Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
piątek, 22 maja 2026 15:24
Reklama

Mnóstwo niewykorzystanych sytuacji, ale jest wysoka wygrana i spokojny awans do półfinału Superligi. Industria Kielce 40:24 NETLAND MKS Kalisz

Industria Kielce pokonała 40:24 NETLAND MKS Kalisz w rewanżowym meczu ćwierćfinału Orlen Superligi. Spotkanie to było historyczne, ponieważ po raz pierwszy od 12 lat pierwszym trenerem zespołu nie był Tałant Dujszebajew, a funkcję tę pełnił Krzysztof Lijewski. Najwięcej bramek dla „żółto-biało-niebieskich” zdobył Aleks Vlah – sześć trafień.
Mnóstwo niewykorzystanych sytuacji, ale jest wysoka wygrana i spokojny awans do półfinału Superligi. Industria Kielce 40:24 NETLAND MKS Kalisz

Źródło: fot. Industria Kielce

Pierwszą bramkę w spotkaniu zdobył Łukasz Rogulski, wyprowadzając Industrię na prowadzenie. Rywale próbowali odpowiedzieć, ale ich pierwsze rzuty nie były udane – albo bronił Cordalija, albo były one niecelne.

Po chwili Michał Olejniczak podwyższył prowadzenie na 2:0, a pierwsze trafienie dla gości odpowiadał Joel Ribeiro. Mimo dobrego początku, kielczanie w tych pierwszych minutach również mieli swoje problemy ze skutecznością, ponieważ dobrych sytuacji nie wykorzystali Olejniczak i Benoit Kounkoud.

Zresztą mimo tego jednego pudła polskiego rozgrywającego, 25-latek zanotował dobre wejście w mecz, ponieważ już po sześciu minutach miał na swoim koncie trzy gole (z czterech bramek całego zespołu).

MKS Kalisz bardzo słabo wszedł w to rewanżowe spotkanie. Gracze drużyny przyjezdnej popełniali mnóstwo prostych błędów w rozegraniu. I mimo tego, że gra kielczan również nie była bezbłędna, po dziesięciu minutach zespół prowadzony przez Krzysztofa Lijewskiego prowadził już 8:2.

Kielczanie mieli serię sześciu bramek z rzędu, a impas MKS-u przerwał dopiero w 12. minucie za sprawą Gracjana Wróbla. Przewaga Industrii mimo tego cały czas rosła, choć trzeba przyznać, że po początkowych problemach, przez moment ekipa z Kalisza nieco lepiej prezentowała się w ataku, choć ciągle zdarzały im się błędy.

Warto także odnotować, że w pierwszej połowie świetnie prezentował się Bekir Cordalija, który często notował dobre interwencje, co pozwalało kielczanom powiększać swoje prowadzenie.

Pewne rozluźnienie w szeregach Industrii pojawiło się na 10 minut przed końcem pierwszej połowy. Niewykorzystane sytuacje i pomyłki w rozegraniu przekładały się na kontry gości, które jednak nie zawsze były przez zawodników z Kalisza wykorzystywane.

Ostatecznie pierwsza odsłona rewanżowego spotkania zakończyła się wysokim prowadzeniem Industrii Kielce 22:11. Duża była w tym zasługa bramkarza kieleckiej drużyny, który wybronił wiele rzutów rywali. Z drugiej strony na minus zaliczyć na pewno, mimo 11-bramkowej zaliczki, trzeba brak skuteczności, zwłaszcza Benoit Kounkoud, który zmarnował pięć sytuacji sam na sam.

W drugiej połowie jako pierwszy trafił Rostyslav Polishchuk z MKS-u Kalisz, wykonując piękny rzut z 9. metra. Drugie trafienie po zmianie stron również było autorstwa zawodnika gości – Jakuba Morynia. Dorobek Industrii otworzył natomiast Aleks Vlah.

Na parkiecie pojawił się również Arkadiusz Moryto na pozycji prawoskrzydłowego, ale i reprezentant Polski miał problemy ze skutecznością. Zresztą pierwsze minuty drugiej odsłony spotkania charakteryzowały się wieloma niewykorzystanymi okazjami po obu stronach.

Gracze Industrii popełniali także więcej błędów w rozegraniu i mieli więcej problemów z ominięciem obrony MKS-u Kalisz. Goście natomiast, mimo swoich kłopotów, stopniowo pomniejszali prowadzenie kielczan, choć oczywiście nie miało to żadnego wpływu na losy dwumeczu.

Na kwadrans przed końcem spotkania „żółto-biało-niebiescy” prowadzili 31:21 i można było już odliczać minuty do ostatniej syreny. Gościom nie można było odmówić zaangażowania, ale różnica klas była widoczna na wielu płaszczyznach.

Największą bolączką gospodarzy cały czas pozostawała skuteczność, która była na przeciętnym poziomie, zwłaszcza biorąc pod uwagę liczbę pudeł w dogodnych sytuacjach. Niemniej ponad 10-bramkowe prowadzenie wyglądało imponująco, choć tylko na papierze.

MKS Kalisz, podobnie jak w pierwszej połowie, tak i w drugiej w pewnym momencie nie potrafił zdobyć bramki, a Industria od 45. do 54. minuty rzuciła sześć goli z rzędu. Fatalną serię przerwał dopiero Gracjan Wróbel.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną podopiecznych Krzysztofa Lijewskiego wynikiem 40:24. Zwycięstwo było okazałe, ale jednocześnie okraszone słabą skutecznością, choć oczywiście nadrzędnym celem było postawienie kropki nad „i” oraz zapewnienie sobie awansu do półfinału Orlen Superligi. MVP sobotniego starcia wybrany został Michał Olejniczak.

Industria Kielce – NETLAND MKS Kalisz 40:24 (22:11)

Industria Kielce: Morawski, Cordalija – Jędraszczyk 3, Olejniczak 5, A. Dujszebajew 4, Kounkoud 4, Maqueda , Moryto 2, D. Dujszebajew 2, Latosiński, Karalek 4, Vlah 6, Rogulski 1, Monar 2, Jarosiewicz 1, Nahi 2.

NETLAND MKS Kalisz: Szczecina, Wyszomirski – Starcevic 2, Moryń 2, Kucharzyk 2, Nodzak, Wróbel 5, Klimków 2, Kołodziejczyk, Molski 2, Polishchuk 4, Bekisz, Ribeiro 3, Fedeńczak 2.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

ReklamaDrogeria Uroda
ReklamaDrogeria Labo
Reklama3d Ostrowiec
Reklama
Reklama