Z informacji podanych przez bliskich wynika, że Łukasz odebrał telefon od babci, która z przerażeniem prosiła o pomoc – na teren posesji naprzeciwko jej domu wydostały się agresywne psy. Gdy Łukasz próbował złapać jednego z nich, pojawiły się dwa kolejne – łącznie trzy amstaffy, niezaszczepione, agresywne.
Nie miał szans się obronić. Psy dotkliwie go pogryzły. Według relacji przyjaciół i rodziny, Łukasz stracił kawałek łydki i nosa, ma poszarpaną głowę oraz zmasakrowaną lewą rękę, która – jako narzędzie pracy mechanika – może już nigdy nie odzyskać sprawności. Do tego dochodzą obrażenia kolana, niedawno operowanego, które również zostało uszkodzone w ataku.
Ranna została także jego babcia, która próbowała odciągnąć psy wodą z węża ogrodowego. Dzięki szybkiej interwencji służb ratunkowych i transportowi lotniczemu do szpitala w Krakowie, udało się uratować życie Łukasza. Obecnie jego stan jest stabilny, ale przed nim długa, bolesna i kosztowna droga: kolejne operacje, specjalistyczna rehabilitacja, możliwe protezy, wsparcie psychologiczne, a także długotrwałe leczenie.
Przyjaciele Łukasza uruchomili zbiórkę, która ma wesprzeć go w tej walce o zdrowie i godne życie. Zrzutka została udostępniona już ponad 1400 razy, a każda wpłata – nawet najmniejsza – to realna pomoc. Choć rodzina nie decyduje się na publikowanie pełnej dokumentacji medycznej, deklaruje pełną przejrzystość i bieżące aktualizacje.
– Łukasz ma nas. I bardzo liczymy na to, że będzie miał teraz także Was – mówią jego bliscy.
Dziś on potrzebuje tego, co sam tak często dawał innym – pomocy, solidarności i wsparcia. Dla wielu z nas to tylko gest. Dla niego – szansa na powrót do życia.



















Napisz komentarz
Komentarze