Pierwsze starcie obu drużyn w tym sezonie zakończyło się pięciobramkową porażką Industrii, dlatego aby zakończyć fazę zasadniczą na pierwszym miejscu, kielczanie muszą wygrać w Płocku różnicą co najmniej sześciu trafień. Hiszpan został zapytany, co zrobić, by taki scenariusz stał się rzeczywistością.
– Myślę, że Płock gra w swoim tempie. Oni nie przyspieszają za bardzo, wolą pauzować, wykorzystywać dobre sytuacje w obronie i w ataku grają bardzo cierpliwie. Nie szukają na siłę wysokiego tempa, które w dzisiejszej piłce ręcznej często przynosi korzyści. Z naszej strony musi być odwrotnie – naszym atutem powinna być dobra obrona, która da nam okazje do przechwytów i łatwych bramek z kontry. W ten sposób możemy ich zaskoczyć i nadrabiać wynik.
Dujszebajew zwrócił uwagę, że styl rywala utrudnia seryjne zdobywanie bramek.
– Oni grają w takim tempie, w którym trudno w cztery–pięć minut zdobyć kilka bramek przewagi. Dlatego potrzebna będzie pełna koncentracja w każdej akcji. Mentalnie to bardzo mocny zespół, walczą do końca. Może nie zawsze mają największe umiejętności indywidualne, ale grają mądrze i potrafią wykorzystać swoje atuty, by zdobywać ważne bramki.
Zapytany o nastawienie przed meczem, rozgrywający Industrii nie pozostawił wątpliwości.
– Jedziemy tam przede wszystkim po zwycięstwo. Oczywiście, jeśli w trakcie meczu pojawi się szansa, będziemy musieli w pewnym momencie zaryzykować bardziej niż w normalnym spotkaniu, żeby odrobić stratę. Każda bramka będzie na wagę złota, ale najpierw musimy myśleć o wygranej.
Hiszpan podkreślił również, że kluczem do sukcesu będzie cierpliwość w ataku przeciwko jednej z najlepszych defensyw w lidze.
– To bardzo agresywna obrona. Lubią wywierać presję na drugim i trzecim rozgrywającym, wprowadzają dużo zamieszania. Musimy zachować cierpliwość i nie dać się zdenerwować. Najgorsze, co możemy zrobić, to popełniać straty, które oni później świetnie wykorzystują.
Dujszebajew zaznaczył, że nawet ewentualna wysoka przewaga nie zagwarantuje spokoju.
– Nawet jeśli zaczniemy z wynikiem plus cztery czy plus pięć, to nie znaczy, że oni opuszczą ręce. To drużyna, która potrafi być w meczu do samego końca. Musimy o tym pamiętać i z szacunkiem podchodzić do każdej piłki.
Na koniec zawodnik odniósł się do stawki niedzielnego spotkania.
– Ten mecz nie daje żadnego tytułu. Nawet jeśli wygramy, nie zdobędziemy mistrzostwa, i oni też nie. Wiemy, że to bardzo ważne spotkanie w kontekście tego, co czeka nas w kwietniu i maju, ale nie jest to mecz decydujący o wszystkim.