Świetny Dziekoński, wysoka skuteczność i dwubramkowe prowadzenie po pierwszej połowie
Początek spotkania był dość wyrównany. Nieco częściej przy piłce utrzymywali się zawodnicy Radomiaka, ale nie przekładało się to na klarowne sytuacje pod bramką Xaviera Dziekońskiego.
W szóstej minucie Luquinhas po kontakcie z Konstantinosem Sotiriou upadł w polu karnym Korony, a piłkarze Radomiaka domagali się rzutu karnego. Arbiter Daniel Stefański nie dopatrzył się jednak przewinienia i nie wskazał na jedenasty metr.
Chwilę później padł gol dla Korony. Wiktor Długosz wyprowadził swój zespół na prowadzenie po fatalnym błędzie Filipa Majchrowicza. Duży udział w tej akcji miał Antoñín, który zablokował podanie bramkarza Radomiaka. Piłkę przejął Mariusz Stępiński i odegrał ją do kapitana kielczan, a Długosz bez problemu skierował ją do pustej bramki. Od ósmej minuty „żółto-czerwoni” prowadzili 1:0.
Co tam się stało
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 13, 2026
Takie błędy zaskakują nawet realizatorówKorona prowadzi w Radomiu!
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4SfRP pic.twitter.com/14YctxhjzX
Po zdobyciu bramki Korona wyraźnie oddała inicjatywę rywalom. Pierwszą groźną sytuację gospodarze stworzyli w 15. minucie. Rafał Wolski uderzył z lewego narożnika pola karnego, lecz Dziekoński skutecznie sparował piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu zagrożenia nie było, choć wybita futbolówka trafiła jeszcze pod nogi Zié Ouattary. Jego strzał z dystansu nie sprawił jednak problemów bramkarzowi Korony.
Zespół Gonçalo Feio kontynuował ataki, a po jednym z fauli na skrzydłowym Radomiaka żółtą kartkę obejrzał Bartłomiej Smolarczyk.
Korona, mimo defensywnego nastawienia, szukała swoich szans w kontratakach. Po przejęciu piłki w środku pola Tamar Svetlin zagrał prostopadle do Konrada Matuszewskiego. Wahadłowy próbował natychmiast dograć do Stępińskiego, ale podanie było niedokładne i napastnik nie zdołał zamknąć akcji.
Radomiak pozostawał groźny. Capita otrzymał piłkę w okolicach szesnastego metra i oddał mocny strzał, lecz Dziekoński ponownie popisał się udaną interwencją.
W 27. minucie Korona próbowała odpowiedzieć, jednak dośrodkowanie Huberta Zwoźnego było nieudane. Minutę później 22-latek ponownie posłał piłkę w pole karne, ale znów zabrakło mu precyzji.
Był to jednak dobry fragment gry zespołu Jacka Zielińskiego. Aktywny w tym okresie był Antoñín, który po indywidualnej akcji wywalczył aut. Matuszewski wrzucił piłkę w pole karne, Sotiriou przytomnie zgrał ją głową do Marcela Pięczka, a obrońca Korony efektownym wolejem podwyższył prowadzenie.
Ależ się obrócił! Marcel Pięczek podwyższa na 2:0 dla Korony!
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 13, 2026
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/09upjQFtnp
Drugiego gola bardzo nerwowo przyjął trener Radomiaka, Gonçalo Feio, który za swoje zachowanie zobaczył czerwoną kartkę i został odesłany na trybuny. Korona starała się wykorzystać zamieszanie. Długosz wygrał pojedynek z obrońcą i ruszył na bramkę, lecz Steve Kingue w porę go dogonił i czysto odebrał piłkę.
W porównaniu z meczem z Zagłębiem Lubin kielczanie prezentowali się znacznie lepiej przy stałych fragmentach gry w defensywie. Radomiak wykonywał wiele rzutów wolnych i rożnych, ale nie potrafił zamienić ich na stuprocentowe okazje.
Najwięcej zagrożenia w ekipie gospodarzy stwarzał Capita. Pod koniec pierwszej połowy przeprowadził groźną akcję i był bliski zdobycia bramki kontaktowej, lecz jego „centrostrzał” zatrzymał się na poprzeczce.
Ogromną rolę w utrzymaniu czystego konta do przerwy odegrał Dziekoński. Po rzucie rożnym znakomitą okazję miał Jan Grzesik, jednak bramkarz Korony najpierw kapitalnie obronił jego strzał, a po chwili zatrzymał także dobitkę Christosa Donisa.
Radomiak oddał w pierwszej połowie łącznie 10 strzałów, z czego pięć celnych. Korona uderzała tylko trzykrotnie, ale dwa strzały były celne i zakończyły się golami. Znakomita dyspozycja Dziekońskiego oraz wysoka skuteczność kielczan sprawiły, że goście schodzili na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem.
Dobra gra w obronie i pierwsze czyste konto od października 2025 roku
Po przerwie z powodu kontuzji boisko opuścił Konrad Matuszewski, a w jego miejsce na murawie pojawił się Konrad Ciszek.
Radomiak zaczął drugą połowę w podobny sposób do tego, jak zakończył pierwszą. Radomska drużyna próbowała szybko zdobyć bramkę kontaktową, co przekładało się na wiele rzutów rożnych. Kielczanie jednak umiejętnie radzili sobie w tych sytuacjach.
Kolejne minuty przebiegały w spokojnym tempie, a gra toczyła się głównie w środku pola. W tym momencie oglądaliśmy wiele fauli, przez co już w pierwszych minutach drugiej połowy żółte kartki otrzymali Adrián Diéguez oraz Mariusz Stępiński.
Korona po przerwie skupiała się na obronienie wyniku, próbując uniknąć powtórki ze spotkania z Zagłębiem Lubin. Pierwszą dogodną sytuację po zmianie stron oglądaliśmy dopiero w 66. minucie. Capita oddał mocny strzał z okolic pola bramkowego Xaviera Dziekońskiego, ale próba Angolczyka była bardzo niecelna.
Radomiak oddawał jednak kolejne strzały, choć były to próby albo niedokładne, albo blokowane przez obrońców Korony. Druga połowa charakteryzowała się tym, że zespół z Radomia non stop przeprowadzał ataki, choć były one dosyć chaotyczne, a należy także podkreślić, że defensorzy kieleckiego klubu wywiązywali się ze swoich obowiązków bez zarzutów.
O defensywnym nastawieniu Korony w drugiej połowie najlepiej świadczy fakt, że „żółto-czerwoni” pierwszy strzał oddali dopiero w 74. minucie. Z daleka uderzał Stępiński, ale nie była to dobra próba. Dla 30-latka była to także jedna z ostatnich akcji w meczu, ponieważ kilka minut później został zmieniony przez Vladimira Nikolova.
Radomiak kontynuował swoje ataki, jednak nie gracze tej drużyny potrafili sforsować dobrze ustawionej obrony Korony Kielce, przez co ciągle utrzymywał się korzystny wynik dla ekipy z województwa świętokrzyskiego.
Ostatecznie w tym spotkaniu nie oglądaliśmy już bramek i Korona wygrała niezwykle ważną „Świętą Wojnę”, dzięki czemu zapisała na swoim koncie trzy punkty. Choć dobrą szansę do strzelenia gola miał Capita, ale kolejny raz świetnie zachował się Dziekoński.
Już po zakończeniu spotkania na boisku doszło do wielkiej awantury. Więcej o tym zajściu można dowiedzieć się TUTAJ.
Radomiak Radom 0:2 Korona Kielce (0:2). Bramki: Wiktor Długosz 8’, Marcel Pięczek 33’
Radomiak Radom: Filip Majchrowicz; Zié Ouattara (Josh Wilson-Esbrand 65’), Steve Kingue, Adrián Diéguez (Abdoul Tapsoba 84’), Jan Grzesik; Christos Donis, Romário Baró (Roberto Alves 65’), Rafal Wolski (Vasco Lopes 65’); Luquinhas (Elves Baldé 70’), Capita; Maurides
Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Bartłomiej Smolarczyk, Konstantinos Sotiriou, Marcel Pięczek; Hubert Zwoźny, Martin Remacle, Tamar Svetlin, Konrad Matuszewski (Konrad Ciszek 46’); Wiktor Długosz (Nikodem Niski 89’), Antoñín (Nono 72’); Mariusz Stępiński (Vladimir Nikolov 76’)