Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
czwartek, 21 maja 2026 05:57
Reklama

Wiktor Długosz przed meczem z Piastem: Pokazaliśmy, że potrafimy grać w meczach, gdzie jest większa stawka

W najbliższy piątek, 1 maja, Korona Kielce rozegra spotkanie 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, a rywalem drużyny Jacka Zielińskiego będzie Piast Gliwice. „Przed nami cztery finały i ten pierwszy jest z Piastem” – powiedział na konferencji prasowej zawodnik „żółto-czerwonych”, Wiktor Długosz.
Wiktor Długosz przed meczem z Piastem: Pokazaliśmy, że potrafimy grać w meczach, gdzie jest większa stawka

Źródło: fot. Paula Duda/Korona Kielce

Pomocnik Korony Kielce, Wiktor Długosz, nie ukrywa, że drużyna doskonale zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i znaczenia najbliższego spotkania. Jak podkreślił, końcówka sezonu to dla „żółto-czerwonych” seria meczów o najwyższą stawkę.

– Dziś mamy świadomość, że przed nami cztery finały i ten pierwszy jest z Piastem. Wiemy, jak ciężkie jest to spotkanie, ale szczęście w nieszczęściu tabela jest na tyle płaska, że dalej możemy walczyć o coś więcej. Oczywiście najpierw trzeba wygrać mecz z Piastem i dopiero później myśleć o reszcie. Jesteśmy przygotowani do tego meczu i jestem dobrej myśli. Mimo że ten rok nie wygląda tak dobrze, jakbyśmy chcieli, przegraliśmy sporo takich głupich meczów, gdzie punkty uciekały nam przez palce, to uważam, że końcówka sezonu daje nam jeszcze szansę, bo mamy dobry terminarz i jeszcze dużo może się wydarzyć.

Zawodnik zwrócił uwagę, że kluczowe jest to, iż los drużyny wciąż pozostaje w jej własnych rękach, bez konieczności oglądania się na rywali.

– To zostawiam wam, dziennikarzom i ludziom wokół. My jako szatnia jesteśmy w takiej sytuacji, że wszystko zależy od nas i nie musimy patrzeć na innych – co zrobi Widzew, Arka czy ktoś jeszcze. Wszystko mamy w swoich rękach i to jest bardzo dobry scenariusz. Zrobimy wszystko, żeby wygrać w piątek i złapać duży oddech w kontekście utrzymania, ale dalej mamy też swoje cele, o które walczyliśmy od początku sezonu.

Długosz odniósł się również do gry zespołu na własnym stadionie, która, mimo niezłych momentów, nie zawsze przekłada się na wyniki.

– Trochę odwrócę to pytanie, bo jeszcze niedawno mówiliście, że u siebie nie wygląda to najlepiej, a ja uważam, że teraz w Kielcach gramy niezłą piłkę. Mecze z GKS-em czy Jagiellonią – może zdobyliśmy tylko punkt, ale czuliśmy niedosyt. Gramy otwarty futbol, dużo pressujemy, biegamy, walczymy. Budowanie akcji nie polega tylko na długim podaniu i liczeniu na przypadek. Uważam, że nasza gra wygląda dobrze. A jeśli chodzi o kibiców, to mamy fantastyczną społeczność. Ona się scala, rozwija. Widać to także na wyjazdach – kibice jeżdżą za nami, wspierają nas. Byłem na GKS-ie, gdzie był rekord. Wtedy miałem kontuzję, mogłem być z kibicami, wesprzeć chłopaków z trybun. Teraz też do Zabrza wybrała się rzesza ludzi za nami. Dla mnie, jako wychowanka, to coś wyjątkowego. Jesteśmy im bardzo wdzięczni, ale też musimy sprostać wymaganiom.

Jednocześnie piłkarz przyznał, że największym problemem pozostaje skuteczność i przekładanie dobrej gry na konkretne wyniki.

– Troszkę mało mamy tych zwycięstw u siebie, ale trzy punkty ważą tyle samo niezależnie od tego, gdzie są zdobyte. Jako drużyna bierzemy odpowiedzialność za to, że czasem jesteśmy lepsi od rywala, ale niewystarczająco, żeby to przełożyć na gole i zwycięstwa. To jest nasz problem – finalizacja, konkret. Czujemy to i pracujemy nad tym, ale to nie jest coś, co zmienia się z dnia na dzień. Fundament mamy – charakter, pressing, sposób gry. Brakuje nam trochę jakości w ostatniej tercji, więcej pazerności, ale wierzę, że to przyjdzie.

Zawodnik nie ukrywa, że presja przed kluczowym spotkaniem jest odczuwalna, ale podkreśla, że zespół potrafi sobie z nią radzić.

– Jasne, że jest presja. Gdyby jej nie było, to byłoby coś nie tak. Taki jest nasz zawód i musimy umieć sobie z nią radzić. Już nieraz pokazaliśmy, że w meczach, gdzie jest większa stawka i „nóż na gardle”, potrafimy grać. Jestem pełen nadziei, że tak będzie również w piątek.

Długosz odniósł się także do stylu gry najbliższego rywala i zapewnił, że Korona nie zamierza rezygnować ze swojego sposobu gry.

– My dalej będziemy grać swoją piłkę. Otoczka meczu jest większa, ale to nie znaczy, że nagle zaczniemy grać inaczej i tylko wybijać piłkę do przodu. Oglądałem mecz Piasta z Arką i rzeczywiście wyglądali dobrze – dużo strzałów, nieco niekonwencjonalny styl, bez typowego napastnika. Jesteśmy jednak po analizie i treningach, wiemy, jak się temu przeciwstawić. Jestem dobrej myśli i musimy wygrać w piątek.

Na koniec zawodnik przyznał, że jako jeden z ofensywnych graczy czuje odpowiedzialność za liczby, które w takich momentach mogą mieć kluczowe znaczenie.

– Jako drużyna i jako zawodnicy ofensywni chcielibyśmy dawać więcej bramek i asyst. To też wynika z tego, że jako zespół wyglądamy w tym roku trochę gorzej niż wcześniej i nie przekłada się to tak na liczby. W takich meczach musimy brać odpowiedzialność na siebie. U nas często jedna bramka decyduje o wyniku, więc czasem jedna akcja może przechylić szalę. Mam nadzieję, że tak będzie również w piątek.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

ReklamaDrogeria Uroda
ReklamaDrogeria Labo
Reklama3d Ostrowiec
Reklama
Reklama