Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
piątek, 22 maja 2026 15:30
Reklama

Fatalna druga połowa nie pozwoliła wywieźć punktów z Zabrza. Górnik Zabrze 1:0 Korona Kielce

Korona Kielce po bardzo słabej drugiej połowie przegrała z Górnikiem Zabrze w 29. kolejce PKO BP Ektraklasy. Podopieczni Jacka Zielińskiego do przerwy spisywali się naprawdę dobrze, ale zabrakło im skuteczności. Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie i kielczanie nie stanowili zagrożenia dla gospodarzy. Decydującą bramkę strzelił Rafał Janicki.
Fatalna druga połowa nie pozwoliła wywieźć punktów z Zabrza. Górnik Zabrze 1:0 Korona Kielce

Źródło: fot. Korona Kielce

Początek spotkania upłynął pod wyraźną przewagą Górnika Zabrze, który od pierwszych minut narzucił wysokie tempo gry. Co prawda, już w 1. minucie Korona przeprowadziła niezłą akcję ofensywną – po szybkim wznowieniu Svetlin dośrodkował w pole karne, jednak piłkę pewnie przechwycił bramkarz rywali.

W 2. minucie gospodarze odpowiedzieli zagraniem wzdłuż pola karnego do Sondre Lisetha, lecz nie przełożyło się to na groźny strzał na bramkę Xaviera Dziekońskiego.

W kolejnych minutach Górnik nadal miał kontrolę i skutecznie ograniczał możliwości wyjścia z własnej połowy przez Koronę. Mimo naporu przeciwnika defensywa gości funkcjonowała poprawnie, neutralizując dośrodkowania oraz próby ataków pozycyjnych.

W 5. minucie Korona przeprowadziła jedną z pierwszych składnych akcji – po dynamicznym rajdzie Svetlina piłka trafiła w pole karne do Błanika, jednak 29-latek zbyt długo zwlekał z decyzją o strzale i ostatecznie nic z tego nie wyszło.

Górnik wciąż jednak przeważał, pod koniec pierwszego kwadransa dobrą okazję miał Patrik Hellebrand, lecz jego uderzenie sprzed pola karnego zostało wyblokowane. Zespół z Zabrza kreował sobie kolejne szanse, choć trzeba też przyznać, że nie były to sytuacje stuprocentowe.

 W 22. minucie Konrad Matuszewski wywalczył rzut rożny, co biorąc pod uwagę skuteczność kielczan ze stałych fragmentów gry, od razu zwiastowało zagrożenie. Tak też właśnie było, piłka spadła pod nogi Stjepana Davidovicia, a Chorwat zgrał przed pole karne do Martina Remacle’a. Belg wstrzelił futbolówkę w pole bramkowe, a ta trafiła do Slobodana Rubežicia, który uderzył jednak w słupek.

Chwilę później znakomitym podaniem popisał się Tamar Svetlin. Pomocnik zagrał do Davidovicia, który próbował jeszcze podać do Mariusza Stępińskiego, ale zabrakło mu trochę precyzji. Napastnik Korony został wyrzucony poza światło bramki i jego uderzenie zostało wybronione przez Marcela Łubika.

Po słabym początku „żółto-czerwoni” jednak wyraźnie się otrząsnęli i coraz częściej potrafili przedostać się pod pole karne gospodarze. Co dziwić nie mogło, podopieczni Jacka Zielińskiego największe zagrożenie tworzyli po stałych fragmentach gry. Jednocześnie jednak nie potrafili tych szans zamienić na gola.

Najlepszą szansę kielczanie zmarnowali w 34. minucie. Dawid Błanik odebrał piłkę na połowie Górnika i Korona wyszła z kontrą – w ataku było trzech zawodników kieleckiej drużyny, a naprzeciw nich był tylko jeden gracz z Zabrza. Błanik jednak źle rozwiązał tę sytuację, jego podanie do Stępińskiego było zbyt lekkie, przez co 30-latek musiał się zatrzymać. Napastnik odegrał jeszcze do Davidovicia, ale uderzenie Chorwata zostało zablokowane i Korona nie wykorzystała znakomitej okazji do objęcia prowadzenia.

Ostatnie minuty pierwszej połowy były nieco spokojniejsze, gra toczyła się głównie w środku pola, choć sporadycznie obie drużyny przeprowadzały akcje ofensywne. Konkretniejsza w swoich atakach była jednak Korona, lecz cały czas brakowało skuteczności. Z tym samym problemem zmagał się Górnik i pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie, jak pierwsza. Błąd na własnej połowie popełnił Svetlin i było blisko, by ta pomyłka skutkowała stratą bramki. Zmrzlý, który pojawił się na murawie na początku drugiej części meczu, zagrał do Ikia Dimiego, ale ten spudłował w dogodnej sytuacji.

Korona starała się odpowiedzieć dwie minuty później, ale centra Dawida Błanika z rzutu wolnego była nieudana i nie trafiła do żadnego z kolegów z zespołu. Po zmianie stron, przynajmniej w pierwszych minutach, ponownie lepiej prezentował się Górnik Zabrze. W tym fragmencie spotkania goście mieli spore problemy z utrzymaniem się przy piłce.

Finaliści tegorocznego Pucharu Polski byli coraz groźniejsi, oddawali dużo strzałów i spychali kielczan do głębokiej defensywy. Niemniej cały czas utrzymywał się bezbramkowy remis, gdyż dobrze dysponowany był Dziekoński.

Mijały kolejne minuty, a obraz gry nie ulegał zmianie. Podopieczni Jacka Zielińskiego skupiali się wyłącznie na bronieniu własnej bramki, a długie podania w kierunku Stępińskiego nie miały najmniejszych szans na powodzenie, ponieważ były reprezentant Polski z góry był skazany na przegraną w pojedynkach ze stoperami rywala.

Świetną okazję do objęcia prowadzenia w 66. minucie miał Ondrej Zmrzlý. Rezerwowy był adresatem dośrodkowania z rzutu rożnego, wypracował sobie trochę wolnego miejsca i z piątego metra oddał strzał głową, ale jego próba była niecelna.

Niestety chwilę później po kolejnym rzucie rożnym Górnik wyszedł już na prowadzenie. Zmrzlý wrzucił piłkę z rożnego, a Rafał Janicki uderzył głową. Piłka odbiła się jeszcze od Konrada Matuszewskiego i wpadła do siatki. Futbolówka leciała w światło bramki, więc trafienie zostało zaliczone obrońcy gospodarzy.

Kielczanie starali się odpowiedzieć, ale w ich atakach brakowało precyzji i przede wszystkim pomysłu na to, jak zagrozić defensywie Górnika. Z pomocą przyszła największa broń Korony z tego sezonu – rzut rożny. Po wrzutce do dobrej okazji doszedł Pau Resta, ale jego strzał przeleciał obok lewego słupka bramki Łubika.

Korona próbowała atakować, ale nie przekładało się to na zbyt wiele strzałów na bramkę rywala, przez co golkiper Górnika nie musiał interweniować. Wymowne jest to, że w drugiej połowie „żółto-czerwoni” aż do 89. minuty nie oddali żadnego celnego strzału. Pierwszą taką próbą popisał się Matuszewski, ale Łubik odbił to uderzenie.

Ostatecznie w tym spotkaniu więcej trafień już nie oglądaliśmy i to Górnik zapisał na swoim koncie trzy punkty, a decydujący okazał się gol Janickiego. Korona następny mecz rozegra w sobotę, 25 kwietnia. Na Exbud Arenę przyjedzie GKS Katowice. Początek starcia z 30. kolejki Ekstraklasy zaplanowano na godzinę 14:45.

Górnik Zabrze – Korona Kielce 1:0 (0:0). Bramki. Rafał Janicki 71’

Górnik Zabrze: Łubik; Olkowski (Sáček 64’), Janicki, Josema, Janža (Zmrzlý 46’); Hellebrand, Kubicki, Ambros (Sadílek 76’); Ikia Dimi (Lukoszek 64’), Liseth (Podolski 81’), Chłań.

Korona Kielce: Dziekoński; Rubežić, Resta, Pięczek; Długosz (Antoñín 84’), Remacle (Gustafson 64’), Svetlin, Matuszewski; Davidović (Zwoźny 78’), Blanik (Cebula 78’), Stępiński (Nikolov 84’).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

ReklamaDrogeria Uroda
ReklamaDrogeria Labo
Reklama3d Ostrowiec
Reklama
Reklama