Dobra gra w obronie i prowadzenie Korony po pierwszej połowie
W pierwszych minutach spotkania to piłkarze Legii Warszawa dominowali w posiadaniu piłki, jednak nie potrafili stworzyć sobie dogodnej sytuacji pod bramką Dziekońskiego. Korona Kielce skupiła się na grze obronnej, jednocześnie próbując wyprowadzać kontrataki. Już w 5. minucie kielczanie wywalczyli rzut rożny, ale dośrodkowanie Wiktora Długosza było niedokładne.
Pierwszy strzał w meczu oddał Petar Stojanović, lecz jego uderzenie z dystansu było bardzo niecelne. Chwilę później zdecydowanie lepszy strzał oddał Rajović, ale Dziekoński popisał się świetną interwencją. Mimo przewagi w posiadaniu piłki, Legia miała spore problemy z tworzeniem dogodnych sytuacji, co było wynikiem solidnej obrony Korony, która skutecznie neutralizowała ataki warszawiaków.
„Żółto-czerwoni” stworzyli swoją pierwszą groźną okazję w 14. minucie, kiedy Hubert Zwoźny uderzył na bramkę Tobiasza. Jednak strzał wahadłowego Korony minął słupek. Niedługo potem Smolarczyk popisał się świetną interwencją, przecinając dośrodkowanie zmierzające do Urbańskiego i ratując Dziekońskiego po jego niecelnym wybiciu piłki.
Pomimo przewagi Legii w posiadaniu piłki, to Korona wyszła na prowadzenie w 24. minucie. Tamar Svetlin posłał fantastyczne podanie na głowę Mariusza Stępińskiego, a napastnik Korony bez problemu wykończył akcję, potwierdzając swoją dobrą formę z meczów sparingowych.
Po strzelonej bramce Korona nabrała pewności siebie, a Svetlin stał się kluczową postacią w ofensywie drużyny. Legia wciąż jednak próbowała zagrozić bramce Dziekońskiego, choć jakość ich strzałów pozostawiała wiele do życzenia. Bramkarz Korony nie miał więc większych problemów z obroną tych prób.
W 36. minucie Długosz przeprowadził dobrą akcję, wywalczając rzut rożny. Kielczanie świetnie rozegrali stały fragment gry, kiedy Pau Resta zgrał głową do Antonina, a Hiszpan stanął przed szansą na podwyższenie prowadzenia. Niestety, jego strzał wślizgiem przeleciał nad poprzeczką.
W 39. minucie doszło do zamieszania w polu karnym Korony, a strzał Bartosza Kapustki trafił w rękę jednego z obrońców gości. Jednak ręka była ułożona przy ciele, więc sędzia nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego.
Końcówka pierwszej połowy należała do Legii, która była nieco konkretniejsza w swoich atakach. Efektem tego była sytuacja, w której Dziekoński sfaulował Arkadiusza Recę, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Rajović podszedł do rzutu karnego, ale Dziekoński popisał się fenomenalną podwójną interwencją. Najpierw obronił „jedenastkę”, a potem odbił dobitkę Duńczyka.
Mimo przewagi Legii w liczbie strzałów (11 do 9), to Korona zakończyła pierwszą połowę prowadząc 1:0. Warto dodać, że aż sześć z 11 uderzeń Legii było celnych, podczas gdy tylko jeden strzał Korony trafił w światło bramki, ale okazało się to wystarczające do objęcia prowadzenia.
Druga bramka Stępińskiego i niezwykle ważne zwycięstwo z Legią
W przerwie spotkania Marek Papszun zdecydował się na przeprowadzenie jednej zmiany. Przeciętnie spisującego się Kacpra Urbańskiego zastąpił Ermal Krasniqi. Z kolei Jacek Zieliński nie wprowadził w tym momencie na boisko żadnego nowego zawodnika.
Korona dobrze weszła w drugą połowę, indywidualną akcję lewym skrzydłem przeprowadził Antonin. Hiszpan próbował zagrać do Długosza, ale podanie przeciął Reca. Korona musiała więc zadowolić się z rzutu rożnego. Piłkarze Legii poradzili sobie jednak dobrze z dośrodkowaniem kapitana „żółto-czerwonych”, a strzał Svetlina z dystansu był bardzo niecelny.
Po niezłym okresie Korony, w 51. minucie Legia w końcu doszła do głosu, tworząc dobrą okazję, jednak ponownie strzał Rajovicia został powstrzymany przez Dziekońskiego. W dalszej fazie spotkania „Wojskowi” wciąż mieli przewagę w posiadaniu piłki, ale ich ataki były albo neutralizowane przez defensorów Korony, albo uderzenia bronił Dziekoński.
Od czasu do czasu kielczanie próbowali przeprowadzać kontry, jednak rzadko przekładało się to na dogodne sytuacje podbramkowe. Cały czas jednak utrzymywał się korzystny wynik dla Korony, a to Legia musiała atakować coraz większą liczbą zawodników.
Po godzinie gry do drugiej świetnej okazji doszedł Mariusz Stępiński. Nowy napastnik kieleckiej drużyny po strzale głową trafił do siatki, jednak był na spalonym, przez co ten gol nie został uznany. Warto jednak w tej sytuacji pochwalić Konrada Matuszewskiego, który doskonale dośrodkował piłkę na głowę Stępińskiego.
Był to jednak impuls, którego kielczanie potrzebowali w drugiej części meczu. Po błędach zawodników Legii, przed szansą na zdobycie gola stanął Antonin, ale po raz kolejny w tym meczu, nie potrafił tej okazji wykorzystać. Jak się później okazało, była to ostatnia akcja Hiszpana w tym starciu, ponieważ chwilę później został zmieniony przez Dawida Błanika. W tym samym momencie na murawie zameldował się także Simon Gustafson, który zadebiutował tym samym w Ekstraklasie.
Z każdą kolejną minutą Legia grała coraz bardziej ofensywnie, wprowadzając do ataku więcej zawodników. Korona jednak dobrze wyglądała w grze obronnej, a na pochwałę zasługuje cała trójka stoperów – Resta, Smolarczyk oraz Sotiriou. Pojedynków po bokach nie przegrywali także wahadłowi, czyli Zwoźny i Matuszewski.
Niestety zmieniło się to w 75. minucie, gdy Legia otrzymała kolejny rzut karny. Simon Gustafson sfaulował we własnym polu karnym Elitima. Za drugim razem do „jedenastki” podszedł Bartosz Kapustka. Pomocnik zamienił karnego na gola, doprowadzając tym samym do wyrównania.
Kilka minut później ogromnego pecha miał Matuszewski. Dawid Błanik przeprowadził indywidualną akcję i stworzył znakomitą okazję wahadłowemu Korony. 24-latek oddał dwa strzały, ale pierwszy trafił w słupek, a dobitka z kolei odbiła się od poprzeczki.
Ostatnie minuty meczu przebiegały w podobny sposób, jak większość tego spotkania. Legia miała większe posiadanie piłki, choć niewiele z tego wynikało. Korona od czasu do czasu starała się przeprowadzać swoje ataki i przyniosło to korzyść w 90. minucie. Drugiego gola w meczu zdobył Mariusz Stępiński. Konrad Matuszewski dośrodkował z lewej strony, a piłka przeszła przez całe pole karne Legii. Ostatecznie do piłki dopadł Stępiński i wyprowadził Koronę na prowadzenie, co ostatecznie dało kielczanom zwycięstwo w tym spotkaniu 2:1.
W następnej kolejce Korona zmierzy się na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin. Spotkanie to odbędzie się w piątek, 6 lutego, a początek zaplanowano na godzinę 18:00.
Legia Warszawa 1:2 Korona Kielce (0:1). Bramki: Bartosz Kapustka 76’ – Mariusz Stępiński 24’, 90’
Legia Warszawa: Kacper Tobiasz; Radovan Pankov, Kamil Piątkowski, Artur Jędrzejczyk (Patryk Kun 83’); Petar Stojanović (Rafał Augustyniak 56’), Juergen Elitim, Bartosz Kapustka (Antonio Colak 90+2’), Arkadiusz Reca; Wahan Biczachczian (Jakub Żewłakow 83’), Kacper Urbański (Ermal Krasniqi 46’); Mileta Rajović
Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Bartłomiej Smolarczyk, Konstantinos Sotiriou, Pau Resta; Hubert Zwoźny, Martin Remacle (Simon Gustafson 64’), Tamar Svetlin, Konrad Matuszewski; Wiktor Długosz (Nono 90+2’), Antonin (Dawid Błanik 64’); Mariusz Stępiński (Vladimir Nikolov 90+2’)