Po zwycięstwie Industrii Kielce nad Rebud KPR Ostrovią Ostrów Wielkopolski i awansie do finału ORLEN Superligi odbyła się oficjalna ceremonia pożegnania Tałanta Dujszebajewa. Szkoleniowiec zakończył pracę w kieleckim klubie po ponad 12 latach.
Tuż po uroczystości trener rozmawiał z dziennikarzami i nie ukrywał wdzięczności za atmosferę przygotowaną przez kibiców oraz klub.
– Jak mogę płakać, kiedy widziałem taką atmosferę, co zrobili kibice i co pozwolił zrobić klub? Mogę tylko dziękować i być wdzięczny. Naprawdę to było coś niesamowitego. Kiedy ktoś żegna cię w taki sposób, to naprawdę chcesz dalej pracować i mieć jeszcze więcej dobrej, pozytywnej energii na przyszłość.
57-letni trener podkreślał, że czas spędzony w Kielcach był wyjątkowy zarówno pod względem sportowym, jak i prywatnym.
– Mogę powiedzieć prawdę: 12 lat i cztery miesiące. Wszystko, co było w tym czasie, było niesamowite. Były trudne momenty, były super momenty, ale szczęście było od pierwszego do ostatniego dnia.
Podczas piątkowej ceremonii pod sufitem Hali Legionów zawisła koszulka z nazwiskiem Dujszebajewa i numerem 12, symbolizującym liczbę lat spędzonych w Kielcach. Sam trener nie chciał jednak skupiać uwagi na własnych osiągnięciach.
– Życie idzie dalej i jak zawsze powtarzam: wszystkim życzę przede wszystkim zdrowia, bo jak jest zdrowie, to będzie wszystko. A ja mogę tylko być wdzięczny za te wszystkie 12 lat i cztery miesiące.
Dujszebajew przyznał również, że po zakończeniu pracy w Kielcach potrzebuje chwili odpoczynku, ale nie zamierza kończyć kariery trenerskiej.
– Teraz muszę trochę odpocząć i zobaczyć, czego chcę. Na pewno do końca maja albo początku czerwca będę wiedział, co będę robił w następnym sezonie. Na pewno chcę dalej pracować.
Były trener Industrii zaznaczył, że na razie skupia się na obowiązkach selekcjonera reprezentacji Francji.
– Od poniedziałku mam zgrupowanie reprezentacji. Muszę skoncentrować się na tym, a później będę miał więcej czasu, żeby pomyśleć o przyszłości. Czy to będzie inny klub, czy inny kraj – to jest normalne.
Dujszebajew nie wykluczył jednak, że w przyszłości będzie wracał do Kielc już prywatnie.
– Oczywiście. Zawsze wracam do miejsc, w których grałem lub pracowałem – do Santanderu, Ciudad Real czy Madrytu i Niemiec, gdzie mam wielu przyjaciół. W Kielcach też na pewno będę jeszcze nie raz. Chcę odwiedzać to miasto, kibiców i oglądać mecze.
Na zakończenie rozmowy trener nie miał wątpliwości, jakie miejsce Kielce zajmują w jego życiu.
– To klub, w którym spędziłem najwięcej lat. Nie mam żadnych wątpliwości, że Kielce były, są i będą moim domem. Trzeba być wdzięcznym za wszystko, co człowiek dostał i pamiętać przede wszystkim o najlepszych chwilach i nigdy nie pamiętać o tym, co mogło być lepiej czy gorzej.

















Napisz komentarz
Komentarze