Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
czwartek, 14 maja 2026 18:57
Reklama Zielone Zacisze

Pięczek po triumfie nad Termalicą: Teraz możemy patrzeć w przyszłość z podniesioną głową

Po zwycięstwie Korony Kielce z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza 2:1 w 24. kolejce PKO BP Ekstraklasy przed dziennikarzami pojawił się obrońca gospodarzy, Marcel Pięczek – jeden z bohaterów spotkania i strzelec jednej z bramek. Piłkarz odniósł się zarówno do przebiegu meczu, jak i do kontuzji, z którą zmagał się w jego końcówce.
Pięczek po triumfie nad Termalicą: Teraz możemy patrzeć w przyszłość z podniesioną głową

Źródło: fot. Korona Kielce

Pięczek przyznał, że uraz, którego doznał w trakcie spotkania, był efektem niefortunnej sytuacji na murawie, ale mimo to zdecydował się dograć mecz do końca.

– Nie wiem dokładnie, co się mogło wydarzyć. Po prostu trochę noga mi uciekła na tej murawie. Jestem jednak dobrej myśli, bo skoro dograłem mecz do końca, to była moja decyzja i myślę, że wszystko będzie w porządku – powiedział obrońca Korony.

Zapytany o sam przebieg spotkania podkreślił, że najważniejsze było przełamanie domowej niemocy i zdobycie kompletu punktów po długim czasie.

– Można mówić, że zwycięzców się nie sądzi. Długo czekaliśmy na to zwycięstwo i wzięlibyśmy je w ciemno, nawet w najgorszym stylu, byle w końcu zapunktować i złapać pewność siebie. Cieszymy się, że dzisiaj to nastąpiło.

Pięczek zwrócił uwagę na moment meczu, w którym Korona prowadziła już 2:0, a rywale zaczęli przejmować inicjatywę. Jak zaznaczył, szybka bramka kontaktowa zmieniła dynamikę spotkania.

– Myślę, że to też kwestia psychologiczna. Strzelamy na 2:0 i widać, że Termalica trochę siada. Z boiska wydawało się, że teraz nasza jakość piłkarska pozwoli spokojnie pociągnąć mecz w dobrą stronę. Jednak straciliśmy dosyć szybko bramkę i to działa w dwie strony – oni się napędzili, a my trochę się cofnęliśmy. Najważniejsze jest jednak to, że dowieźliśmy to zwycięstwo i teraz możemy patrzeć w przyszłość z podniesioną głową i myśleć pozytywnie.

Obrońca odniósł się również do sytuacji z pierwszej połowy, kiedy do siatki trafił Morgan Faßbender, jednak po analizie VAR gol nie został uznany z powodu spalonego.

– Dokładnie, całe szczęście, że był tam spalony. Cieszymy się, że sędziowie to wychwycili. Jeśli był spalony, to pewnie na żyletki, ale najważniejsze jest to zwycięstwo u siebie – zakończył Marcel Pięczek.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

ReklamaDrogeria Uroda
ReklamaDrogeria Labo
Reklama3d Ostrowiec
ReklamaPicobello