poznaniaków. Żaden z zawodników ofensywnych nie potrafił znaleźć sobie wolnej przestrzeni – niewidoczni przez to byli Stępiński, Cebula oraz Antoñín.
Lech po zdobyciu pierwszej bramki nie miał zbyt wielu szans do podwyższenia prowadzenia. Niemniej jednak w doliczonym czasie gry kolejną świetną akcją w tym spotkaniu popisał się Golizadeh. Po zamieszaniu przed polem bramkowym Xaviera Dziekońskiego do futbolówki dopadł Antonio Milić i bez najmniejszych problemów wpakował piłkę do siatki, dzięki czemu Lech na przerwę zszedł z dwubramkowym prowadzeniem.
Bramka do szatni zawsze boli podwójnie
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) February 22, 2026
PKO BP #Ekstraklasa oglądaj w serwisie streamingowym CANAL+ https://t.co/r0n3taNu7Q #reklamapic.twitter.com/Z0NviC0zk7
Niezła druga połowa nie wystarczyła nawet do remisu
Po zmianie stron początkowo obraz gry nie uległ zmianie. Wciąż groźniejszą drużyną był Lech. Już w trzeciej minucie drugiej połowy dobrą okazję miał Patrik Wålemark, który zastąpił na boisku Filipa Jagiełło. Na szczęście dla kieleckiej drużyny, zawodnik „Kolejorza” źle trafił w piłkę i wyraźnie przestrzelił.
W 54. minucie Korona oddała pierwszy celny strzał na bramkę w tym spotkaniu. Wiktor Długosz wykonał doskonałe dośrodkowanie z rzutu rożnego, a Mariusz Stępiński najwyżej wyskoczył do piłki i pięknym strzałem głową zdobył bramkę kontaktową. Dla 30-latka był to trzeci gol po powrocie do Ekstraklasy.
Stępiński chwilę później po raz drugi pokonał bramkarza Lecha, tym razem jednak napastnik gospodarzy był na spalonym i bramka nie mogła zostać uznana. Mimo wszystko po słabej pierwszej połowie i po niemrawym początku drugiej, był to zdecydowanie lepszy okres w wykonaniu podopiecznych Zielińskiego.
Po bramce Stępińskiego Lech wyraźnie przygasł i nie był w stanie stworzyć sobie dobrej okazji do strzelenia trzeciego gola. Kielczanie byli zdecydowanie bardziej aktywni, ale również nie byli w stanie pójść za ciosem i doprowadzić do remisu.
W kolejnych minutach spotkanie stało się bardziej wyrównane, a gra toczyła się głównie w środku pola. Korona najgroźniejsza była po stałych fragmentach gry wykonywanych przez kapitana zespołu z województwa świętokrzyskiego. Jednak z czasem goście zaczęli się lepiej ustawiać i wybijali większość piłek dośrodkowywanych przez Długosza.
Ostatecznie w tym meczu nie padła już żadna bramka i to Lech zgarnął komplet punktów w tym starciu. Korona następne spotkanie rozegra 28 lutego, gdy na wyjeździe zmierzy się z Motorem Lublin. Początek spotkania o godzinie 17:30.
Korona Kielce 1:2 Lech Poznań (0:2). Bramki: Mariusz Stępiński 54’ – Ali Gholizadeh 30’, Antonio Milić 45+2’
Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Bartłomiej Smolarczyk, Konstantinos Sotiriou, Marcel Pięczek; Wiktor Długosz, Martin Remacle (Simon Gustafson 64’), Tamar Svetlin, Konrad Ciszek; Marcin Cebula (Nikodem Niski 70’), Antoñín (Nono 83’); Mariusz Stępiński
Lech Poznań: Bartosz Mrozek; Robert Gumny, Wojciech Mońka, Antonio Milić, Michał Gurgul; Antoni Kozubal, Pablo Rodríguez (Timothy Ouma 80’), Filip Jagiełło (Patrik Wålemark 46’) [Yannick Agnero 90+5']; Ali Gholizadeh (Taofeek Ismaheel 80’), Mikael Ishak, Leo Bengtsson (Luis Palma 64’)