– Cieszymy się, że wygrywamy na ciężkim terenie, jakim jest Głogów – rozpoczął szkoleniowiec. – Początek meczu, a właściwie nawet pierwsze dwadzieścia minut, nie wyglądał zbyt dobrze. W ataku byliśmy trochę zardzewiali, co zrzucam na barki przerwy reprezentacyjnej. Wszyscy zawodnicy rozjechali się na zgrupowania i dopiero w tym tygodniu mogliśmy trenować wspólnie. Brakowało nam trochę zgrania i timingu – tłumaczył.
Z czasem jednak gra kielczan zaczęła wyglądać znacznie lepiej. – Po tej dwudziestej minucie zaczęliśmy grać szybciej i dynamiczniej w ataku. W obronie też zrobiliśmy postęp – kilka razy udało nam się powstrzymać Paterka i Dadaja, choć wiedzieliśmy, że to dobrzy zawodnicy i swoje bramki zdobędą. Wiedzieliśmy też, że Rafał Stachera odbije kilka piłek – to bramkarz bardzo wysokiej klasy, więc musieliśmy po prostu zachować cierpliwość – ocenił Lijewski.
W drugiej połowie Industria zdominowała rywala, grając z dużą intensywnością i agresją w defensywie. – Wrzuciliśmy kolejny bieg. Graliśmy bardziej mobilnie i agresywnie w obronie, co pozwoliło nam na więcej przechwytów i kontrataków. Tą naszą agresywnością trochę podcięliśmy skrzydła gospodarzom i mogliśmy spokojnie kontrolować mecz do końca – podsumował asystent trenera Dujszebajewa.
Dla kielczan było to nie tylko cenne zwycięstwo ligowe, ale też dobry sygnał przed czwartkowym meczem Ligi Mistrzów z Aalborgiem.



















Napisz komentarz
Komentarze