Zawodnik przyznał, że już po pierwszym meczu można było wskazać kluczowe elementy do poprawy.
– Jeszcze jesteśmy przed analizą wideo, ale już od razu po tym spotkaniu można wyciągnąć sporo wniosków. Rzuciliśmy tylko 23 bramki, to jest zdecydowanie za mało. Na pewno za mało biegaliśmy – to był duży problem, bo nie zdobywaliśmy łatwych bramek z kontry i musieliśmy męczyć się w ataku pozycyjnym. W obronie straciliśmy 26 bramek i mimo że nie jest to bardzo dużo, to było kilka rzeczy do poprawy i niedomówień między nami – ocenił.
Moryto podkreślił, że rywal nie zaskoczył jego drużyny, co tym bardziej potęguje niedosyt po pierwszym spotkaniu.
– Tak jak mówiliśmy przed pierwszym meczem, niewiele jest rzeczy, którymi możemy się zaskoczyć. Wszystko było dla nas jasne i wiedzieliśmy, jak grają. Tym bardziej bolą sytuacje, gdzie spodziewaliśmy się co zrobią, a mimo to udawały się drużynie z Segedynu.
Skrzydłowy Industrii zwrócił uwagę na rolę kibiców w nadchodzącym rewanżu.
– Myślę, że nasi kibice zrobią jeszcze większą atmosferę niż ta, którą widzieliśmy na Węgrzech. Jestem pewien, że będzie kocioł i to będzie dla nas duży atut.
Zdaniem reprezentanta Polski kluczowa będzie zmiana podejścia w grze ofensywnej.
– Potrzebna jest większa intensywność – jeszcze raz podkreślę: intensywność i bieganie do przodu, bo tego nam brakowało. Graliśmy zbyt zachowawczo i podejmowaliśmy za mało ryzyka w ataku.
Moryto nie zapomniał również o skuteczności, która może przesądzić o losach awansu.
– To też na pewno element do poprawy. Było kilka sytuacji sam na sam, których nie wykorzystaliśmy. Musimy to ograniczyć do minimum i wtedy wynik na pewno będzie lepszy niż w pierwszym meczu – zakończył zawodnik Industrii Kielce.



















Napisz komentarz
Komentarze