Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
piątek, 22 maja 2026 13:23
Reklama

Zieliński: To na pewno nie będzie mecz o bycie albo nie bycie w Ekstraklasie

Jacek Zieliński wziął udział w konferencji prasowej przed niedzielnym meczem 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Arką Gdynia. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 12:15 na Exbud Arenie. Szkoleniowiec Korony Kielce odniósł się do sytuacji kadrowej, nastrojów w zespole oraz wyzwań, jakie niesie najbliższy rywal.
Zieliński: To na pewno nie będzie mecz o bycie albo nie bycie w Ekstraklasie

Źródło: fot. Korona Kielce

Na początku trener został zapytany o sytuację kadrową przed spotkaniem. – Wszyscy są zdrowi, wszyscy są do dyspozycji.

Szkoleniowiec odniósł się następnie do znaczenia niedzielnego meczu w kontekście ostatnich wyników. – Bez względu na sytuację we wcześniejszych meczach, ten mecz z Arką i tak jawiłby się jako bardzo ważny, bo nawet przy założeniu, że robimy w Szczecinie punkty, sytuacja nic by się nie zmieniła. My ten mecz chcemy, musimy wygrać i zadanie jest teoretycznie proste.

Trener skomentował również doniesienia medialne o nerwowej atmosferze w klubie oraz pytania o swoją przyszłość. – Mocno pan uderzył. Nie, nie było nic takiego, żeby w Koronie było bardzo nerwowo po meczu. Myślę, że to są doniesienia medialne, nie wiem skąd wyssane, ale to zawsze jest po przegranych meczach. Natomiast tu nie było żadnej nerwowej atmosfery. Ddnośnie drugiego członu pytania, pozwoli pan, że nie skomentuję tego.

Przechodząc do oceny Arki Gdynia, Zieliński podkreślił wyrównany poziom rywalizacji w lidze. – Myślę, że każdy przeciwnik, z którym teraz gramy, to jest niewdzięczny rywal. Każdy praktycznie gra o podobne cele, więc ja bym tutaj nie dzielił tych zespołów na mniej czy bardziej wdzięczne. Każdy mecz jest trudny. Arka jest zespołem, który jest trudny, jeśli chodzi o strategię gry, bo grają dobrze w obronie, potrafią się bronić i oddać przeciwnikowi piłkę. My natomiast nie mamy już w tym momencie dużego marginesu błędu. Każdy mecz musimy zagrać „o życie” i tak zamierzamy podejść do meczu niedzielnego. W każdym meczu chcemy inkasować trzy punkty.

Szkoleniowiec odniósł się także do ambicji rywala oraz nastawienia własnego zespołu. – Nie ma się co dziwić. Każdy zespół jest ambitny, ma swoje plany. My też bardzo mocno nastawiamy się na to, żeby odbić się po tej przykrej porażce w Szczecinie, żeby zainkasować trzy punkty i złapać trochę tlenu.

Pytany o styl gry i potrzebne zmiany, trener zaznaczył, że najważniejsze są punkty. – Nas bardziej będzie się rozliczało za dorobek punktowy niż za styl gry i do tego nie będę się odnosił, chociaż nie ukrywam, że nas też wiele rzeczy boli. Nad niektórymi trudno przejść do porządku dziennego, bo te błędy kosztują nas bardzo dużo, czyli stratę punktów. Dużo pracowaliśmy w tym tygodniu nad mentalem drużyny i nad poprawą tego wszystkiego, co nie funkcjonowało w Szczecinie. Miejmy nadzieję, że efekty będą widoczne w niedzielę.

Zieliński nie wykluczył zmian w składzie. – Trener nigdy nie jest zadowolony ze swoich wyborów personalnych. Zazwyczaj po meczu każdy jest mądry i wie, że można było zrobić inaczej, więc trudno, żebym ja był zadowolony, bo zawsze można coś zmienić. Natomiast jest taka możliwość, że ten zespół będzie wyglądał na Arkę trochę inaczej.

Szkoleniowiec odniósł się do słabszych końcówek spotkań. – Nie, to nie jest kwestia kondycyjna.

Rozwijając tę myśl, wskazał na inne przyczyny problemów. – Trzeba też wziąć poprawkę na to, co robi przeciwnik i na ile się mu pozwala. Nie szukałbym diagnozy w słabszej kondycji. Myślę, że to bardziej kwestia mentalu i realizowania pewnych założeń już na zmęczeniu. Nad tym się skupialiśmy.

Trener mówił również o odbudowie morale po ostatniej porażce. – Ja jeszcze nie widziałem zespołu, który po przegranym meczu miałby morale w pobliżu stu procent, więc to jest normalne. Minęło parę dni, trzeba się podnieść. Na tym polega piłka i jej urok, że po takim meczu jest szybko czas na rewanż. Bardzo chcemy to zrobić w niedzielę.

Zapytany o aktualny stan mentalny drużyny, odpowiedział krótko. – Cały czas wierzę w to, że powinno być dobrze w niedzielę. Natomiast w niedzielę zobaczymy, na ile mental poszedł w górę.

Szkoleniowiec wskazał najmocniejsze strony Arki. – To zespół, który dobrze czuje się w fazie przejściowej, ma zawodników do tego, żeby szybko wyjść z kontrą, jest bardzo groźny przy stałych fragmentach gry. Na to musimy być uczuleni. To po prostu nieprzyjemny zespół, który potrafi oddać piłkę i cierpliwie się bronić. Możemy się liczyć z tym, że będziemy musieli prowadzić grę.

Podkreślił również przygotowanie zespołu na takie scenariusze. – Musimy być do tego przygotowani i jesteśmy.

W kontekście walki o utrzymanie trener tonował nastroje. – To na pewno nie będzie mecz o bycie albo nie bycie w Ekstraklasie. Myślę, że za wcześnie na takie diagnozy. To może być mecz, który da nam większy oddech, ale walka się jeszcze nie zakończy. Natomiast jesteśmy przygotowani na to, żeby grać takie mecze „o życie”.

Zieliński odniósł się także do roli trenera przy wyborze składu. – Cały czas mówiłem, że komfort był złudny i przed tym przestrzegałem. Jestem czujny. Rolą trenera jest wybrać zawodników, którzy gwarantują odpowiedni poziom zarówno piłkarski, jak i mentalny. My tak do tego podchodzimy i myślę, że taki zespół wyjdzie w niedzielę.

W dalszej części konferencji pojawił się temat ustawienia i roli poszczególnych zawodników. – Simon Gustafson na tej pozycji grał tylko raz, więc bądźmy sprawiedliwi, bo w Szczecinie grał w środku pola. To nie jest tak, że chcemy wybijać sobie atuty. Nasze „dziesiątki” nie są w tej dyspozycji, choćby przez urazy Dawida Błanika czy słabszą formę niektórych zawodników, dlatego musimy szukać różnych rozwiązań. Nikt tutaj nie robi niczego na złość ani przeciwko sobie.

Trener odniósł się szerzej do krytyki wobec Gustafsona. – To trochę szukanie winnych w jego osobie. Czytam, co się dzieje dookoła i wszyscy przez różne przypadki odmieniają jego nazwisko. Nie daje jeszcze takiego poziomu, jaki byśmy chcieli, ja o tym wiem i mówię o tym, ale nie róbmy z niego kozła ofiarnego. To, że słabiej punktujemy, to kwestia całego zespołu. W rundzie jesiennej po stałych fragmentach straciliśmy dwie bramki, a w ostatnich meczach cztery. O to nikt nie pyta, a Gustafson jest na tacy. To przesada.

Szkoleniowiec odniósł się także do problemów przy stałych fragmentach gry. – Trzeba podejść do tego poważnie i nad tym pracować. W meczu z Zagłębiem i Pogonią to szwankowało, często traciliśmy bramki po drugim czy trzecim tempie. Nad tym się skupiliśmy i nad tym pracujemy.

Wyjaśnił również sytuacje związane z cofaniem się zespołu w trakcie meczu. – W Szczecinie nie było założenia, żeby zejść do niskiej obrony. Po pierwszej bramce oddaliśmy na chwilę inicjatywę, ale strzeliliśmy też drugą – nieuznaną. To wynikało też z tego, że Pogoń zmieniła sposób gry i nas przycisnęła. Wejście Kamila Grosickiego dało im więcej możliwości. To nie jest tak, że tylko my decydujemy o przebiegu meczu.

Trener odniósł się do sytuacji w ataku. – Mariusz Stępiński jest w tym momencie w najlepszej dyspozycji i dlatego gra. To doświadczony zawodnik, który nawet zmęczony potrafi coś zrobić. Czekam, aż inni napastnicy go mocniej nacisną.

W kontekście ustawienia zespołu i ewentualnych zmian taktycznych powiedział: – Różne rozwiązania są najlepsze. W poprzedniej rundzie graliśmy dwójką środkowych pomocników i nie było dyskusji. Teraz się zacięło i szukamy zmian. W piłce czasem trzeba przeczekać trudniejsze chwile. Wrócimy do równowagi. Spokojnie. Wrócimy też do szybkich skrzydeł.

Zieliński odniósł się także do intensywności gry. – Być może duża liczba sprintów ma znaczenie, bo w meczu z Pogonią wykonaliśmy ich najwięcej w sezonie. Ale taki jest nasz styl gry i z tym musimy sobie poradzić.

Trener zaprzeczył, by problemem była blokada psychiczna. – Nie podejrzewam, że mamy blokadę. Bardziej problemem jest brak domknięcia meczu drugą bramką. Prowadzenie 1:0 często nie wystarcza i to zaczyna być nasz problem.

Rozwijając temat, dodał: – To wynika z wielu czynników – umiejętności, decyzji, czasem szczęścia. Dochodzi też nerwowość przy wyniku na styku.

Na koniec szkoleniowiec wrócił do stałych fragmentów gry w kontekście Arki. – Jesteśmy na to uczuleni i nad tym pracujemy, ale my też mamy swoje atuty w tym elemencie. To nie jest tak, że tylko Arka jest groźna przy stałych fragmentach.

Zieliński odniósł się również do zarządzania zmianami w trakcie meczu. – Sytuacja boiskowa wpływa na decyzje. W Szczecinie była myśl o kolejnych zmianach, ale przy głębokiej obronie nie chcieliśmy wprowadzać zamieszania. Z perspektywy czasu można oceniać inaczej, ale decyzje podejmuje się w trakcie meczu.

Na zakończenie trener wrócił do tematu Simona Gustafsona. – Na treningach wygląda bardzo dobrze. Jeśli przełoży to na mecze, będzie wszystko w porządku. Na razie jeszcze tego nie daje i nas to martwi, ale on jest ambitny, dużo z nim pracujemy i jestem przekonany, że wkrótce będzie bardzo mocnym punktem zespołu.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

ReklamaDrogeria Uroda
ReklamaDrogeria Labo
Reklama3d Ostrowiec
Reklama
Reklama