Lijewski przyznał, że przerwa reprezentacyjna pozytywnie wpłynęła na drużynę.
– Zespół wygląda bardzo dobrze. Zawodnicy, którzy byli na reprezentacjach, wykonali świetną pracę i osiągnęli swoje cele. Taka zmiana otoczenia też pomogła wszystkim trochę oczyścić głowy i skupić się na czymś innym. Wrócili zdrowi, zmęczeni, ale szczęśliwi. Dla mnie jako trenera to był bardzo budujący obrazek. Widząc zadowolonych zawodników po przyjeździe z reprezentacji, każdy już jest głodny i i skupiony i skoncentrowany na tym, żeby żeby w Pocku wygrać mecz, bo cel jest zawsze ten sam. Industria zawsze grało złoto i teraz to też się nie zmienia.
Szkoleniowiec Industrii podkreślił, że z dobrej strony pokazali się nie tylko reprezentanci, ale również zawodnicy, którzy zostali w Kielcach.
– Nie chcę chwalić wyłącznie tych, którzy grali w kadrach narodowych. Zawodnicy, którzy zostali w klubie, również bardzo rzetelnie pracowali. Mimo że było nas tylko sześciu, każdy trenował na wysokim poziomie. To pokazuje świadomość zespołu i to, że wszyscy wiedzą, jaki cel jest przed nami.
Przed finałowym dwumeczem wielu ekspertów wskazuje na Orlen Wisłę Płock jako faworyta rywalizacji. Lijewski zwraca jednak uwagę, że o wszystkim zdecydują detale.
– Teoretycznie Płock jest faworytem, bo broni mistrzostwa Polski, gra pierwszy mecz u siebie i wygrał z nami ostatnio w Pucharze Polski. Ale wraz z pierwszym gwizdkiem faworyta już nie będzie. Obie drużyny mają ogromną jakość i wielu światowej klasy zawodników. O sukcesie albo porażce zdecydują szczegóły.
Trener Industrii przyznał również, że chce budować własny styl pracy i nie zamierza kopiować swojego poprzednika, Tałanta Dujszebajewa.
– Już wcześniej mówiłem, że nie mam zamiaru wchodzić w buty Tałanta i go naśladować, bo tego człowieka po prostu nie da się skopiować. To jeden z najlepszych trenerów świata. Bardzo dużo się od niego nauczyłem i wiele mu zawdzięczam, ale chcę też wprowadzać swoje rozwiązania. Korzystam z doświadczeń różnych trenerów, z którymi pracowałem, i staram się wyciągać z tego to, co najlepsze dla drużyny.
Lijewski zwrócił uwagę, że finały z Wisłą Płock zawsze mają wyjątkowy charakter, a o wyniku mogą zdecydować najmniejsze elementy gry.
– Dyspozycja bramkarzy, skuteczność w obronie, kontrataki czy liczba błędów technicznych – to wszystko może mieć ogromne znaczenie. Tych znaków zapytania jest dużo. Najważniejsze będzie to, jak zawodnicy poradzą sobie z presją. Rozmawiałem z każdym i widzę pełną gotowość do tego, żeby sprowadzić mistrzostwo do Kielc.
Szkoleniowiec podkreślił także, że nie musi dodatkowo motywować swojego zespołu przed tak ważnym spotkaniem.
– Gdybym musiał dodatkowo mobilizować zawodników na finał z Wisłą Płock, to znaczyłoby, że coś jest nie tak. A ja już po samej mowie ciała widzę, że oni są gotowi. Chcieliby zagrać ten mecz jak najszybciej.
Lijewski uspokoił również w kwestii zdrowia drużyny.
– Wszyscy są zdrowi. Zmęczeni, poobijani, ale gotowi do gry.
Dla szkoleniowca będzie to pierwszy finał z Wisłą Płock w roli pierwszego trenera. Jak jednak zapewnia, nie odczuwa paraliżującej presji.
– Stawka jest ogromna, tego nie ukrywam. Ale wcześniej przeżywałem już takie mecze jako zawodnik i asystent trenera Tałanta. Te wszystkie nerwy mam już w pewnym sensie za sobą. Teraz będę dzielił odpowiedzialność ze sztabem. Staram się przygotować do tego finału najlepiej, jak potrafię i mam nadzieję, że po 120 minutach to my będziemy bardziej szczęśliwi.
Na zakończenie Lijewski przyznał, że Industria szykuje na finały również nowe rozwiązania taktyczne.
– Tak, szykujemy pewne nowinki – zakończył z uśmiechem trener kielczan.



















Napisz komentarz
Komentarze