Napastnik przyznał, że objęcie funkcji kapitana jest dla niego dużym wyróżnieniem, choć nie zamierza zmieniać swojego podejścia do codziennej pracy.
– W podejściu do treningu i funkcjonowania w szatni nic się nie zmienia. Dalej będę sobą i będę próbował pomagać młodszym i starszym, choć starszy jest tylko jeden kolega z drużyny, więc niewiele się zmieni. Natomiast zakłamywałbym rzeczywistość, gdybym powiedział, że to nic dla mnie nie znaczy. Znaczy to dla mnie bardzo dużo. To dla mnie ogromna nobilitacja i naprawdę duże wyróżnienie. Dla napastnika taka rola dodaje pewności siebie i daje moralnego kopa. Jestem z tego bardzo dumny i zadowolony. Dziękuję trenerowi i przede wszystkim całej drużynie za obdarzenie mnie tą rolą. Postaram się sprostać temu wyzwaniu.
Stępiński zaznaczył również, że z każdym kolejnym dniem po zakończeniu okresu przygotowawczego czuje się coraz lepiej pod względem fizycznym.
– Powiem szczerze, że od poniedziałku fizycznie zaczynam czuć się bardzo dobrze i mam wrażenie, że wróciła świeżość. Nawet nie spodziewałem się, że nastąpi to już wtedy, ale od poniedziałku czułem, że nogi niosą mnie zdecydowanie bardziej. To bardzo mnie cieszy i napawa optymizmem. Jeśli chodzi o ofensywę i zdobywanie bramek, cieszy mnie to, że idziemy w określonym kierunku. Mamy jasne założenia i je realizujemy. Na razie było to bardziej widoczne na treningach niż w sparingach, ale mamy jasno wyznaczoną drogę. Lubię takie podejście, bo za każdym razem, gdy się z nim spotykałem, przynosiło efekty. Jestem do tego bardzo pozytywnie nastawiony i myślę, że mecze ligowe to pokażą. Oczywiście zdobywanie bramek jest składową wielu rzeczy, ale wierzę, że będzie to widać.
Nowy kapitan Korony odniósł się także do zmiany ustawienia zespołu. Jak przyznał, nowy system odpowiada mu jako napastnikowi.
– Czuje się bardzo dobrze, bo mam pod sobą jeszcze dodatkową „dziesiątkę” i to jest duża zaleta. Na pewno będzie się ode mnie wymagało mniej gry do piłki, a bardziej gry bez niej, co mi odpowiada. Mogę skupić się na swoich zadaniach w polu karnym. Rzeczywiście nie było wiele czasu na wypracowanie automatyzmów, ale zaczyna to wyglądać naprawdę dobrze – na razie na treningach. Zobaczymy, jak będzie w meczu, ale jestem pozytywnie nastawiony. Mamy jasne założenia, wiemy, jak chcemy grać i myślę, że w sobotę będziemy mieli okazję to zaprezentować. Oczywiście pierwszy mecz rządzi się swoimi prawami, ale najważniejsza będzie konsekwencja przez całą rundę jesienną.
Pierwszym rywalem kielczan będzie Jagiellonia Białystok. Zdaniem Stępińskiego inauguracja z jednym z czołowych zespołów poprzednich sezonów może być dobrym sprawdzianem.
– Czy to dobrze? Tego nie wiem, bo czasami wszystko zależy od dyspozycji dnia. Jestem jednak człowiekiem pozytywnie nastawionym, więc powiem, że bardzo dobrze, iż zaczynamy od Jagiellonii. To będzie fajny test. Kiedy przychodziłem do Korony, też zaczynaliśmy od meczu z Legią i to również był dobry sprawdzian. Dlaczego od razu nie mierzyć się z najlepszymi?
Pytany o cele drużyny na nowy sezon, podkreślił, że w szatni nikt nie wybiega myślami do końcowej tabeli.
– Chciałbym, żeby to wybrzmiało – dla naszej drużyny najważniejszy jest zawsze najbliższy mecz. Dzisiaj nie myślimy o tym, co będzie w marcu, kwietniu czy maju. Skupiamy się wyłącznie na spotkaniu z Jagiellonią i na tym, żeby zdobyć w nim trzy punkty. Nie zastanawiamy się, czy chcemy zająć pierwsze, ósme czy dziewiąte miejsce. Koncentrujemy się na najbliższym celu, bo realizując kolejne małe cele, w kwietniu można być bardzo pozytywnie zaskoczonym. Chciałbym, żeby wszyscy właśnie tak do tego podchodzili.
Nie ukrywał, że Korona ma potencjał, aby walczyć o miejsce w czołówce, ale zaznaczył, że o wszystkim zdecydują wydarzenia na boisku.
– Ekstraklasa jest bardzo wyrównaną ligą i TOP 5 jest jak najbardziej osiągalne. Poprzednie sezony pokazały jednak, że drużyna aspirująca do pucharów może spaść z ligi, jak Śląsk Wrocław po wicemistrzostwie Polski. To rzeczywiście trochę wróżenie z fusów. Znamy swoją wartość, jesteśmy jej świadomi i czujemy się mocni jako zespół, ale na końcu wszystko weryfikuje boisko. Wynik jest składową wielu sytuacji. Czasem piłka odbije się od zewnętrznej strony słupka, a czasem od wewnętrznej. Bardzo często ocenia się mecz przez pryzmat wyniku, a nie gry. W poważnej piłce decydują niuanse. Korona może aspirować do miejsca w czołowej piątce, ale nie mogę zapewnić, że tam będzie. Mogę natomiast zagwarantować nasze podejście, zaangażowanie i determinację w każdym meczu. Nie mogę jednak obiecać, że pojedziemy do Białegostoku i wygramy.
Napastnik nie chciał zdradzać szczegółów planu na sobotnie spotkanie, zapewnił jednak, że zespół jest dobrze przygotowany.
– Tego, jak trzeba zagrać, nie mogę powiedzieć. Mieliśmy analizę Jagiellonii, wiemy, jak mamy grać, czego się spodziewać po rywalu. Jagiellonia na pewno również analizuje nas i przygotowała coś na to spotkanie. To jak będziemy grać jednak zostawię dla drużyny i sztabu. Zobaczymy w sobotę, jak będzie to wyglądało.
Zapytany, czy kibice mogą z optymizmem patrzeć na początek sezonu, odpowiedział krótko:
– Jak najbardziej. Ja sam, jak już mówiłem wcześniej, jestem bardzo dużym optymistą.
Stępiński odniósł się także do swoich indywidualnych celów oraz poprzedniego sezonu.
– Oczywiście, że nie jestem zadowolony z poprzedniego sezonu. Kiedy po czterech czy pięciu kolejkach masz trzy bramki, to chcesz zdobywać kolejne. Nawet gdybym strzelił piętnaście, też powiedziałbym, że nie jestem do końca zadowolony, bo zawsze chcę więcej. Było wiele czynników, przez które tych bramek nie było więcej, ale to już historia. Czy czuję się mocny? Odpowiem bardzo szczerze. Gdybyś zapytał mnie dwa tygodnie temu, kiedy nogi jeszcze nie niosły i piłka nie słuchała, odpowiedź byłaby inna. W okresie przygotowawczym najważniejsze jest wtedy zachowanie spokoju. Dzisiaj jestem bardzo pewny siebie i spokojny, bo widzę, jak wyglądam na treningach i wiem, co jestem w stanie zrobić. Oczywiście nie będę kiwał siedmiu czy ośmiu zawodników i sam zdobywał bramek. To zależy od gry całej drużyny, ale jestem optymistą.
Jak dodał, największą szansę na rozwój ofensywy widzi we współpracy z obecnymi zawodnikami.
– Staram się pracować nad sobą i rozwijać kolegów poprzez dialog, wspólne treningi i rozmowy o tym, co komu najbardziej odpowiada. Czy ktoś woli schodzić do środka i uderzać, czy dośrodkowywać w pierwsze albo drugie tempo. Właśnie poprzez treningi z zawodnikami, którzy już są w Koronie, oraz takie rozmowy staramy się rozwijać. W tym widzę największą szansę.
Na zakończenie odniósł się do przełożenia meczu 2. kolejki z Górnikiem Zabrze.
– Staram się nie myśleć i nie przejmować rzeczami, które nie są zależne ode mnie, a to nie jest zależne ode mnie.

Napisz komentarz
Komentarze