Jarosiewicz przyznał, że choć ostatecznie to Industria zeszła z parkietu jako zwycięzca, spotkanie było znacznie trudniejsze, niż może sugerować końcowy wynik. Podkreślił, że drużyna z Ostrowa Wielkopolskiego postawiła kielczanom bardzo wymagające warunki, a było to 60 minut walki.
– Można tak podsumować, lecz Ostrowia dzisiaj bardzo mocno się postawiła. Wygraliśmy siedmioma bramkami, ale do połowy było bardzo, bardzo blisko. Przyjechali tutaj z pełną motywacją i z chęcią wygrania tego meczu – powiedział skrzydłowy Industrii Kielce.
Zawodnik odniósł się również do sytuacji w szatni w przerwie spotkania. Industria schodziła na nią z zaledwie trzybramkową przewagą – najmniejszą w tym sezonie w Hali Legionów (wyłączając mecz z Wisłą Płock).
– Czy było gorąco? Może trochę nerwów się pojawiło, zwłaszcza kiedy pojawia się myśl, że prowadzimy tylko trzema bramkami. Myślę jednak, że trener uspokajał nas i mówił, żeby spokojnie wygrać ten mecz, ale też żeby nikomu nic się nie stało. Fajnie, że wygraliśmy, ale gdzieś tam chyba pozostaje lekki niedosyt, że ta przewaga nie była większa.
W rozmowie pojawił się również wątek możliwego oszczędzania sił w kontekście zbliżającego się wyjazdu do Norwegii. Skrzydłowy podkreślił jednak, że takie podejście może być bardzo ryzykowne.
– Z jednej strony można tak pomyśleć, ale z drugiej łatwo się na tym przejechać. Jeśli ktoś myśli, że jest lepszy i mecz wygra się sam, to może się to źle skończyć. Ostrowia przyjechała tutaj i grała z bardzo dobrą drużyną, ale dała z siebie wszystko i chciała ten mecz wygrać. Nie ma czegoś takiego, że spotkanie wygra się samo. Nigdy tak nie jest.
Jak podkreślił Jarosiewicz, zwycięstwo zawsze wymaga pracy całego zespołu.
– Trzeba dołożyć swoją cegiełkę, żeby wygrać. Dzisiaj to zrobiliśmy i dlatego możemy się cieszyć z kolejnych punktów – podsumował skrzydłowy Industrii Kielce.



















Napisz komentarz
Komentarze