Pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobył Martim Costa ze Sportingu. Po chwili odpowiedział jednak Szymon Sićko i doprowadził do wyrównania. Polski rozgrywający po raz drugi trafił w trzeciej minucie, dzięki czemu kielczanie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie.
Pierwsze minuty tego starcia obfitowały w dużą liczbę bramek, a oba zespoły zazwyczaj pewnie wykorzystywały swoje akcje. Zarówno Klemen Ferlin, jak i Andrè Kristensen nie najlepiej weszli w ten mecz, co wiązało się właśnie z wieloma trafieniami.
Industria po raz pierwszy wyszła na dwubramkowe prowadzenie w 11. minucie, po tym, jak Szymon Sićko zdobył swoją trzecią bramkę w tym starciu. Przewaga ta od tego momentu stopniowo rosła, a duża w tym zasługa faktu, że goście w krótkim odstępie czasu dostali aż trzy kary dwuminutowe.
Kolejne trafienia dokładał Sićko – Polak po kwadransie gry miał na swoim koncie aż pięć goli. Z kolei po stronie Sportingu największe zagrożenie tworzyli bracia Costa. Tałant Dujszebajew w 19. minucie spotkania zdecydował się skorzystać z czasu, choć jego drużyna w tym momencie prowadziła 13:9.
Początek drugiego kwadransu pierwszej połowy był w wykonaniu Industrii znakomity. Sporting przed długi czas nie potrafił pokonać Klemena Ferlina – od 15. do 23. minuty bramkarz kielczan nie dawał się pokonać (serię tę przerwał dopiero Martim Costa), a w ataku gospodarze dołożyli w tym czasie pięć goli z rzędu.
Ostatnie minuty należały jednak do zespołu z Portugalii, a kielczanie mieli krótki „przestój”, przez co ich prowadzenie zmalało do czterech bramek. Ostatecznie jednak wciąż mieli stosunkowo bezpieczną przewagę, ponieważ po pierwszej części spotkania prowadzili 20:16.
Druga połowa rozpoczęła się od trafienia niezastąpionego Szymona Sićko, dla którego był to szósty gol. To samo można napisać o Miriamie Costa, który po chwili pewnie pokonał Klemena Ferlina. Na szczęście po chwili dwa razy z rzędu trafił Dylan Nahi, powiększając prowadzenie Industrii.
Podopieczni Tałanta Dujszbajewa nie wykorzystali dwóch kolejnych akcji, lecz fenomenalnymi interwencjami popisał się Adam Morawski. Polski bramkarz najpierw obronił rzut karny „Kiko” Costy, a po chwili wybronił dobitkę Portugalczyka.
Mimo kilku błędów w ataku w tej drugiej połowie, przewaga Industrii nie malała, a wręcz się minimalnie powiększyła. Duża w tym zasługa dobrej gry w obronie, która nie pozwalała Sportingowi na odrabianie strat.
Na kwadrans przed końcem meczu Industria prowadziła 30:25. W tym momencie trener gości poprosił o czas, a po przerwie Spotring zdołał zdobyć bramkę w pierwszej akcji.
Z kolei Piotr Jarosiewicz nie zdołał wykorzystać rzutu karnego. Skrzydłowy zmarnował również kolejną „siódemkę”, lecz goście także nie wykorzystywali swoich sytuacji i Industria wciąż miała kontrolę nad spotkaniem.
Karnych nie wykorzystywali jednak też gracze z Lizbony, gdyż świetnie w tym elemencie spisywał się Morawski, który dwukrotnie powstrzymywał „Kiko” Costę. Na pięć minut przed ostatnią syreną, „żółto-biało-niebiescy” prowadzili 35:29.
Ostatecznie w tym pojedynku nic złego już się nie stało i kielczanie wygrali niezwykle ważne spotkanie w 13. kolejce Ligi Mistrzów 39:33, a ostatniego gola w meczu zdobył Arkadiusz Moryto.
Kielczanie kolejne spotkanie rozegrają już w niedzielę 8 marca, gdy w Hali Legionów podejmą Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski. Początek meczu o 12:30.
Industria Kielce – Sporting CP 39:33 (20:16)
Industria Kielce: Adam Morawski, Klemen Ferlin – Piotr Jędraszczyk, Michał Olejniczak 1, Szymon Sićko 9, Benoît Kounkoud 2, Jorge Maqueda 3, Arkadiusz Moryto 3, Daniel Dujszebajew 2, Marcel Latosiński, Artsem Karalek 2, Aleks Vlah 4, Łukasz Rogulski, Théo Monar 3, Piotr Jarosiewicz 5, Dylan Nahi 5.
Sporting CP: Andrè Kristensen, Mohamed Aly – Edney Silva 3, Emil Berlin, Carlos Álvarez 4, Francisco Costa 6, Jan Gurri 5, Pedro Martínez, Salvador Salvador 4, Orri Freyr Þorkelsson 1, Mamadou Gassama, Diogo Branquinho, Filipe Monteiro, Christian Moga, Martim Costa 10, Victor Romero.