Radio Rekord Świętokrzyskie mobilne Radio Rekord Świętokrzyskie
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMyIiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg==
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMyIiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg==

Kolejne w tym sezonie nierówne spotkanie i koniec dobrej serii na wyjazdach. Motor Lublin 2:0 Korona Kielce

Kolejne w tym sezonie nierówne spotkanie i koniec dobrej serii na wyjazdach. Motor Lublin 2:0 Korona Kielce

Spotkanie od początku stało na wysokim poziomie. Obie drużyny starały się grać ofensywnie, choć w pierwszych minutach zawodnikom brakowało dokładności, przez co nie oglądaliśmy strzałów na bramkę.

Kielczanie starali się podchodzić wysokim pressingiem do graczy Motoru, przez co gospodarze mieli spore problemy przy wyprowadzaniu piłki. Podopieczni Jacka Zielińskiego odbierali dzięki temu wiele piłek, a po jednej z takich sytuacji strzał oddał Mariusz Stępiński. Próba napastnika Korony została jednak zablokowana.

Mimo wszystko te pierwsze minuty w wykonaniu Korony były dobre. Motor jednak również starał się odpowiadać i mimo optycznej przewagi „żółto-czerwonych”, lublinianie nie potrzebowali zbyt wiele, by stworzyć zagrożenie pod bramką Dziekońskiego.

W 12. minucie po ładnej akcji zespołowej, mocny strzał oddał Karol Czubak, lecz jego uderzenie było niecelne. To samo można napisać o próbie Ivo Rodriguesa, który strzelił z dystansu trzy minuty później.

Świetnie dysponowany w pierwszej fazie tego meczu był Hubert Zwoźny, który wrócił do wyjściowej jedenastki, po tym, jak przed tygodniem opuścił starcie z Lechem z powodu choroby. Wahadłowy kieleckiej drużyny dobrze sobie radził z Fábio Ronaldo, nie pozwalając mu na „rozwinięcie skrzydeł”.

Mimo tego w 18. minucie to Motor Lublin zdobył pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Mbaye Ndiaye bez najmniejszego problemu wpakował piłkę do pustej siatki. Warto w tej sytuacji wyróżnić również Filipa Lubereckiego, który wygrał pojedynek fizyczny z Bartłomiejem Smolarczykiem i zagrał do Ndiaye, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjI5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjI5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K

Bramka ta ewidentnie napędziła Motor, który przejął inicjatywę nad tym meczem. Korona z kolei po dobrym początku miała duże problemy z wyjściem z piłką z własnej połowy. W 23. minucie Rodrigues starał się pokonać Dziekońskiego po strzale z rzutu wolnego, ale bramkarz gości z łatwością złapał futbolówkę.

Niestety kielczanie po dobrych dziesięciu minutach w dalszej części pierwszej połowy nie potrafili poradzić sobie z dobrze dysponowaną obroną gospodarzy. Motor nie miał już również problemów z omijaniem wysokiego pressingu drużyny prowadzonej przez Zielińskiego.

W 34, minucie Motor miał kolejną świetną okazję do zdobycia gola. Po dobrze wykonanym rzucie rożnym Rodrigues oddał groźny strzał głową, lecz minimalnie przestrzelił.

Chwilę później gospodarze byli już skuteczniejsi. Karol Czubak zaatakował piłkę dośrodkowaną przez Rodriguesa na krótki słupek. Napastnik Motoru miał odrobinę szczęścia, ponieważ futbolówka została mu pod nogami i przy drugiej próbie był już bezbłędny i zdobył swoją 13. bramkę w tym sezonie Ekstraklasy.

Lublinianie jednak nie poprzestali na drugim golu. Korona popełniała błąd za błędem w obronie, co pozwalało zespołowi Mateusza Stolarskiego na kreowanie kolejnych okazji i jedynie dobre odbiory Konstantinosa Sotiriou uchroniły „żółto-czerwonych” przed stratą większej liczby goli.

Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:0 na korzyść Motoru. Korona za to w tej odsłonie meczu, mimo dobrego początku, zagrała fatalnie. Najlepszym potwierdzeniem tych słów jest fakt, iż drużyna z województwa świętokrzyskiego nie oddała żadnego celnego strzału na bramkę Ivana Brkicia

Po przerwie na boisku pojawiło się dwóch nowych zawodników, Martin Remacle zastąpił Huberta Zwoźnego, natomiast Slobodan Rubežić wszedł na murawę za Bartłomieja Smolarczyka.

Pierwszy strzał w drugiej połowie oddał Konrad Ciszek. 19-latek próbował zaskoczyć bramkarza uderzeniem z dystansu, ale wyraźnie przestrzelił. Motor odpowiedział natychmiastowo, Mbaye Ndiaye jednak strzelił za lekko i Dziekoński popisał się udaną obroną.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjI5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjI5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K

Początek drugiej części gry, podobnie jak pierwszej, był niezły w wykonaniu gości. Kielczanie powinni nawet zdobyć bramkę kontaktową w 56. minucie. Długosz dobrze dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, Sotiriou najwyżej wyskoczył do piłki i oddał strzał głową, lecz Ivan Brkić fenomenalnie obronił uderzenie cypryjskiego stopera. Do odbitej futbolówki dopadł jeszcze Stępiński, ale gracze Motoru zdołali zablokować tę dobitkę.

Bramkarz zespołu z Lublina w drugiej połowie był najjaśniejszą postacią swojej drużyny. Kolejną znakomitą interwencją popisał się w 65. minucie. Antoñín zagrał do Stępińskiego, a 30-latek oddał strzał z okolic piątego metra, ale Brkić w ostatniej chwili sparował piłkę poza linię końcową boiska.

Stępiński kolejną znakomitą sytuację miał pięć minut później. Po rzucie rożnym oddał sytuacyjny strzał z woleja, ale minimalnie przestrzelił, przez co Motor wciąż prowadził dwiema bramkami.

Korona tworzyła kolejne sytuacje, ale Ivan Brkić był ostoją Motoru, ponieważ zawodnicy drużyny przyjezdnej nie potrafili znaleźć recepty na pokonanie golkipera lublinian. Ostatecznie „żółto-czerwoni” nie zdołali zdobyć w tym spotkaniu ani jednej bramki i do Kielc wrócą bez punktów, a najlepszym zawodnikiem w tym starciu bez wątpienia był Ivan Brkić.

Motor Lublin 2:0 Korona Kielce (2:0). Bramki: Mbaye Ndiaye 18’, Karol Czubak 34’

Motor Lublin: Ivan Brkić; Paweł Stolarski, Arkadiusz Najemski (Marek Bartoš 72’), Hervé Matthys, Filip Luberecki (Paskal Meyer 81’); Jakub Łabojko (Sergi Samper 72’); Mbaye Ndiaye (Thomas Santos 72’), Bartosz Wolski, Ivo Rodrigues, Fábio Ronaldo; Karol Czubak (Renat Dadashov 81’).

Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Bartłomiej Smolarczyk (Slobodan Rubežić 46’), Konstantinos Sotiriou, Marcel Pięczek; Hubert Zwoźny (Martin Remacle 46’), Simon Gustafson (Stjepan Davidović 72’), Tamar Svetlin, Konrad Ciszek; Wiktor Długosz (Nikodem Niski 89’), Antoñín (Marcin Cebula 72’); Mariusz Stępiński.

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".

Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjI3IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjI3IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K

Polecamy