Na samym początku spotkania to Korona dłużej utrzymywała się przy piłce, natomiast Widzew miał problemy w rozegraniu i wiele ich podań było niedokładnych. Kielczanie mocno pracowali również w pressingu, co przekładało się na te błędy zawodników łódzkiej drużyny.
Mimo tego ekipa Aleksandara Vukovicia nie potrzebowała dużo, by wypracować sobie dobrą sytuację. Już w 4. minucie Fran Álvarez stanął przed dobrą okazją, by zdobyć bramkę, ale czujny między słupkami był Xavier Dziekoński.
Chwilę później za faul w środku pola żółtą kartką ukarany został Tamar Svetlin, a Widzew ponownie stworzył sobie dogodną sytuację prawą stroną boiska. Álvarez starał się dogrywać w pole karne, ale piłkę wybił Hubert Zwoźny.
Pomimo początkowych problemów łodzianie z czasem przestali popełniać proste błędy i grali lepiej. Zespół prowadzony przez Jacka Zielińskiego również mógł się podobać w pierwszym kwadransie, dzięki czemu oglądaliśmy ciekawe spotkanie, choć wciąż był bezbramkowy remis.
W 19. minucie kapitalnym prostopadłym podaniem do Nono popisał się Svetlin, ale dośrodkowanie kapitana Korony zostało zablokowane. Dwie minuty później Hiszpan upadł w okolicach 16. metra, ale sędzia Tomasz Kwiatkowski nie sięgnął w tym momencie po gwizdek i gra toczyła się dalej, choć na powtórkach widać było, że Nono był popchnięty.
Po intensywnym początku w drugim kwadransie tempo nieco spadło, mieliśmy wiele stykowych sytuacji i sporo szarpanej gry. Ponadto, oglądaliśmy wiele dyskusji między zawodnikami, a za to mało było strzałów celnych.
Po pół godzinie meczu „żółto-czerwoni”, co ciekawe, wciąż nie mieli na kocie uderzenia w światło bramki strzeżonej przez Bartłomieja Drągowskiego. Niemniej optycznie Korona grała naprawdę nieźle, lecz nie przekładało się to na konkrety.
Widzew rzadziej pojawiał się w polu karnym gospodarzy, ale gdy już to robili potrafili zagrozić bramce Dziekońskiego, jak po jednym ze stałych fragmentów gry, kiedy jeden z zawodników drużyny przyjezdnej minimalnie przestrzelił po uderzeniu głową.
W doliczonym czasie meczu zawodnicy z Kielc ruszali z kontratakiem, ale próba szybkiego ataku została zastopowana przez Juljana Shehu, który sfaulował Martina Remacle’a, za co ukarany został żółtym kartonikiem. Kielczanie wykonywali jeszcze rzut wolny, ale nic z tego nie wyniknęło i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0.
Oba zespoły rozpoczęły drugą połową w takich samych składach, gdyż żaden z trenerów nie zdecydował się na wprowadzenie rezerwowych. Korona dobrze weszła w tę połowę, ale bardzo szybko urazu doznał Konstantinos Sotiriou. Początkowo wydawało się, że Cypryjczyk nie będzie w stanie wrócić na murawę, ale na szczęście stoper mógł kontynuować grę.
Kielczanie nie pozwalali rywalom w tych pierwszych minutach po przerwie na zbliżenie się pod pole karne Xaviera Dziekońskiego. Sami jednak także nie kreowali dogodnych sytuacji – cały czas nie było celnego strzału na bramkę Drągowskiego.
W 54. minucie Juljan Shehu sfaulował rozpędzającego się Mariusza Stępińskiego. Kapitan Widzewa miał już na koncie żółtą kartkę, przez co zawodnicy Korony domagali się drugiego kartonika, ale sędzia Kwiatkowski nie zdecydował się na wyrzucenie albańskiego gracza.
W 60. minucie kielczanie wyprowadzali kolejną kontrę. Świetnym indywidualnym rajdem popisał się Dawid Błanik. Najlepszy strzelec Korony z tego sezonu został sfaulowany w pobliżu pola karnego. Sam poszkodowany podszedł do rzutu wolnego i przepięknym uderzeniem wpakował piłkę w okienko i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Bramkę można zobaczyć TUTAJ.
Chwilę później Błanik tym razem wcielił się w rolę podającego, dośrodkowując z rzutu rożnego na głowę Slobodana Rubežicia. Uderzenie stopera było jednak zbyt lekkie i Drągowski pewnie wyłapał piłkę.
Na dwadzieścia minut przed końcem znakomitą okazję do podwyższenia prowadzenia miał Sotiriou. Stjepan Davidović, który zastąpił na boisku Błanika, wygrał pojedynek na lewej stronie boiska i dośrodkował na głowę Cypryjczyka, ale ten chybił.
W ostatnim kwadransie tego spotkania kielczanie oddali inicjatywę rywalom, ale Widzew nie potrafił sforsować dobrze ustawionej defensywy Korony. Każdy zawodnik pracował bardzo mocno, tyczyło się to zarówno graczy formacji defensywnej, jak i pomocników, ale i również ofensywnych piłkarzy.
Najgroźniejszą sytuację goście stworzyli sobie w 89. minucie, ale uderzenie jednego z zawodników Widzewa pięknie obronił Xavier Dziekoński. Ostatecznie w meczu nie oglądaliśmy więcej trafień i Korona wygrała 1:0.
Korona Kielce – Widzew Łódź 1:0 (0:0). Bramki: Dawid Błanik 61’
Korona Kielce: Xavier Dziekoński; Slobodan Rubežić, Konstantinos Sotiriou, Pau Resta; Hubert Zwoźny, Martin Remacle, Tamar Svetlin, Marcel Pięczek (Konrad Matuszewski 76’); Nono (Vladimir Nikolov 83’), Mariusz Stępiński (Antoñín 76’), Dawid Błanik (Stjepan Davidović 68’).
Widzew Łódź: Bartłomiej Drągowski; Stelios Andreou (Marcel Krajewski 62’), Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Samuel Kozlovský; Fran Álvarez (Andi Zaqiri 79’), Juljan Shehu, Emil Kornvig; Ángel Baena (Osman Bukari 73’), Sebastian Bergier, Mariusz Fornalczyk (Lindon Selahi 73’).



















Napisz komentarz
Komentarze