– W meczach pucharowych zasada jest prosta: trzeba wygrać i awansować. My to zadanie wykonaliśmy, ale spotkanie miało swoje dziwne fazy. Początek był bardzo nerwowy, nie mogliśmy sobie ułożyć gry. Druga połowa wyglądała już zdecydowanie lepiej – mówił szkoleniowiec Korony.
Choć wynik cieszy, kielczanie nie uniknęli problemów zdrowotnych. Zieliński nie ukrywał zaniepokojenia sytuacją dwóch zawodników.
– Niestety, to jest ciemna strona tego meczu. Niski ma rozbitą głowę, pojawiły się zawroty, zobaczymy, jak to się rozwinie. Martwi też uraz Błanika, to taki mały cień, który kładzie się na tym zwycięstwie – przyznał trener.
Korona imponowała skutecznością przy stałych fragmentach gry, a bohaterem spotkania był Slobodan Rubezić, który dwukrotnie trafił głową.
– Wiedzieliśmy, że Rubezić świetnie gra głową i ustawialiśmy pod niego stałe fragmenty. Piłka go szuka, a on potrafi to wykorzystać. Przy takim ciężkim boisku to mogło być kluczowe – i rzeczywiście było – komentował Zieliński.
Cieszyć mogą też indywidualne występy kilku zawodników, w tym Władimira Nikołowa, który wreszcie przełamał się strzelecko.
– Cieszy mnie dobra postawa Rubezicia i Kamińskiego. Nikołow też się przełamał, a karny trzeba umieć wykorzystać. To są nasze małe plusy z tego meczu – podkreślił szkoleniowiec.
W bramce po raz kolejny w Pucharze Polski wystąpił Rafał Mamla, który zachował czyste konto. – Rafał wiedział od dawna, że będzie bronił w Pucharze. Na razie spisuje się bez zarzutu – drugi mecz, zero z tyłu, kilka trudnych interwencji. Zasłużył na słowa pochwały – ocenił trener Korony.
Zieliński zaznaczył, że czyste konto w Pruszkowie było ważne nie tylko dla bramkarza, ale i dla całego zespołu.
– Ostatnio nie potrafiliśmy tego zrobić – w Zabrzu straciliśmy gola w końcówce, w Katowicach też przegraliśmy. Dziś wreszcie zagraliśmy na zero z tyłu. To mała namiastka optymizmu przed piątkowym meczem z Piastem Gliwice – zakończył szkoleniowiec.



















Napisz komentarz
Komentarze