– Nie wiem, co powiedzieć. Tylko szacunek dla naszego zespołu. Fantastyczny mecz. Zagraliśmy świetnie od pierwszej do 60. minuty. Były momenty, około pięć, dziesięć minut, kiedy graliśmy gorzej, ale ogólnie – top.
Kielczanie nie tylko zrewanżowali się za porażkę w Lizbonie, ale wygrali wyżej niż wcześniej przegrali.
– Tak, to był cel. Teraz chcemy wygrać kolejny mecz z Kolstad i zobaczyć, jak ułoży się tabela. Może być nawet trzecie miejsce. Zobaczymy też co wydarzy się w meczu Nantes z Veszprem, a potem w starciu Węgrów z Aalborgiem.
Jednym z kluczowych elementów zwycięstwa było ograniczenie wpływu braci Costa na grę Sportingu.
– To niesamowici zawodnicy. Rzucają bramki, mają asysty, są bardzo nastawieni na zdobywanie goli, oddają po kilkanaście rzutów w każdym meczu. Grają fantastycznie. Ale nasza obrona była bardzo, bardzo dobra i kontrolowaliśmy cały mecz.
Słoweniec podkreślił także rolę kibiców w Hali Legionów.
– Kiedy gramy przed naszymi kibicami, którzy są najlepsi na świecie, wszystko jest trochę łatwiejsze.
Industria wygrała piąte spotkanie z rzędu w Lidze Mistrzów, a ofensywa funkcjonowała niemal bez zarzutu – 39 zdobytych bramek mówi samo za siebie.
– Zawsze mówimy, że nie patrzymy na tak wysoki wynik, ale kiedy mecz jest szybki, a grasz przeciwko zespołowi, który regularnie rzuca 38-40 bramek, to tempo jest bardzo duże. Dzisiejsza piłka ręczna jest szybka, może nawet trochę za szybka, ale to normalne.



















Napisz komentarz
Komentarze