Szkoleniowiec Industrii nie ukrywał po meczu, że kluczowym problemem jego zespołu była nieskuteczność w ataku pozycyjnym.
– Co powiedzieć? Myślę, że w obronie byliśmy bardzo dobrzy. Mniej więcej zrobiliśmy to, co chcieliśmy, ale w ataku pozycyjnym, kiedy nie rzucasz – szczególnie w pierwszej połowie – siedem razy sam na sam, no to trudno. W drugiej połowie też były trzy, cztery stuprocentowe sytuacje. W takich meczach musisz to wykorzystać. Wtedy przeciwnik nabiera pewności, cofa się w obronie, a my nie możemy zdobyć bramki – ocenił.
Trener zwrócił uwagę, że niewykorzystane okazje przełożyły się bezpośrednio na końcowy wynik spotkania.
– Myślę, że naszym największym problemem był właśnie ten aspekt – nie wykorzystaliśmy sytuacji. Do tego nasza gra w przewadze była bardzo źle rozegrana. Dwie bramki na siedem prób – to musimy poprawić.
Zapytany o zmianę ustawienia defensywy na 5:1, która przyniosła lepsze efekty, szkoleniowiec nie chciał zdradzać planów na rewanż.
– Zobaczymy – uciął krótko.
Dujszebajew odniósł się także do bardzo dobrego występu bramkarza gospodarzy, Rolanda Miklera.
– Tu można napisać książki i każdy będzie miał swoją rację. Pan ma rację i ja będę miał rację – jeden powie, że Mikler był świetny, drugi, że my byliśmy słabi. Każdy będzie miał rację – podkreślił.
Głos po spotkaniu zabrał również drugi trener Industrii, Krzysztof Lijewski, który zaznaczył, że mimo porażki sytuacja w dwumeczu pozostaje otwarta.
– Jesteśmy na półmetku. Trzy bramki to i dużo, i mało. Na pewno chcielibyśmy, żeby wynik był bardziej korzystny z naszej perspektywy. Gospodarze grali bardzo zdeterminowani i walczyli do ostatniej piłki, żeby osiągnąć jak najlepszy rezultat. Wydaje mi się jednak, że przed rewanżem wszystko jest jeszcze otwarte. Gramy za kilka dni u nas, przy naszej wspaniałej publiczności. Wierzę, że jeśli poprawimy kilka elementów, szczególnie atak pozycyjny, to będzie dobrze – powiedział.
Lijewski odniósł się także do przedmeczowych informacji kadrowych rywali, które okazały się mylące.
– Dlatego nie braliśmy tego na serio. Przygotowaliśmy się tak, jakby ci zawodnicy byli zdrowi. Tak też dzisiaj było, więc nie daliśmy się na to nabrać.
Asystent trenera jasno wskazał również główną przyczynę porażki.
– Na pewno zabrakło skuteczności. Zrobiliśmy z bramkarza drużyny przeciwnej mistrza świata – odbił chyba 14 piłek, więc na tym poziomie to bardzo dużo. Ferlin też miał kilkanaście obron, więc rywalizacja bramkarzy była w miarę wyrównana. Wydaje mi się, że nie popełniliśmy wielu błędów technicznych, co wcześniej było naszą piętą achillesową. Cieszy mnie, że wystrzegaliśmy się prostych strat, ale musimy być bardziej skuteczni w wykończeniu sytuacji. Dzisiaj ciężko pracowaliśmy na to, żeby te okazje mieć, natomiast zabrakło zimnej głowy przy rzutach – podsumował.



















Napisz komentarz
Komentarze