Wskazywana przez parlamentarzystów PiS lista planowanych inwestycji Grupy Azoty obejmuje m.in. zakłady w Policach, Puławach, Tarnowie oraz Kędzierzynie-Koźlu. W tym zestawieniu zabrakło jednak Siarkopolu, który dla województwa świętokrzyskiego ma znaczenie strategiczne. Zdaniem lokalnych polityków pominięcie spółki rodzi poważne pytania o jej przyszłość.
Dodatkowe emocje budzi zaplanowane na 13 lutego Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Grupy Azoty. Jednym z kluczowych punktów obrad ma być emisja akcji i podwyższenie kapitału zakładowego o blisko 600 milionów złotych. Politycy PiS twierdzą, że środki te nie zostaną przeznaczone na rozwój Siarkopolu, co ich zdaniem pokazuje brak realnej troski właściciela o zakład w Grzybowie.
Grupa Azoty odpiera te zarzuty. W oficjalnym stanowisku spółka podkreśla, że zarówno dotychczasowe, jak i przyszłe plany inwestycyjne uwzględniają Siarkopol. Jak zapewnia koncern, środki pozyskane z emisji akcji mają zostać przeznaczone również na zadania inwestycyjne w tej spółce, w tym na rozbudowę infrastruktury logistycznej.
Związkowcy zaznaczają jednak, że inwestycje towarzyszące nie wystarczą, jeśli nie zostanie zabezpieczona podstawowa działalność zakładu. Ich zdaniem kluczowe znaczenie ma uruchomienie nowego ujęcia wydobycia siarki. Obecnie eksploatowane złoże w Osieku stopniowo się wyczerpuje, co w perspektywie kilku lat może doprowadzić do poważnych problemów operacyjnych.
W tym kontekście najczęściej wskazywana jest inwestycja związana ze złożem Rudniki w rejonie Połańca. Projekt „Nowe Pole Siarki Rudniki” miałby umożliwić kontynuację wydobycia przez kolejne dwie dekady. Politycy PiS oraz związki zawodowe podkreślają, że uruchomienie tego złoża powinno znaleźć się wprost w nowej strategii Grupy Azoty jako jeden z jej priorytetów.
Grupa Azoty informuje, że procedury związane z inwestycją w Rudnikach są w toku. Spółka czeka obecnie na decyzje administracyjne, w tym zatwierdzenie dokumentacji geologicznej oraz nadanie złożu odpowiedniej kategorii. Dopiero spełnienie tych warunków umożliwi rozpoczęcie wydobycia.
W przestrzeni publicznej pojawiły się również obawy o możliwe zwolnienia grupowe w Siarkopolu. Według parlamentarzystów PiS zagrożonych może być nawet kilkaset miejsc pracy, co miałoby szczególnie dotkliwe skutki dla lokalnego rynku pracy. Zakład w Grzybowie zatrudnia obecnie ponad 600 osób.
- Kiedy była aktualizacja strategii grupy Azoty i wprowadzenia inwestycji ratującej Siarkopol w wieloletni plan strategiczny, właściciel tego nie zrobił. Tłumaczono nam, że inwestycja ma słabą stopę zwrotu a dziś Azoty stawiają na te kierunki rozwoju, które szybko się zwrócą - mówił przewodniczący Zakładowych Związków Zawodowych Solidarność Paweł Dendera.
Senator PiS Jarosław Rusiecki zaapelował do Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz władz Grupy Azoty o poprawę dialogu ze stroną społeczną. Jego zdaniem brak transparentnej komunikacji tylko potęguje niepokój pracowników i mieszkańców regionu. - Siarka jest dobrem rzadkim, tu wydobywana metodą jedyną taką na świecie i pozbawienie Siarkopolu, poprzez nieuwzględnienie go, w obszarze nowego złoża zamyka możliwości rozwojowe. Nie możemy do tego dopuścić - mówił.
Przedstawiciele związków zawodowych podkreślają, że oczekują jasnych deklaracji i konkretnych decyzji inwestycyjnych, które zagwarantują długoterminowe funkcjonowanie Siarkopolu. Ich zdaniem bez zabezpieczenia dostępu do surowca nawet najlepiej zaplanowane inwestycje infrastrukturalne nie uratują zakładu.
W konferencji udział wzięli: posłowie Michał Cieślak, Andrzej Kryj, Krzysztof Lipiec oraz Marek Mazur - dyrektor biura posła do Parlamentu Europejskiego Arkadiusza Mularczyka. Obecny był również p. Michał Kłosiński, wiceprzewodniczący MOZ "S" Siarkopol.