Podczas konferencji prasowej poprzedzającej mecz z Zagłębiem Lubin poruszony został temat sytuacji kadrowej Korony Kielce. Po wymagających treningach, rozgrywanych w trudnych warunkach atmosferycznych, szkoleniowiec kieleckiego zespołu przekazał pozytywne informacje dotyczące zdrowia zawodników.
– Wszystko jest w porządku, wszyscy są zdrowi i gotowi do gry. Można powiedzieć, że dysponujemy pełną kadrą. Były drobne problemy, ktoś był potłuczony, ktoś lekko podziębiony, ale zawodnicy to wytrzymali. Warunki były ciężkie, wręcz ekstremalne, ale byliśmy na to przygotowani i wspomagaliśmy się różnymi zabiegami – zaznaczył szkoleniowiec.
Nie mogło zabraknąć również wątku zwycięstwa nad Legią Warszawa, które było nie tylko udaną inauguracją rundy wiosennej, ale także pierwszym wyjazdowym triumfem trenera Zielińskiego nad stołecznym zespołem. Szkoleniowiec Korony odniósł się do znaczenia tego wyniku zarówno w kontekście sportowym, jak i osobistym.
– Nie żyję żadnym piętnem tego, że wcześniej nie wygrywałem na Legii. To zawsze był ciężki teren, w różnych klubach się nie udawało. Kiedyś ten pierwszy raz musiał nadejść. Cieszę się, że stało się to teraz, w takim fajnym meczu. Poza tym zwycięstwo na Legii zawsze smakuje bardzo, a moim zdaniem było to zwycięstwo zasłużone.
Poruszona została także analiza gry Korony w Warszawie i przełożenie pracy wykonanej w okresie przygotowawczym na realia ligowe. Trener zaznaczył, że zespół realizował założenia wypracowane podczas zgrupowania w Turcji, choć nie zabrakło również elementów wymagających korekty.
– Taki mieliśmy plan, żeby to, co będzie wypracowywane przez trzy tygodnie w Turcji, znalazło odzwierciedlenie na boiskach ligowych. Myślę, że w dużej części to się udało. Mecz zanalizowaliśmy naprawdę bardzo mocno. Zdajemy sobie z tego sprawę, co było dobre, ale też co było, powiedzmy, nie najlepsze i nad tym dalej musimy pracować. Także to jedno zwycięstwo nie zmienia w ogóle naszej sytuacji, naszego podejścia. Gramy dalej. Batalia dopiero się zaczęła.
Kolejnym tematem była zapowiedź ligowego starcia z Zagłębiem Lubin, bezpośrednim sąsiadem Korony w tabeli. W kontekście zmian kadrowych u rywala, w tym odejścia Leonardo Rochy, trener Zieliński zwrócił uwagę na jakość i stabilność zespołu prowadzonego przez Leszka Ojrzyńskiego.
– Trudno jednoznacznie powiedzieć, jak bardzo to zmienia Zagłębie. Pierwszy mecz pokazał, że brakuje takiej skuteczności czy gry na typowego napastnika, ale pamiętajmy, że Zagłębie miało świetną końcówkę rundy jesiennej i jest wysoko w tabeli. Jest w tabeli na szóstym miejscu, ma 28 punktów. Myślę, że ten jeden mecz z Katowicami nie zamazuje w ogóle obrazu tego zespołu. Jestem przekonany, że czeka nas trudny mecz przeciwko bardzo zmobilizowanemu przeciwnikowi.
Na konferencji pojawił się również temat stylu gry kieleckiego zespołu, szczególnie w kontekście spotkania rozgrywanego przed własną publicznością. Zieliński podkreślił, że kluczowe będzie narzucenie własnych warunków i kontrola gry, niezależnie od posiadania piłki.
– Zobaczymy, jak mecz będzie wyglądał. My bardziej skupiamy się też na sobie, na tym co my chcemy zaproponować, w jaki sposób chcemy prowadzić grę czy mieć kontrolę nad grą. Myślę, że ten sposób naszej gry i element posiadania piłki coraz lepiej wygląda. Oczywiście na Legii my nie byliśmy stroną dominującą. Natomiast biorąc pod uwagę stworzone sytuacje, współczynnik XG, to my byliśmy lepsi.
Podkreślona została także rola Antonina, który w ostatnim meczu wystąpił na pozycji numer „dziesięć”. Trener Zieliński odniósł się do jego dyspozycji oraz braku konkretów w postaci bramek i asyst.
– To jest cały czas spokój, ale i też niepokój. Podchodzimy do tego w ten sposób, że Stępiński też długi czas nie grał, nie miał bramek, natomiast pokazał, że tego się nie zapomina. Antonin rzeczywiście zagrał niezły mecz. Brakuje mu trochę liczb, ale dajmy mu się rozkręcić. Nie są to też jego ulubione warunki, bo on chyba pierwszy raz w życiu grał w takich warunkach, przy takiej temperaturze. Musimy poczekać, aż wyjdzie słońce.
Na konferencji wspomniano jeszcze o szerokiej kadry oraz ewentualnych ruchach transferowych. Zieliński zaznaczył, że rywalizacja o miejsce w składzie jest naturalna, a klub chce zapewnić młodszym zawodnikom możliwość regularnej gry.
– Taka jest normalna kolej rzeczy. W kadrze są ci zawodnicy, którzy prezentują najlepszą dyspozycję. My zdajemy sobie z tego sprawę, że nasza kadra jest trochę za szeroka w tym momencie, no bo mamy wszystkich zdrowych, to się rzadko zdarzało. Być może jeszcze nastąpią jakieś odejścia z drużyny.
W kontekście ewentualnych ruchów kadrowych poruszona została sprawa Miłosza Strzebońskiego i jego przyszłości w Koronie.
– Miłosz był w Zniczu, trenował, natomiast jakie decyzje władz, trudno mi powiedzieć. Cały czas temat jest otwarty. Chcemy, żeby Miłosz poszedł, grał gdzieś i łapał normalnie większą ilość minut, aby grał całe mecze.
Na koniec pojawił się temat nominacji trenera w 94. Plebiscycie Sportowym Województwa Świętokrzyskiego. Zieliński przyznał, że jest to miłe wyróżnienie dla jego, drużyny i wszystkich związanych z Koroną. Zaznaczył jednak, że termin gali zbiega się z przygotowaniami do ligowego meczu, więc na razie jego myśli są skupione na boisku.
– Zawsze to jest miłe, że doceniają pracę moją, pracę drużyny, wszystkich ludzi związanych z Koroną. Natomiast trochę niefortunnie ten termin gali złożył się z naszym meczem, bo to też produkuje trochę sytuację. Postaramy się znaleźć takie salonowe wyjście, żeby każdy był zadowolony. Natomiast w tym momencie za bardzo o tym nie myślę, bo ja mam w głowie mecz z Zagłębiem.