Szkoleniowiec Industrii przyznał, że jego drużyna od początku meczu nie funkcjonowała tak, jak zakładano.
– Przyszło nam grać w półfinale mistrzostw Polski w play-offach z drużyną z Ostrowa Wielkopolskiego. Graliśmy od początku zbyt statycznie, szczególnie w ataku. Brakowało na początku ruchliwości i takiej swobody działania na atakowanej połowie. W obronie też natomiast zbyt „płasko staliśmy” i pozwalaliśmy gospodarzom się rozpędzić, łatwo dochodzili do sytuacji rzutowych.
Trener zwrócił również uwagę na postawę rywali, którzy mimo osłabień zaprezentowali się bardzo ambitnie.
– Czasami jest tak, że mniej znaczy więcej. W tym przypadku w Ostrowie też tak było, bo przy absencji kluczowych zawodników – mam tu na myśli Kamyszka, Adamskiego i Ksawerego Gajka. Było widać, że inni zawodnicy, którzy weszli w ich buty, grali bardzo zdeterminowani i odważnie. Nie kalkulowali, tylko robili to, co mieli robić na boisku, i robili to odważnie, a co za tym idzie skutecznie.
Jak zaznaczył Lijewski, kluczowe było przetrwanie trudnego momentu w pierwszej połowie, a po przerwie jego zespół zaprezentował się znacznie lepiej.
– Musieliśmy ten trudny fragment pierwszej połowy przetrwać. W drugiej części zagraliśmy już dużo szybciej, dużo więcej biegaliśmy, było więcej ruchliwości w naszych poczynaniach, zarówno w obronie, jak i w ataku i zbudowaliśmy bezpieczną przewagę, którą mogliśmy kontrolować.
Na koniec szkoleniowiec Industrii zaznaczył, że mimo wysokiego zwycięstwa jego drużyna ma jeszcze sporo do poprawy przed rewanżem.
– Przed meczem rewanżowym musimy dużo rzeczy poprawić, przeanalizować i wyciągnąć wnioski, bo osiem bramek to i dużo, i mało. Na pewno u siebie postaramy się zagrać zupełnie inny handball.

















Napisz komentarz
Komentarze