– Bardzo się cieszymy z kolejnych punktów w tej edycji Ligi Mistrzów. Faktycznie, jeśli mamy wygrywać, nawet w brzydkim stylu, to wygrywajmy – najważniejsze są punkty, a nie estetyka gry. Widzieliśmy, jak bardzo ten mecz był dla nas istotny. Potrzebowaliśmy tych punktów jak powietrza do oddychania, dlatego początek był bardzo nerwowy. Piłka dosłownie ważyła więcej niż zwykle, ale chłopaki wytrzymali tę presję – podkreślał szkoleniowiec.
Lijewski zwrócił uwagę, że kluczowa była postawa zespołu w defensywie i pewność w bramce, którą zapewnił Klemen Ferlin.
– Zagraliśmy naprawdę solidnie, od Klemena w bramce, przez całą obronę, aż po atak pozycyjny. Było widać chłodną głowę i determinację. Zasłużyliśmy na to zwycięstwo w Bukareszcie – dodał.
Trener przyznał, że błędów nie da się całkowicie uniknąć, ale tym razem Kielce miały ich zdecydowanie mniej niż w poprzednich spotkaniach.
– Zazwyczaj wygrywa drużyna, która popełnia mniej błędów, i tak było dziś. Po serii nieudanych występów pokazaliśmy, że potrafimy wrócić do swojego stylu. Rywal był niewygodny, też bardzo chciał wygrać, ale potrafiliśmy narzucić własne warunki gry. Każdy zawodnik dołożył cegiełkę do tego sukcesu – każdy był dziś na wagę złota – mówił Lijewski.
Na koniec szkoleniowiec wspomniał o miłym akcentcie spotkania – ponownym spotkaniu z byłymi zawodnikami Industrii, Wladimirem Cuparą i Branko Vujoviciem, którzy dziś reprezentują Dinamo Bukareszt.
– Oczywiście, przed meczem uścisnęliśmy dłonie, wymieniliśmy kilka zdań, ale potem każdy wrócił do swojego obozu. Na parkiecie nie było sentymentów – każdy grał dla swojego klubu – zakończył drugi trener kielczan.



















Napisz komentarz
Komentarze