– Zdecydowanie chcemy to zmienić. Nie ma jakichś wielkich nerwów w drużynie, ale oczywiście wiemy, że u siebie musimy punktować. Na pewno nas to boli. Podchodzimy do tego meczu tak, że musimy się po prostu przełamać u siebie i wierzę, że tak będzie – powiedział.
Bramkarz przyznał również, że brak zwycięstw przed własną publicznością był dla zespołu trudny, szczególnie w kontekście oczekiwań kibiców.
– Nie czuć jakiejś szczególnej presji, ale wcześniej po meczach wracaliśmy do szatni z poczuciem, że nie mogliśmy uszczęśliwić naszych kibiców. Nie mogliśmy cieszyć się z nimi razem, tylko traciliśmy punkty u siebie. Na pewno musimy to jak najszybciej zmienić.
Xawier Dziekoński odniósł się także do sytuacji w tabeli Ekstraklasa i tego, jak ważne mogą być najbliższe mecze.
– Na pewno po tych dwóch ostatnich porażkach widać, że zespoły z dołu tabeli trochę nas podgoniły. Staramy się patrzeć tylko do góry, ale musimy być uważni i zacząć punktować seryjnie.
Zapytany o zbliżające się spotkanie z drużyną z Niecieczy, bramkarz nie miał wątpliwości, z jakim nastawieniem jego zespół wyjdzie na boisko.
– Na pewno fakt, że gramy u siebie z Termaliką sprawia, że musimy podchodzić do tego meczu z myślą o zdobyciu trzech punktów. Nie ma tutaj innej opcji, że będziemy walczyć o remis czy cokolwiek innego. Liczą się tylko trzy punkty i z takim podejściem podchodzimy do tego meczu.
Golkiper Korony przyznał również, że w ostatnich spotkaniach drużyna straciła kilka bramek w sytuacjach, które wcześniej udawało się neutralizować.
– Na pewno w ostatnich meczach naszą bolączką była obrona pola karnego. Traciliśmy takie bramki, które w tamtej rundzie nam się nie zdarzały. Patrząc na najbliższy mecz z Motorem, dwie bramki były praktycznie identyczne, a w tamtej rundzie nie wiem, czy traciliśmy chociaż jedną taką. Musimy jak najszybciej wrócić do naszych ustawień fabrycznych. Popracowaliśmy nad tym w tygodniu i wierzę, że będzie to widać.
Bramkarz zaznaczył jednocześnie, że styl gry Korony zależy w dużej mierze od przeciwnika.
– To zależy od rywala. Lech na przykład zmusił nas do gry w niskiej obronie. Zobaczymy, jak podejdzie do tego Termalica. Tak naprawdę jednak najważniejsze jest to, jak my poprowadzimy ten mecz.
W rozmowie pojawił się również temat stałych fragmentów gry, które w ostatnich tygodniach często decydują o losach spotkań.
– Trenerzy mówili nam na analizach, że to jeden z najwyższych zespołów w lidze, więc na pewno jest to ich atut. Ale my też myślę, że dobrze bronimy stałe fragmenty w defensywie. Widzieliśmy na analizach, że oni również potrafią tracić po nich bramki, więc może to będzie jakiś klucz.
Xawier Dziekoński zwrócił także uwagę na szybkie przejścia do ataku w wykonaniu zespołu z Niecieczy.
– Termalica często gra dłuższą piłkę w wolną przestrzeń. Dużo korzystają z Faßbendera, który jest bardzo szybki i pokazał to choćby przy golu z Górnikiem. Na pewno będziemy na to uważać i będziemy na to przygotowani.
Na koniec bramkarz odniósł się jeszcze do zmian personalnych w defensywie i tego, czy wpływają one na jego funkcjonowanie między słupkami.
– Nie zmienia się to znacząco. Może z Konradem [Ciszkiem] nie znamy się jeszcze aż tak dobrze boiskowo, ale tak naprawdę nie muszę go znać aż tak bardzo, bo nie gram obok niego. Nie muszę dokładnie wiedzieć, jak się porusza. Nie ma też dużej różnicy, gdy wskakuje Marcel. Treningi pokazują, że na tych pozycjach zachodzą zmiany i chłopaki po prostu wiedzą, co mają robić – zakończył.