W imieniu posła interwencję w "Hutniku" złożyli świętokrzyscy działacze Partii Razem. Mariusz Sochacki, członek zarządu okręgu świętokrzyskiego Partii Razem mówi, że mieszkańcy nie otrzymują odpowiedzi na zadawane pytania w tej sprawie.
- W funduszu remontowym znajdowało się ok. 200 tys. zł, po remoncie dachu, który miał kosztować ok. 150 tys. zł dalej mieszkańcy otrzymali potwierdzenie, że pozostaje ok. 52 tys. zł z funduszu. Po propozycji wprowadzenia termomodernizacji budynku, która była finansowana z kredytu, mieszkańcy otrzymali potwierdzenie, że są wystarczające środki, by pokryć na wkład własny i móc zaciągnąć ten kredyt - informuje Mariusz Sochacki.
Spółdzielnia miała kilkukrotnie potwierdzać, że mieszkańcy nie mają żadnych zaległości. Warunkiem do zaciągnięcia kredytu był brak zaległości.
Agnieszka Stachurska z Partii Razem mówi, że to skandal, że spółdzielnia zdecydowała się indywidualnie sądzić z każdym mieszkańcem, który rzekomo ma zadłużenie.
- No widzę tu jakiś problem. To proszę jest skandal. Warto zwrócić uwagę na to, że ta sytuacja dotyczy głównie ludzi starszych i schorowanych, czyli z punktu widzenia większego podmiotu administracji, ludzi kompletnie bezbronnych. My jako Partia Razem na to zwyczajnie nie pozwolimy - mówi ostrowczanka i działaczka partii. Dodaje też, że tego typu problemy systemowe pojawiają się nie tylko w Ostrowcu, ale również w regionie i całej Polsce.
- Często jest to spowodowane złym działaniem spółdzielni, administracji, wspólnot, a tracją na tym jedynie zwykli ludzie - podkreśla działaczka.
Mieszkanki wspólnoty Paulina Gawlik i Agnieszka Kasprzyk mówią, że nie zgadzają się z roszczeniami spółdzielni, ponieważ wszelkie koszty remontów zostały opłacone.
- W maju 2025 roku otrzymaliśmy pierwsze wezwania do sądu. Pierwsza sprawa rozpocznęła się we wrześniu 2025 roku. I na tej rozprawie, prezes pytany przez Wysoki Sąd, udzielił odpowiedzi, że dług z tytułu remontu dachu to była w pewnym stopniu pomyłka księgowości, wykryta dzień przed założeniem wspólnoty mieszkaniowej. Nikt nas o tym nie poinformował wcześniej, wybrzmiało to dopiero na sali sądowej - mówią mieszkanki bloku przy Klimkiewiczowskiej 16.
Spółdzielnia domaga się od mieszkańców po kilka lub kilkanaście tysięcy złotych, łącznie ok. 150 tys. zł, mieszkańcy skarżą się, że żyją w ciągłym stresie od 2022 roku.
Spółdzielnia ma dwa tygodnie na to, aby odpowiedzieć na pytania posła Zandberga. Parlamentarzysta domaga się przedstawienia szczegółowych informacji dotyczących m.in. stanu funduszu remontowego, rozliczenia remontów oraz zasad naliczania zobowiązań wobec mieszkańców. Od tego momentu prezes spółdzielni ma 14 dni na udzielenie odpowiedzi.
Prezes SM "Hutnik" Wiesław Nowakowski poinformował, że wraca do pracy w przyszłym tygodniu. Wówczas prawdopodobnie odniesie się do środowej konferencji Partii Razem.



















Napisz komentarz
Komentarze