Szkoleniowiec rozpoczął od odniesienia się do wydarzeń po ostatnim meczu z Piastem Gliwice i zamieszania medialnego, jakie wywołały jego słowa. Przyznał, że został wprowadzony w błąd i przeprosił za swoją wcześniejszą wypowiedź.
– Chciałem jedną rzecz wyjaśnić i sprostować odnośnie mojej wypowiedzi po meczu, że jeden z kibiców uderzył Rubežicia. Po prostu miałem złe informacje. Nie do końca wiedząc, widząc zawodników w szatni roztrzęsionych, rozmawiających o tym, Rubežicia z okładem na ręce, po prostu połączyłem te fakty. Nic takiego nie miało miejsca, więc jeśli uraziłem kibiców, mogę ich tylko przeprosić. Natomiast dla mnie w dalszym ciągu nieakceptowalne są takie zachowania jak wchodzenie na płytę i obrażanie ich.
W trakcie konferencji pojawiło się pytanie o sytuację dyscyplinarną szkoleniowca i jego obecność na ławce w Częstochowie. Zieliński wyjaśnił, że nie grozi mu zawieszenie.
– Dostałem dwie żółte kartki w trakcie meczu, za co w konsekwencji otrzymałem czerwoną, więc normalnie jestem przygotowany do prowadzenia zespołu w Częstochowie – zaznaczył, dodając po chwili:
– To była moja trzecia żółta kartka, ale tak się zdarza nieraz.
Trener odniósł się również do sytuacji kadrowej zespołu i problemów zdrowotnych Mariusza Stępińskiego, Marcina Cebuli i Kacpra Minuczyca.
– Trudno powiedzieć, jak długo potrwają przerwy. Są to urazy mięśniowe. Obaj się intensywnie leczą, mam nadzieję, że na widzę będą gotowi – powiedział, doprecyzowując następnie:
– Kacper ma mniej groźny uraz, jest już w fazie rehabilitacji ruchowej, natomiast pozostali intensywnie się leczą. Mariusz doznał urazu w meczu, a Cebula w poniedziałek na treningu.
W kontekście zbliżającego się meczu trener podkreślił, że Koronę czeka wymagające wyzwanie.
– Nie ma już łatwych pojedynków w lidze, bo każdy kolejny wynik to potwierdza. Raków jest po zmianie trenera i przegranym finale Pucharu Polski, ale w dalszym ciągu to zespół walczący o europejskie puchary. To zawsze był ciężki teren. Dla nas jednak nie ma już łatwych czy mniej łatwych meczów – trzeba pojechać, zagrać swoje i powalczyć o pełną pulę. Taki mamy plan.
Brak Mariusza Stępińskiego oznacza konieczność zmian w składzie, ale, jak podkreślił szkoleniowiec, drużyna ma alternatywy.
– To był zawodnik podstawowy, dołożył kilka bramek, ale musimy szukać innego wyjścia z sytuacji. Mamy dwóch zawodników, którzy mogą go zastąpić i z nich będziemy wybierać.
Zapytany o możliwe zmiany w składzie, Zieliński nie zdradził szczegółów, podkreślając, że decyzje zapadną tuż przed spotkaniem.
– Wszystko biorę pod uwagę. Mam jeszcze dwa dni na podjęcie decyzji, więc zobaczymy – powiedział, dodając także:
– Roszady w kadrze nie są w zasadzie możliwe duże, bo mamy określoną liczbę zawodników. Dobierzemy dwóch graczy spoza ostatniej kadry w miejsce Mariusza i Marcina, a jeśli chodzi o skład, decyzje zapadną po treningu.
Na trzy kolejki przed końcem sezonu sytuacja Korony w tabeli wciąż pozostaje trudna, ale, jak zaznaczył szkoleniowiec, wszystko zależy od jego zespołu.
– Oczywiście, my wszystko mamy dalej w swoich rękach. Jeśli będziemy skuteczniejsi, ostrożniejsi w obronie, będziemy grali na mniejszym ryzyku, jeśli chodzi o popełnianie błędów w defensywie, jeśli będziemy bardziej skuteczni, bo stwarzamy sobie dużo sytuacji, natomiast problem jest z ich wykorzystaniem, to myślę, że wszystko będzie okej. Ale jest dobra energia w drużynie. Widać, że chłopcy są sprężeni i zmotywowani na te trzy ostatnie mecze. To znaczy ja już nie mówię o trzech ostatnich meczach, mówię o meczu z Rakowem, bo on jest najważniejszy, o następnych będziemy myśleć po Rakowie. Natomiast na chwilę obecną jesteśmy przygotowani. Wierzę w tych chłopaków, wierzę w dobry scenariusz tego meczu.
Nie zabrakło również pytania o ewentualny remis w Częstochowie i czy taki wynik byłby satysfakcjonujący. Zieliński jasno postawił sprawę.
– Nie będziemy teraz mówić o tym, czy punkt byłby dobry czy nie. Jedziemy grać o pełną pulę. Uważam, że jesteśmy w stanie to zrobić i tak do tego podchodzimy.
W dalszej części konferencji poruszono temat roli liderów i cech mentalnych zawodników. W tym kontekście trener odniósł się do postawy Nono.
– Na Nono zawsze mogę liczyć. To zawodnik, który bez względu na to, czy gra, czy nie gra, jest dobrym duchem drużyny. Wchodząc nawet na kilka czy kilkanaście minut, zawsze mogę się spodziewać dobrej, energetycznej zmiany. Nono naprawdę bardzo dużo pomaga. To jest chłopak, który dużo daje tej drużynie, jest dobrym duchem. Nigdy się na nim nie zawiodłem i jestem o to spokojny.
Szkoleniowiec przyznał, że przy wyborze składu ogromne znaczenie mają także kwestie mentalne.
– Wszystkie rzeczy są w tej sytuacji ważne i każda taka obserwacja nam pomaga. Przyglądamy się temu i postaramy się postawić na tych zawodników, którzy dają największą gwarancję tego, że będzie dobrze. Mamy czas, żeby się spokojnie zastanowić i ustawić optymalny skład.
Pojawił się także wątek rywala i ewentualnych zmian w jego stylu gry po roszadach na ławce trenerskiej.
– Trudno mi się odnosić do tego, w jaki sposób Raków będzie teraz grał, bo znamy ten zespół od paru lat jako bardzo konsekwentny. Nie spodziewam się rewolucji, choć przy zmianie trenera zawsze mogą pojawić się pewne korekty taktyczne. Jesteśmy na to przygotowani. Natomiast jesteśmy też przygotowani na zespół, który gra u siebie i gra po przegranym finale Pucharu Polski, a to nigdy nie jest przyjemna sytuacja, więc na pewno będą zmotywowani, ale u nas motywacja nie będzie mniejsza.
Trener odniósł się również do rywalizacji o miejsce w składzie w miejsce kontuzjowanego Mariusza Stępińskiego, odnosząc się do Antoñína i Vladimira Nikolova.
– Rywalizacja wygląda tak, jak powinna. Obaj zawodnicy chcą się pokazać z najlepszej strony, a moją rolą jest wybrać tego, który daje większą gwarancję. Taka decyzja zapadnie w piątek.
W końcówce konferencji poruszono także kwestie pozasportowe, w tym zmianę na stanowisku dyrektora sportowego. Zieliński nie chciał szeroko komentować tej sytuacji.
– Nie będę się teraz wypowiadał na temat całej tej otoczki, bo dwa dni przed meczem to nie jest na to czas. Mogę tylko powiedzieć, że współpracę z Pawłem Tomczykiem wspominam bardzo dobrze – była dobra i owocna i oceniam go jako bardzo dobrego dyrektora.
Szkoleniowiec odniósł się również do roli Simona Gustafsona w zespole.
– Simon grał niżej ustawiony w swoich poprzednich klubach i robił liczby, więc to jest bardziej kwestia „przeskoczenia o jeden schodek”. Rzeczywiście wygląda coraz lepiej. Nawet grając głębiej, będzie te liczby generował, więc mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie tylko lepiej.
Zapytany o Dawida Kroczka, trener przyznał, że nie miał okazji bliżej z nim współpracować.
– Nasze drogi się nie przecięły, bo ja odchodząc z Cracovii zostałem przez niego zastąpiony. Nie pracowaliśmy razem, więc trudno mi się szerzej wypowiadać na jego temat. W Cracovii miał dobry czas, osiągał dobre wyniki, ale Dawida nie znam zbyt dobrze.
Na zakończenie Zieliński odniósł się jeszcze do wniosków po meczu z Piastem Gliwice, choć nie chciał zdradzać szczegółów.
– Nie będę teraz publicznie mówił, jakie wnioski wyciągnęliśmy. Analiza została przeprowadzona z zespołem. Oczywiście były rzeczy, które można powielać w następnych meczach. Były też rzeczy do zapomnienia, szczególnie zachowanie w paru sytuacjach w grze w defensywie, ale pracujemy cały czas nad tym. Do tego dochodzi ta skuteczność. Jest dużo rzeczy do poprawy, ale my jesteśmy pracowici i cierpliwi. Cały czas próbujemy to robić – zakończył trener Korony Kielce.



















Napisz komentarz
Komentarze