Zapytany o kluczowe czynniki, które pozwoliły przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Kielc i zapewnić matematyczny awans do play-offów, trener odpowiedział:
– Moglibyśmy o tym długo rozmawiać, ale najważniejsze jest to, że dwa punkty zostają u nas. Mamy je na koncie i zamierzamy dalej walczyć o najwyższe cele. Wpływ na wynik miało wiele czynników; jak zwykle stosowałem rotację składem. W pewnym momencie, prowadząc 11:7, pozwoliliśmy rywalom na serię 1:7, co doprowadziło do stanu 14:11 – biorę za to część winy na siebie. Jednak to, że zespół zachował świeżość przez całe spotkanie, jest wyłącznie zasługą zawodników. Jorge Maqueda, który nie grał w pierwszej połowie, w drugiej zaprezentował się bardzo dobrze. Dzięki jego wejściu Alex mógł odpocząć i zachować siły na końcówkę meczu. Michał Olejniczak również wywiązał się ze swojego zadania. Choć w końcówce pojawiło się trochę nerwowości i straciliśmy kilka piłek, ogólnie jestem zadowolony.
Komentując zmienną dynamikę meczu oraz postawę Aleksa Vlaha, który w drugiej połowie grał z większą pewnością siebie, szkoleniowiec stwierdził:
– Jak to zwykle mówimy: mecz trwa 60 minut. Gdybym zdjął Aleksa w pierwszej połowie, być może nie zagrałby tak dobrej drugiej części spotkania. Wszystko ułożyło się pomyślnie, choć naszym zadaniem jest praca nad tym, by unikać tak słabych przestojów. Jestem bardzo niezadowolony z tych 10-12 minut w drugiej części pierwszej połowy.
W odpowiedzi na sugestię, że wynik końcowy jest potwierdzeniem dobrej dyspozycji drużyny, trener zauważył:
– Tak, mamy już zapewniony matematyczny awans do 1/8 finału. To, z którego miejsca wyjdziemy z grupy, będzie zależało od wyniku naszego kolejnego meczu w Berlinie.
Podsumowując występ Piotra Jarosiewicza, który mimo kontuzji nosa skutecznie wywiązał się ze swojej roli, Tałant Dujszebajew dodał:
– Oczywiście, jestem mu bardzo wdzięczny. Mimo złamanego nosa chłopak trenował i skutecznie egzekwował rzuty karne.



















Napisz komentarz
Komentarze