Pierwszego gola w spotkaniu zdobył Dani Dujszebajew, popisując się pięknym rzutem „z podłoża”. Warto także podkreślić, że już na początku z dobrej strony pokazał Klemen Ferlin, który w pierwszej minucie obronił uderzenie jednego z zawodników gospodarzy.
Chwilę później jednak Mario Šoštarić doprowadził do wyrównania, pewnie wykorzystując rzut karny. W następnej akcji Industrii, Szymon Sićko przestrzelił, a Janus Smárason w kontrataku był skuteczny i wyprowadził Szeged na prowadzenie.
Zawodnikom kieleckiej drużyny z kolei nieco tej skuteczności brakowało w pierwszych minutach. Co prawda Sićko przy następnej próbie pokonał bramkarza rywala, ale już przy trzecim rzucie ponownie spudłował. Tym razem oddając uderzenie spod własnego pola karnego, gdy próbował wykorzystać fakt, że Szeged grał w osłabieniu, decydując się tym samym na grę bez bramkarza. Swojej sytuacji nie wykorzystał także Dujszebajew, a węgierski zespół wykorzystywał błędy Industrii i powiększał swoją przewagę.
Świetnie dysponowany w pierwszym kwadransie spotkania był Roland Mikler. Oprócz uderzenia Daniego, bramkarz Szegedu odbił także rzuty Karaleka, Monara i Nahi. Na szczęście jednak „żółto-biało-niebiescy” nie pozwalali gospodarzom na odskoczenie na więcej niż dwie bramki.
Co ważne, w 14. minucie Jorge Maqeuda trafił po raz drugi w spotkaniu, a na tablicy wyników widniał remis 6:6. Niestety jednak podopieczni Tałanta Dujszebajewa marnowali kolejne okazje i nie potrafili objąć prowadzenia. Z drugiej jednak strony kielczanie dobrze prezentowali się w obronie, blokując wiele strzałów szczypiornistów klubu z Węgier.
Swoje parady dokładał również Klemen Ferlin, ale problemy w ataku uniemożliwiały zawodnikom Industrii wejścia na optymalny poziom. Oprócz problemów ze skutecznością, pojawiały się również kłopoty w rozegraniu. Mimo tego pierwsza połowa zakończyła się remisem 11:11.
Druga połowa rozpoczęła się od kolejnej obrony Miklera, 41-latek tym razem odbił rzut Szymona Sićko. Z kolei przy okazji pierwszej ofensywnej akcji gospodarzy, dwie minuty kary otrzymał Michał Olejniczak.
Na szczęście na posterunku cały czas był Ferlin, utrzymując swoją drużynę w grze. Pierwszego gola po zmianie stron oglądaliśmy dopiero w trzeciej minucie, a autorem trafienia był Marin Jelinić.
Industria cały czas miała duże problemy z wypracowaniem sobie dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Wiele rzutów było z nieprzygotowanych pozycji, a z tymi próbami radził sobie Mikler. Poszczególne bramki kielczan rodziły się w bólach, a największym pozytywem była dyspozycja Ferlina i skuteczność Piotra Jarosiewicza z siódmego metra.
Mimo tych wszystkich niedoskonałości, drużyna prowadzona przez Tałanta Dujszebajewa cały wynik cały czas oscylował w okolicach remisu. Martwić mógł jednak fakt, że Industria nie była w stanie wyjść na prowadzenie.
Zmieniło się to dopiero w 47. minucie, gdy Piotr Jarosiewicz po raz piąty podszedł do rzutu karnego i po raz piąty pokonał bramkarza rywala. Dzięki temu „żółto-biało-niebiescy” prowadzili 18:17. Taki stan rzeczy utrzymał się jednak tylko minutę, ponieważ Jérémy trafił do bramki Ferlina. Przy okazji kolejną karę dwóch minut otrzymał Olejniczak.
49. minuta? I gospodarze wrócili już na prowadzenie za sprawą trafienia Šoštaricia. 20-krotni mistrzowie Polski mimo upływu minut nie potrafili znaleźć recepty na dobrze ustawioną defensywę Szegedu. Węgierski zespół za to wykorzystywał swoje kontrataki i na osiem minut przed ostatnią syreną ponownie prowadzili dwoma golami.
W tym momencie ciężar gry na siebie wziął Dani Dujszebajew, który przeprowadził kilka dobrych akcji indywidualnych, notując tym samym kolejne trafienia, co nie pozwalało Szegedowi zbudować bezpiecznej przewagi.
Mimo tego gospodarze jednocześnie nie potrafili Industrii na zbyt wiele i w ostatnich minutach spotkania utrzymywali jedną/dwie bramki prowadzenia. Na pół minuty przed końcem spotkania wypracowali sobie jednak trzy gole przewagi, przez co było jasne, że za tydzień w Hali Legionów kielczanie będą musieli odrabiać straty. Ostatecznie mecz zakończył się bowiem wynikiem 26:23 na korzyść Picku Szeged.
Kielczanie kolejne spotkanie rozegrają już w sobotę, 4 kwietnia. Na Hali Legionów zmierzą się z Zepter KPR Legionowo. Będzie to przedostatnia kolejka fazy zasadniczej Orlen Superligi. Początek meczu zaplanowano na godzinę 16:00.
OTP Bank Pick Szeged – Industria Kielce 26:23 (11:11)
OTP Bank Pick Szeged: Thulin, Mikler – Smárason 3, Bodó 1, M. Fazekas, Jelinić 2, Šoštarić 4, Bánhidi 1, Kalarash, Toto 3, Nikolić, Kukić 6, Garciandia 3, Mačkovšek, Rød 3, Szilágyi.
Industria Kielce: Morawski, Ferlin – Jędraszczyk, Olejniczak, Sićko 1, Kounkoud, Maqueda 3, Moryto 1, D. Dujszebajew 4, Latosiński, Karalek, Vlah 4, Rogulski, Monar 3, Jarosiewicz 6, Nahi 1.



















Napisz komentarz
Komentarze