Pełna kontrola i zasłużone prowadzenie do przerwy
Już w drugiej minucie Korona stworzyła sobie dogodną okazję do objęcia prowadzenia. Wiktor Długosz wykorzystał błąd obrońców Zagłębia i przejął piłkę blisko pola karnego gości. Kapitan kielczan próbował zagrać do wbiegającego partnera z zespołu, lecz jego zagranie było niecelne. Mimo wszystko Zagłębie źle wybiło futbolówkę, a do tej dopadł Martin Remacle, ale jego uderzenie zostało zablokowane i przeleciało minimalnie ponad poprzeczką.
Pierwsze minuty należały jednak zdecydowanie do podopiecznych Jacka Zielińskiego, którzy tworzyli sobie kolejne okazje. Aktywny w tym okresie był Antoñín. Hiszpan w siódmej minucie przeprowadził świetną indywidualną akcję lewym skrzydłem. Dośrodkował idealnie na głowę Konstantinosa Sotiriou, lecz stoper Korony chybił z bliskiej odległości.
Chwilę później blisko zdobycia gola był Mariusz Stępiński. Kolejną dobrą akcją popisał się Antoñín, który ponownie wrzucił piłkę w pole bramkowe Buricia. Futbolówkę zmierzającą w kierunku napastnika kielczan jednak w ostatniej chwili wybił obrońca Zagłębia, dzięki czemu najpewniej uratował swój zespół przed stratą gola.
Zagłębie pierwszą ofensywną akcję przeprowadziło w 15. minucie spotkania. Sebastian Kowalczyk minął Smolarczyka i podał do Lukicia, który oddał groźne uderzenie z dystansu. Z tym strzałem jednak poradził sobie Xavier Dziekoński, który przeniósł piłkę nad poprzeczkę.
W 18. minucie przed świetną szansą na zdobycie gola stanął Wiktor Długosz. Kapitan „żółto-czerwonych” jednak nie zdołał wykorzystać tej szansy, ale gospodarze mieli jeszcze rzut rożny. Na szczęście w tej sytuacji przytomnie w polu karnym Zagłębia zachował się Pau Resta. Obrońca kielczan pierwszy dopadł do piłki odbitej przez Buricia i wyprowadził Koronę Kielce na prowadzenie.
Korona rozpoczyna strzelanie w 20. kolejce! Pau Resta znalazł się w idealnym miejscu w idealnym czasie
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 6, 2026
Oglądaj: https://t.co/ggj8f4SfRP pic.twitter.com/JLNOKLgZtB
Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego próbowali szybko odpowiedzieć, a prosty błąd blisko swojej bramki popełnił Martin Remacle, ale „Miedziowi” nie wykorzystali tej szansy. W następnych minutach spotkanie zrobiło się nieco spokojniejsze, a gra toczyła się głównie w środku pola, co skutkowało tym, że oglądaliśmy mniej strzałów.
Niemniej można było odnieść wrażenie, że mecz przebiega pod kontrolą drużyny Jacka Zielińskiego. Przyjezdni nie potrafili sobie stworzyć dogodnej okazji pod bramką Dziekońskiego. Niestety z pomocą gościom przyszedł bramkarz kielczan, źle zagrywając, przez co zespół z Lubina miał rzut rożny, z którego jednak ostatecznie nic nie wyniknęło. Mimo wszystko kielczanie muszą wystrzegać się takich pomyłek w rozegraniu.
Po dłuższej przerwie spokojniejszej gry, Korona przejęła ponownie inicjatywę w ostatnich minutach pierwszej połowy. W 43. Minucie piłkę do własnej siatki wpakował jeden ze stoperów Zagłębia, jednak na wyraźnym spalonym był Konrad Matuszewski, przez co bramka nie mogła zostać uznana.
W doliczonym czasie pierwszej części meczu sędziowie analizowali jeszcze sytuacją z potencjalnym faulem Pau Resty na Jakubie Sypku w polu karnym Korony. Arbiter Piotr Rzucidło nie miał jednak podstaw do odgwizdania przewinienia, przez co gra była kontynuowana dalej. Ostatecznie nic więcej się nie wydarzyło w pierwszej połowie, przez co „żółto-czerwoni” na przerwę schodzili z jednobramkową przewagą.
Indywidualne błędy i strata punktów na własne życzenie
W drugiej połowie Dawid Błanik zastąpił Huberta Zwoźnego, co wiązało się z tym, że na prawe wahadło przesunięty został Wiktor Długosz, a najlepszy strzelec Korony został ustawiony na „dziesiątce”/prawym skrzydle. Na boisku w barwach gospodarzy zameldował się także Simon Gustafson, który wszedł za Remacle’a.
Kielczanie pierwszy strzał po zmianie stron oddali w 50. minucie, Długosz dośrodkował piłkę, a Stępiński oddał strzał głową. Uderzenie 30-latka było jednak zbyt słabe, przez co Burić nie miał większych problemów ze złapaniem piłki.
Po zderzeniu z zawodnikiem Zagłęgia urazu doznał strzelec pierwszej bramki dla Korony, czyli Pau Resta. Hiszpan nie był w stanie kontynuować gry i musiał opuścić boisko. W jego miejsce na boisku pojawił się Marcel Pięczek.
Uraz podstawowego stopera nie wybił „żółto-czerwonych” z rytmu. W 61. minucie piękny strzał sprzed pola karnego oddał Antoñín. Uderzenie Hiszpana w jeszcze lepszym stylu obronił jednak Burić.
Bardzo dobre spotkanie ponownie rozgrywał Tamar Svetlin. Pomocnik Korony pewnie rozgrywał, a do tego zbierał wszystkie tzw. drugie piłki. Świetnie spisywał się również w odbiorze, kilkukrotnie przecinając zagrania zawodników Zagłębia.
W drugiej połowie przez długi czas oglądaliśmy okres, gdy drużyna Ojrzyńskiego utrzymywała się przy piłce, wykonując przy tym wiele stałych fragmentów gry. Mimo wszystko obrońcy Korony spisywali się bardzo dobrze, nie dopuszczając graczy z Lubina do oddania strzału na bramkę Dziekońskiego.
Zmieniło się to w 84. minucie. Zagłębie wykonywało kolejny rzut wolny, a po zamieszaniu w polu bramkowym, do siatki trafił Szabó, wykorzystując błąd zawodników kieleckiej drużyny. 87 minuta i po rzucie z autu piłkę do własnej siatki Marcel Pięczek wpakował Mimo przewagi przez większość część spotkania, fatalna końcówka i proste błędy sprawiły, że Zagłębie wyszło na prowadzenie. Przewaga Zagłębia utrzymała się do końca i trzy punkty ostatecznie wróciły do Lubina.
Korona Kielce 1:2 Zagłębie Lubin (1:0). Bramki: Pau Resta 18’ – Levente Szabó 84’, Marcel Pięczek 87’ (bramka samobójcza)
Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Bartłomiej Smolarczyk, Konstantinos Sotiriou, Pau Resta (Marcel Pięczek 57’); Hubert Zwoźny (Dawid Błanik 46’), Martin Remacle (Simon Gustafson 46’), Tamar Svetlin (Nono 84’), Konrad Matuszewski; Wiktor Długosz, Antoñín (Stjepan Davidović 80’); Mariusz Stępiński
Zagłębie Lubin: Jasmin Burić; Igor Orlikowski (Mateusz Grzybek 46’), Michał Nalepa, Damian Michalski, Roman Yakuba; Filip Kocaba, Jakub Kolan (Adam Radwański 77’); Jakub Sypek (Mihael Milinarić 46’), Sebastian Kowalczyk (Jesús Díaz 65’), Luka Lučić; Michailis Kosidis (Levente Szabó 65’)